Wpisy od Piotr Gadzinowski
Lewy mocny
Cimoszewicz zadrwił z kreujących się na wszechwładnych posłów śledczych. Załatwił ich prostym prawniczym kruczkiem. Obnażył ich zadufanie i nieróbstwo umysłowe. Lżej jest przecież posłom śledczym zatrudniać za sejmowe, nieobciążające poselskiej kieszeni pieniądze, przychylnych im ekspertów, niż przeczytać do końca ustawę o komisji śledczej. No i jeszcze ją zrozumieć. A Cimoszewicz czyta. I ustawy, i regulamin Sejmu RP. I dodatkowo potrafi z lektury użytek czynić. Cimoszewicz jest pierwszym w tej kadencji Sejmu marszałkiem, który opanował blokady mównicy, poskromił
Witaj, żółty bracie
Europa pierniczeje, wymiera. I ta stara, wcześniej zunifikowana, i młodsza właśnie przyjęta. W Polsce za lat 20 będzie nas o 2 mln mniej i o 6 mln do emerytur więcej. O tym wszyscy chyba już wiedzą, ale niewielu z tym problemem chce się zmierzyć. Nawet jeśli strategia lizbońska, jutrzenka unioeuropejskiego dobrobytu, może się nie udać, właśnie ze względu na zestarzenie materiału, czyli unioobywateli. Stare, spasione koty nie będą w stanie konkurować z ekspansywnymi Chinami ani stale regenerującymi się
Cyrk braci Kaczyńskich
Poszły dzieci do powstania. Do Muzeum Powstania Warszawskiego, sztandarowej inwestycji państwa Kaczyńskich w stolicy RP 3. Dzieci dwudziestoparoletnie. Mieszane, ale poprawnie, bo damsko-męskie. Mieszane narodowościowo, ale poprawnie, bo mieszczące się w Unii Europejskiej. I w kościele rzymskokatolickim. Poszły i wróciły. Odpytane, po chwili zawstydzenia, wyznały, że angielskie tłumaczenia w Muzeum Powstania Warszawskiego nie są poprawnie angielskie. Nie tylko gramatyka zdradzała, że znajomość języków obcych nie jest bliska prezydentowi stolicy i jego współpracownikom. Zresztą mieszkający w Warszawie ambasadorowie akredytowani w RP III dyskretnie ujawniają niedyskrecje, że pan
Wściekły atak moralności
W pierwszą noc lata w Strasburgu odbywa się „Święto muzyki”. Na każdym większym placyku ustawione są sceny, skąd grzmią dźwięki najróżniejsze. Techno, rock, etno, a nawet muzyka zwana przez młodych fanów pogardliwie „filharmoniczną”. Słuchaczy nie brakuje, bo całe miasto na noc z domów wychodzi. Całymi rodzinami. Białymi, czarnymi, w czadorach i z odkrytymi pępkami. Na każdym rogu ulicy można spotkać spontanicznie sączących dźwięki grajków. Big-bandy młodych, kwartety symfoniczne pań starszych. Chóry i chórki. Wszyscy w tę noc
Wszechnormalna normalność
Idą. Wspaniale idą. Szkoda, że państwo tego nie widzą. Już jestem na wizji, czyli państwo to widzą. Ach, jaka wspaniała normalność! Idą szeroką aleją. Wyczyszczoną, wysprzątaną. Ani źdźbła, ździebełka. To dar służb prezydenta stolicy. Pokazujący, że może być normalnie, kiedy wszyscy ludzie Normalni wezmą się za ręce i zaczną czyścić. Ulice czyste od układów korupcyjnych po ostatnich zadekowanych szkodnikach. Antynormalistach. Im mówimy zdecydowane: „Spieprzaj, dziadu!”. Idą uśmiechnięci. Normalnym uśmiechem. Żadne tam
Dwa czerwce
W czerwcu 1989 r. w Polsce ogłoszono upadek „komunizmu”, a w Chinach jego „kontrofensywę”. W Polsce, w już prawie wolnych demokratycznych wyborach, przegrali kandydaci PZPR i zaraz potem powstał rząd Mazowieckiego, most ku rządom antykomunistycznego prezydenta Wałęsy i premierów: Bieleckiego, Olszewskiego, Suchockiej. W Pekinie rozpędzono demonstrujących na placu Tiananmen studentów renomowanego pekińskiego uniwersytetu. Na ulicach biegnących do placu, nie na samym placu, jak to się w Polsce zwykło uważać, ściągnięte z prowincji oddziały wojskowe rozbiły ciągnące studentom posiłki. Studenci
Sojusz miernot politycznych
O tym, że polityka można ubić gazetą, przekonał się wiceminister Brachmański. Ale są gorsze dla polityka rozwiązania. Nie ubicie go, lecz zidiocenie. Nie tylko przez gazety, przede wszystkim przez media elektroniczne. W Polsce nie ma rzetelnej, medialnej oceny pracy polityków, zwłaszcza parlamentarzystów. Próbuje to robić „Polityka”. Ze skutkiem coraz lepszym. Znikają w jej corocznym rankingu polityczne, osobiste sympatie „sprawozdawców parlamentarnych”, pojawiają się wyróżniani parlamentarzyści, którzy nie pieją na mównicy w czasie antenowym, lecz mozolnie pracują w komisjach. Tam, gdzie sejmowi sprawozdawcy
Górą Czesi
Polacy wielce się wzburzali, że w Moskwie na najnowszym pomniku zwycięzców ubiegłowiecznej wojny światowej nie postawiono naszego dzielnego wojaka. Plugawiąc tym pamięć o polskim wysiłku zbrojnym, o czwartej armii ówczesnego alianckiego świata. Deprecjonując nasze zwycięstwo. Czesi nie odzywali się w tym sporze. A przecież właśnie Czesi mają olbrzymie powody, aby swojej obecności na pomniku się domagać. Przedwojenna Czechosłowacja upadła bez kosztownej, wyniszczającej wojny. Potężne bunkry w Sudetach wojska niemieckie zajęły bez wystrzału.
Jak trzymałem kinematografię
Ile wziąłeś za zrobienie ustawy o kinematografii korzystnej dla polskich twórców? – spytano mnie po jej przegłosowaniu w Sejmie. Pół żartem, pół serio. Nie zdziwiłem się wielce, bo wcześniej słyszałem plotkę, że niechętne ustawie środowiska miały zaproponować Andrzejowi Lepperowi 5 mln za wycofanie poparcia Samoobrony dla ustawy. Oferta zastała odrzucona. Wedle plotki została uznana za obraźliwie niską. Żarty żartami, ale współtworząc, ustawę miałem okazję na własnej skórze przekonać się, jak wygląda
Co tam, panie, w polityce? Chińczycy
Jakże jesteśmy prowincjonalni, zanurzeni w szambie esbeckich teczek, jakże linie współczesnej polskiej polityki wyznaczają spory o nieodwracalny wynik II wojny światowej czy stanu wojennego. Nie widzą zaś nasze media oraz ludzie mieniący się opiniotwórczymi wydarzeń przełomowych, np. w Chinach. W czasie pogrzebu Jana Pawła II polscy korespondenci z wyrzutem zauważali, że Chiny, już uznawane w Polsce za mocarstwo, nie przysłały na uroczystości delegacji odpowiedniej rangi. Nie wspomniano, że Watykan nadal nie uznaje Chin jako bytu państwowego, a jako jedno







