Blog

Powrót na stronę główną
Kultura

Złomiarze z dwóch stron ekranu

Zaproszenia do kina w skupie złomu?! Niewielu wózkarzy uwierzyło, że zafundowano im obejrzenie „Ediego” Pomysł był iście diabelski: na ekranie pokazać złomiarzy, a przed ekranem posadzić… również złomiarzy. Po co? – Niech zobaczą, to dobry film – mówi Małgorzata Wołowska, która rzecz wymyśliła. Małgorzata Wołowska nie zajmuje się reklamą czy promocją filmów. Pracuje w Exmecie, jednej z większych łódzkich firm prowadzącej skup złomu. Wcześniej nie widziała „Ediego”. Jedynie słyszała od znajomych, iż bohaterami tego najnowszego polskiego filmu są zbieracze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Liczy się bilans końcowy

Zapiski polityczne 5 grudnia 2002 r. 4 grudnia 2002 r. to raczej ponura data w niedługiej historii odradzającego się parlamentaryzmu polskiego. Tego dnia toczyliśmy zaciętą debatę o wejściu Polski do struktur Unii Europejskiej – wypełnioną „bardzo małym rozumkiem” wielu posłów, by sparafrazować znane określenie z opowieści o Kubusiu Puchatku. Można i ostrzej nazwać to, co się wydarzyło. Były liczne popisy chamstwa i głupoty. Było też kilka mądrych i treściwych wystąpień, poczynając od świetnego zagajenia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Rolnictwo

Ziemia lubi szacunek

W przedsiębiorstwie Agro-TaK w Modlikowicach widmo Unii Europejskiej nie straszy Tuż po wojnie takie gospodarstwo nazywało się klucz, za czasów PRL – kombinat. Taki pegeerowski kombinat w Zagrodnie skupiał cztery gospodarstwa i działał na 5 tys. ha. Dziś każdą z tych posiadłości zarządza inna spółka. Ostatni dyrektor PGR-Zagrodno, Bronisław Tabisz, wspólnie z byłym wicedyrektorem Leszkiem Kachniarzem wydzierżawili największe gospodarstwo w Modlikowicach – na 2 tys. ha dobrej ziemi powstało przedsiębiorstwo Agro-TaK. Popegeerowskie zabudowania

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Media

Upominkowy wyścig prasowy

Coraz częściej czytelnicy kupują dane pismo nie dla jego treści, ale z powodu dodawanych prezentów Kupując kolorowe czasopisma, można nieźle się zaopatrzyć. „Viva!” zaproponowała miniaturowe podkoszulki, „Twój Styl” torebki-kosmetyczki, „Dziewczyna” szkolny kalendarz, a „Bravo Girl” pierścionek na palec stopy. Podkładki na stół, srebrne kolczyki i bransoletki, dziecięce skarpetki oraz szaliki, a także dziesiątki płyt to tylko nieliczne drobiazgi, które można było dostać, kupując w ostatnich kilku miesiącach kolorową prasę. Gadżety coraz bardziej opanowują

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Europejskie pięć minut

Negocjatorzy walczą o ostatnie ustępstwa, a hałaśliwi przeciwnicy naszego członkostwa w Unii straszą Polaków, czym popadnie Skąpstwo zamiast hojności. Na finiszu rokowań akcesyjnych właśnie to stwierdzenie zrobiło chyba największą karierę w komentarzach zarówno polityków, jak i dziennikarzy z krajów kandydujących do Unii Europejskiej. Na pewno tak stało się w Polsce, gdzie ostatnie dni przed szczytem UE w Kopenhadze upłynęły pod znakiem liczenia po raz enty, ile euro powinniśmy albo moglibyśmy (często tylko rzekomo) „wycisnąć” z krajów Piętnastki w negocjacyjnym rzucie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Mamy poezję, nie mamy poetów

Dla mnie dobry poeta to taki, którego raz przeczytam i będę do niego wracał Rozmowa z Lesławem Bartelskim, pisarzem i krytykiem literackim Lesław Bartelski (ur. 1920 r.) poeta, pisarz, eseista, krytyk literacki; kronikarz pokolenia Kolumbów. W czasie wojny działacz podziemia kulturalnego, członek Sztuki i Narodu, żołnierz AK, uczestnik powstania warszawskiego; po wojnie redaktor czasopism literackich, wykładowca uniwersytecki. Autor ponad 40 książek, m.in. „Ludzi zza rzeki”, „Jonasza”, „Pejzażu dwukrotnego”, „Wieńca”, „Genealogii ocalonych”,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

U boku polityka

Dobry asystent powinien być jak rękawiczka – pasować idealnie, w przeciwnym razie zostanie wymieniony na inną Po sejmowych korytarzach krążą ich dziesiątki. Młodzi, w garniturach, z poważnymi minami biegają z papierami w rękach i komórką przy uchu – asystenci poselscy. Chociaż zawód asystenta posła nie ma u nas zbyt długiej tradycji, już można podać parę przykładów zawrotnych karier, jakie zaczęły się właśnie od noszenia teczek za posłami. Zdarza się nawet, że uczeń przerasta mistrza.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przegląd poleca

Cisza nie jest cudowna

Prof. Henryk Skarżyński, laureat BUSOLI 2000: – Minione dwa lata były bardzo ważne. Przeprowadziłem pionierską operację przywracającą słuch osobom słabo słyszącym Najpierw obchód. W czasie jego trwania jest zasada, że wszyscy stoją. Wtedy mówią krótko. Następnie profesor przeprowadza trzy operacje, każda zajmuje około kwadransa i zaznaczona jest literą A. Gdy operuje ktoś inny, wpisane jest B. Kiedyś jego koledzy (profesor zmienia w szybkim marszu jeden zielony fartuch

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sport

W świecie ciężarów

Waldemar Baszanowski: – Trzy podejścia wystarczą do tego, aby udowodnić, że jest się najlepszym Waldemar Baszanowski to nie tylko fenomen podnoszenia ciężarów, ale symbol wszystkiego, co w polskim sporcie najlepsze. Dla wielu był niedoścignionym wzorem. Od niego uczono się, jak pracować, a potem jak zwyciężać. Zwyciężać zaś umiał jak mało kto. Zdobycie srebrnego medalu w mistrzostwach świata czy Europy, czyli to, co dla wielu sportowców byłoby niedosięgłym marzeniem, dla niego było porażką. Liczyło

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sport

Krajobraz po Zibim

Po raz kolejny naród wybiera trenera. Ot, cały urok futbolu w polskim wydaniu Ta wiadomość spadła na wszystkich jak grom z jasnego nieba. Po niespełna pięciu miesiącach pracy z drużyną narodową Zbigniew Boniek podał się do dymisji. Chociaż kadra zawiodła, rezygnacja zaskoczyła wszystkich. Piłkarzy, współpracowników, trenerów, kibiców i PZPN. Nawet oponentów Zibiego. – Nie ukrywam, że było to dla mnie wielkie zaskoczenie – mówi Michał Listkiewicz, prezes PZPN. Zostałem postawiony przed faktem dokonanym.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.