Białoruski agent od kopiuj-wklej

Białoruski agent od kopiuj-wklej

Przez osiem lat zwodził polskie służby, inkasując 319 tys. dol. i 18 tys. euro

W grudniu ub.r. Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Białorusina Aleksandra L. na siedem lat więzienia za dostarczanie w latach 1999-2007 naszym wojskowym specsłużbom podrobionych dokumentów oraz doprowadzenie ich do „niekorzystnego rozporządzenia mieniem”. Mówiąc po ludzku, według sądu Białorusin udawał superszpiega, za co przez osiem lat zainkasował 319 tys. dol. i 18 tys. euro. Prawdopodobnie w MON w końcu zorientowano się, że ktoś wyłudził spore pieniądze, sprawę więc wyciszono, Aleksandrowi L. zaś podziękowano za współpracę. Wyrok jest nieprawomocny. Obie strony zapowiedziały apelację.

Zwolniony z KGB

Białorusin 23 lata temu ukończył Instytut Wojsk Granicznych Federacji Rosyjskiej, a następnie kształcił się w Instytucie Bezpieczeństwa Narodowego Republiki Białoruś. Tu uzyskał kwalifikacje oficera operacyjno-śledczego. W 1996 r. został skierowany do pracy w KGB w Brześciu, ale w tajemniczych okolicznościach zwolniono go już po roku. Warszawska prokuratura podejrzewa, że mogło to posłużyć tylko do stworzenia tzw. legendy oficera pracującego pod przykryciem.
Z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi Aleksander L. nawiązał współpracę w 1999 r. w Białej Podlaskiej, gdzie w tym czasie handlował jabłkami. Naszym wywiadowcom dostarczył m.in. listę rzekomo głęboko zakonspirowanych białoruskich agentów w polskim Sejmie, prokuraturze, policji i służbach specjalnych. Dzielił się też sekretną wiedzą na temat funkcjonowania białoruskich służb. Od wschodnich sąsiadów przywoził supertajne dokumenty i rozporządzenia wewnętrzne. Miał za te usługi dostać duże pieniądze z funduszu operacyjnego WSI/SWW.

To polski szpieg

W listopadzie 2011 r. Aleksander L. został aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Białorusi. Cywilnemu kontrwywiadowi z ABW i warszawskiej prokuraturze apelacyjnej udało się ustalić, że był tajnym współpracownikiem polskiego wywiadu wojskowego. Jego bogata przeszłość budziła jednak podejrzenia, że ta współpraca może być pozorowana, a w rzeczywistości Aleksander L. jest na usługach białoruskiego KGB i uprawia aktywną dezinformację, uzyskując przy tym cenne wiadomości dotyczące celów na Białorusi, którymi interesuje się nasz wywiad. Supertajne dokumenty sporządza zaś metodą kopiuj-wklej z internetu oraz posługując się materiałami, jakie zostały mu po studiach i pracy w białoruskim KGB.
Jego rodzice zeznali, że nie dostał wielkiego wynagrodzenia, bo „nigdy nie wyglądał na bogacza”. Sugerowali, że większość operacyjnych pieniędzy mogła pójść do kieszeni wojskowych agentów. Ten wątek w wewnętrznym postępowaniu wyjaśnia Służba Wywiadu Wojskowego, którą przez rok Aleksander L. także oszukiwał.
Co ciekawe, na Białorusi Aleksandrowi L. postawiono podobne zarzuty. Tamtejsze KGB oskarżyło go o zdradę państwa na rzecz Polski. Miało to związek z toczącym się u nas procesem.
Wygląda więc na to, że po wyjściu z więzienia Aleksander L. nie będzie miał po co wracać do ojczyzny. Może nasz resort rolnictwa go zatrudni, bo na jabłkach się zna. Kontakty na Białorusi i w Rosji ma z pewnością lepsze niż minister Sawicki i jego ludzie. Jeździć tam nie musi. Wystarczy internet.n


ABW kontra służby Białorusi
Pogłębiono wiedzę na temat potencjału i metod działania służb specjalnych Białorusi, dla których kierunek polski pozostaje jednym z priorytetów aktywności. Potwierdzono przy tym przedsięwzięcia wywiadu białoruskiego ukierunkowane na poszukiwanie rynków zbytu na towary białoruskie, firm gotowych inwestować w ich kraju, a także możliwości uzyskiwania środków z programów pomocowych UE. Ponadto wywiad RB zabiegał o pozyskiwanie informacji dotyczących takich obszarów jak np.: polski sektor zbrojeniowy, funkcjonowanie Wojska Polskiego, struktury systemu bezpieczeństwa wewnętrznego RP. Po zebraniu materiałów potwierdzających, że jeden z przebywających w naszym kraju przedstawicieli Wspólnoty Niepodległych Państw jest kadrowo związany z tamtejszymi służbami specjalnymi – a jednocześnie może realizować zadania na rzecz wywiadu innego państwa – ABW wystąpiła z wnioskiem o cofnięcie mu zgody na legalny pobyt w Polsce i wydalenie go z terytorium RP. Podjęto również formalne kroki wobec jednego z obywateli RB, podejrzewanego o realizację działań godzących w bezpieczeństwo i interesy RP. ABW na podstawie zgromadzonych informacji negatywnie zaopiniowała wniosek dotyczący uznania go za obywatela RP, który ostatecznie został odrzucony. W 2013 r. prowadzono jedno postępowanie przygotowawcze o szpiegostwo określone w art. 130 kk w związku z art. 270 kk.
Z raportu z działalności Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego z 2013 r.

Wydanie: 6/2015

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy