Wpisy od Piotr Gadzinowski

Powrót na stronę główną
Felietony

Uchwalić Kaczmarskiego na śmierć

Poseł Jacek Kurski wysmażył, a Wysoki Sejm uchwalić raczył Cześć i Pamięć Jacka Kaczmarskiego, przedwcześnie zmarłego artysty, z okazji jego 50. urodzin. Treść kurskojackowskiej uchwały idealnie odzwierciedla PiS-owskie zakłamanie. Oto dowiedzieliśmy się, że Kaczmarski to „Emigrant. Dziennikarz Radia Wolna Europa. Erudyta i poliglota. Niezrównany artystyczny komentator historii Polski”. No i „autor ballad i piosenek, które – śpiewane w podziemiu, w więzieniach, na pielgrzymkach, strajkach, obozach, na emigracji, podczas akcji protestu i nocnych Polaków rozmów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Czterdzieści milionów kolaborantów

Każdy powrót z Chin do IV eRPe jest bolesny. Tam nie tylko budują już mosty, tunele, autostrady, lotniska. Tam partia zwana „komunistyczną” zaakceptowała nienaruszalność własności, zwłaszcza firm zagranicznych. Takiej opieki nawet za ostatniej cesarzowej zagraniczniacy nie mieli. Poza tym państwo deklaruje odwrót od represyjności kar wobec obywateli. Zaostrzy zaś sankcje wobec przedsiębiorstw trujących środowisko naturalne, nieprzestrzegających norm bezpieczeństwa pracy. Statystycznie jest coraz lepiej, realnie nadal Chiny odstają

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Marzec w Pekinie

„Rzeczpospolita” oburzyła się wielce, że do Chin wybiera się delegacja SLD pod wicemarszałka Olejniczaka przewodem. Zdemaskowała, a w ślad za nią inne media też, ukryte komunistyczne korzenie nowego SLD. Ciągnie komuch do komucha, słyszałem te życzliwe szepty. Ciekawe, że te same media roztkliwiły się, kiedy minister kultury i dziedzictwa Ujazdowski pielgrzymował po Chinach. Ale on miał alibi – zabiegał o poparcie Chin dla starającego się o lokalizację EXPO miasta Wrocławia. O tym, że do Chin trzeba latać, każdy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

W Kościele pustka

Ksiądz Tadeusz Bartoś opuścił polski Kościół katolicki. Wcześniej podobnie uczynił inny popularny kapłan Stanisław Obirek. Co roku w Polsce odchodzi ze struktur Kościoła około 60 kapłanów, w Europie 250. Tych 60 rocznie katastrofy kadrowej nie czyni, kraj nasz przoduje w liczbie produkowanych i eksportowanych księży. Ale odejścia tych najbardziej popularnych wśród ludzi młodych i myślących to jedno ze świadectw psucia się Kościoła katolickiego. Ksiądz Bartoś odszedł, bo miał dość „karcąco-władczego” stylu bycia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Teatr naprawdę powszechny

Gdyby nie Robert Bolesto, pies z kulawą nogą nie warknąłby o warszawskim Teatrze Powszechnym. Kiedyś niesłychanie zasłużonym, zwłaszcza za dyrekcji Zygmunta Hübnera, czyli 20 lat temu. Robert Bolesto, niszowy dramaturg, dostał posadę kierownika literackiego w tej skostniałej, zasuszonej trupie aktorskiej. Napisał „Regulamin pracy w Powszechnym”, manifest artystyczny. Taki „Nuż w bżuhu!”. Ważne były punkty 8. i 9. Czyli „Pierdol szanownego patrona” i „Młody jebie starego”. Zapis młodzieńczego buntu przeciwko starym formom w teatrze.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Jesteśmy esbekami

Od PRL-u nie da się uciec. Można „wybierać przyszłość”, trzeba nawet, pisząc programy i strategie partyjne. Aby nie dać się zaskoczyć kolejną „IV eRPe”. Ale wybór przyszłości nie zwalnia od odpowiedzialności za przeszłość. Za Polskę Ludową. Polska Ludowa dopada co raz lewicę w naszym kraju. I postkomunistyczną, i nową, zrodzoną już w III RP. Nie da się od niej uciec, deklarując, że teraz „jesteśmy partią antykomunistyczną” albo że „urodziłem się politycznie już w III RP”. Bo polska prawica, zwłaszcza radykalna, jest

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Jutrzenka eksterminacji

Kiedy w zeszłym numerze „Przeglądu” ukazał się raport Roberta Walenciaka „Kto jest na czarnej liście radia i telewizji”, cytowany dodatkowo w portalach internetowych, słyszałem wiele głosów powątpiewania. Ot, wy, lewica, straciliście władzę i teraz wszędzie węszycie antylewicowe działania. To, że teraz w telewizji publicznej ton nadają: Zaremba, bracia Tarnowscy, Semka i Pośpieszalski, w publicznym radiu Darski i Sakowicz, to tylko efekt realnego stanu nastrojów społecznych. W końcu społeczeństwo, głosując na PiS i PO, zadeklarowało swoje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

LiD bez głowy

Media doniosły jeszcze przed świętami, że na czwartkowych obiadach aranżowanych przez senatora Roberta Smuktonowicza wykluwa się nowa centrolewica. Z liberalnego obyczajowo i wrażliwego społecznie PO, „środowiska Kwaśniewskiego” i „miękkiej części SLD”. Co z pozostałą częścią SLD – tego media nie podały. Skoro ma powstać nowy Centrolew, to co dalej z LiD? Komitetem wyborczym, który odniósł sukces medialny, a także wyborczy? Na razie LiD jest bez głowy. Na posiedzeniu przedświątecznym Rady Krajowej SLD przewodniczący Olejniczak proponował, aby powołać radę polityczną

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Happening starannie wyreżyserowany

Z GADZIEJ PERSPEKTYWY Z okazji okrągłych 25. urodzin stanu wojennego IV RP osiągnęła najwyższy stan gotowości propagandowej. Chodziło o to, aby przekonaną do celowości wprowadzenia stanu wojennego większość społeczeństwa zawrócić i wbić do skomunizowanych głów, że stan wojenny niesłuszny i niepotrzebny był. Ponieważ większość młodzieży, co potwierdziły stosowne, kosztowne badania, niewiele o stanie wojennym wie, nowa władza zaproponowała swoją wizję. Stan wojenny był wybrykiem zbrodniczych generałów, pragnących nie oddawać władzy, która w sposób pokojowy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Dają ciała

Z GADZIEJ PERSPEKTYWY W polityce nie ma wdzięczności, a jednak. Andrzej Lepper wrócił się aż z Chin, aby pomóc Romanowi. Bo Andrzej i Roman to jedno ciało, jak niedawno pół Polski słyszało. Ciało, które choruje, cuchnąć nawet zaczyna. Kiedy pan Andrzej miał kłopoty ze swoim warcholstwem, kiedy obrzydło mu trzykrotne chamstwo PiS i wyleciał z koalicji rządzącej, to właśnie Roman podał mu przyjazną dłoń. To Roman biegał do państwa Kaczyńskich i wstawiał się. Nie alkoholowo, ale moralnie. Gwarantował za pana Andrzeja. Co więcej,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.