Blog
Etycy czasem słyszący
Dopiero zmiana prezesa Polskiego Radia sprawiła, że kilka osób na Malczewskiego odzyskało słuch. To wydarzenie ocierające się o cud, bo pracować w radiu i przez kilka lat niczego nie słyszeć, to zjawisko paranormalne. I możliwe tylko w IV RP. A było przecież tak, że za prezesury Krzysztofa Czabańskiego, pisowskiego nominata, paru jego politycznych znajomych wychodziło z radia tylko po to, by z Programu I pojechać do Trójki. I z powrotem. Redaktorzy Sakiewicz, Wildstein, Zaremba, Warzecha i Karnowscy uwielbiali spotkania we własnym gronie. I wspólne gaworzenie na antenach radiowych. Szkopuł
Ujazdowski jest najważniejszy
A jednak. Tak zdolny linoskoczek, pardon, partioskoczek, jak Kazimierz Michał Ujazdowski chyba już nie zdąży w tym roku zmienić partii. Można by go jednak usprawiedliwić, bo przecież tak niedawno wrócił do PiS, na łono Jarosława Kaczyńskiego. I ten powrót jest chyba prawdziwą przyczyną ucieczki grupy pisowców do nowego tworu o skromnej nazwie Polska Jest Najważniejsza. Woleli wybrać tułaczy los niż kolejne spotkanie z Ujazdowskim. Choć swoją drogą Kazimierz Michał Ujazdowski też ma talent do nazw. Zakładał
Notes dyplomatyczny
Zgadnijcie, drodzy państwo, czym się zajmują ludzie w MSZ? Teraz, w grudniu 2010 r. Może analizują wyniki prezydenckich spotkań na szczycie? Z prezydentami Miedwiediewem i Obamą? No, jest to powód do pracy, zwłaszcza że poprzednik takimi wizytami pochwalić się nie mógł. Ale nie, tymi sprawami wprawdzie ministerstwo się zajmuje, ale nie najbardziej. Może więc ludzie żyją nadchodzącymi świętami? Mamy nową świecką tradycję, święta zaczynają się od mniej więcej 6 grudnia, organizowane są śledziki, ze śledzikiem i czymś jeszcze,
Długa droga „Przeglądu”
Długą drogę odbywa „Przegląd”, który prenumeruje mieszkanka Monachium, p. Barbara Lewkowicz. Po przeczytaniu nasz tygodnik wraz z innymi polskimi czasopismami oddawany jest do Konsulatu RP w Monachium, który został poddany oszczędnościowym cięciom MSZ. Gdy nasi dyplomaci wszystko dogłębnie przestudiują i rozwiążą krzyżówki, numery naszego pisma trafiają w ramach konsularnej opieki nad rodakami do monachijskiego więzienia, gdzie odbywają karę polscy złodzieje samochodów, kieszonkowcy, hipermarketowcy itp. W mało delikatnych rękach więźniów „Przegląd” kończy swój żywot i już
Kisiel wprost nie do poznania
Bezkrytycznym wyznawcom kultu Stefana Kisielewskiego warto odświeżyć pamięć. Dobrze by im zrobiła lektura wspomnień byłych współpracowników Kisiela. A ci mają tzw. mieszane uczucia. Np. Józefa Hennelowa, która przepracowała w „Tygodniku Powszechnym” 60 lat i wiele w życiu widziała, ciągle jest pod wrażeniem tego, jak to Kisiel, bardzo przecież hołubiony przez redakcję, obsmarował swoich dobrodziei. „Szokiem były dla nas jego »Dzienniki« – żali się publicystka – w »Tygodniku« zawsze otaczaliśmy go przyjaźnią, dzięki czemu mógł
Kościół dostaje. Nawet w Paryżu
W 1927 r. Polska Akademia Nauk dostała budynek w Paryżu przy ul. Lemandé. Przez tyle lat mimo wojny, żelaznej kurtyny i zmian ustroju budynek był ciągle w gestii PAN. Są jednak instytucje potężniejsze od sił natury i historii. I jest minister skarbu państwa Aleksander Grad, który chętnie im pomoże. Któż to taki? Łatwiutka to zagadka, bo u nas, jak się coś zabiera, to z góry wiadomo, do kogo to trafi. Nie inaczej jest w Paryżu. PAN miała pecha, że czujne oko bardzo operatywnego księdza
Głuchota zawodowa
Alarmistyczne doniesienia Polskiego Stowarzyszenia Protetyków Słuchu rzuciły trochę światła na trudności, na jakie natrafiła komisja śledcza w sprawie śmierci Barbary Blidy. Fakt, że żaden z uczestniczących w zajściu nie słyszał wystrzału pistoletu, potwierdza tylko smutne przypuszczenia, iż głuchniemy. Z danych PSPS wynika, że obecnie 30% populacji niedosłyszy, w 2030 r. zaś takie problemy będzie miała aż połowa społeczeństwa. Wówczas co drugi agent ABW będzie musiał korzystać z aparatu słuchowego. Jednak agenci nie tylko nie słyszeli, lecz także niewiele zapamiętali. W tej sprawie
Szykowana była pełzająca interwencja
Rok 1981. Polska, ZSRR, stan wojenny. Widziane ze Sztabu Generalnego Gen. Franciszek Puchała – Panie generale, kiedy zaczęliście przygotowywać plany stanu wojennego? – To nie zaczęło się w Sztabie Generalnym. Sztab Generalny był wykonawcą decyzji politycznych. Trzeba by więc sięgnąć do materiałów Komitetu Obrony Kraju, przypuszczam, z jesieni 1980 r. Natomiast koncepcja stanu wojennego dojrzała w marcu 1981 r. 27 marca gen. Jaruzelski podpisał trzy najważniejsze dokumenty: Myśl przewodnią wprowadzenia stanu
Wokół spraw litewskich
Utrwalonym litewskim obawom przed polską dominacją polityczną i kulturalną odpowiadają polskie kompleksy wyższości Lata 1993-1996 spędziłem w Wilnie jako wykładowca na powstałej wówczas na Uniwersytecie Wileńskim polonistyce, a potem wracałem na Litwę wielokrotnie. (…) Dlatego czuję się uprawniony do wejścia w spór między Józefem Krajewskim a Bronisławem Łagowskim, stwierdzając jednak od razu, że zajmuję stronę tego drugiego. Podzielam przede wszystkim jego zdanie, że tzw. prawda o stosunkach polsko-litewskich wspiera się na ustalonych interpretacjach i na zakorzenionych, powtarzanych
Z miłości do kuchni
Włoska, francuska i chińska to trzy najbardziej zróżnicowane regionalnie kuchnie świata Marlena de Blasi – Jest pani włoską Julią Child? – Wierzę, że jestem od niej lepsza. Kiedy byłam młodą kobietą, z mężem i małymi dziećmi pojechaliśmy do Bostonu tylko po to, żebym mogła myć naczynia w jej programie („The French Chef”, dzięki któremu spopularyzowano w USA kuchnię francuską). Później już miałam własne programy telewizyjne, ale wtedy to był krok w mojej karierze. Poznałam ją od innej strony niż






