Blog
Publiczność dyrygowana
Udział w nagraniu „Randki w ciemno” jest oferowany jako atrakcja wycieczek po Warszawie Jeszcze dziesięć lat temu dostanie się do telewizji na jakieś nagranie było marzeniem wielu osób, a zaproszenia załatwiano przez znajomych. Dzisiaj publiczność występuje w większości programów telewizyjnych. Z jej udziałem nagrywane są też niektóre polskie sitcomy. Realizatorzy nadawanego w TVP 1 serialu „Lokatorzy” w napisach końcowych z dumą informują, że śmiech, który słyszymy w tle, jest prawdziwy, a nie „z beczki”. Najlepszy widz to fan Telewizja Polska
Reporterka „Przeglądu” uczyła się manipulować ludźmi
Szkolenie u Piotra Tymochowicza, nauczyciela Andrzeja Leppera Pani X. (ok. czterdziestki, zadbana: włosy ostrzyżone u dobrego fryzjera, manicure, świetnie ubrana), pracująca w dużym koncernie, najbardziej chce się dowiedzieć, jak zmusić kolegów do słuchania jej podczas prezentacji. Panowie często traktują ją pobłażliwie. Ot, kolejna kobieta, której zachciało się robić karierę w świecie biznesu. Zamiast słuchać jej wykładu i oglądać wyświetlane slajdy, patrzą na jej nogi. Dlatego pani X. na prezentacje nie zakłada
Putin i Bush w jednym aucie
USA – Rosja: Od chłodnej dyplomatycznej wojny do współpracy nieznanej od czasu koalicji antyhitlerowskiej i 1945 r. „Idylla przy dźwiękach muzyki country?”. Takie pytanie zadało kilka amerykańskich gazet, określając nastrój wieczornego przyjęcia, jakie w minioną środę, 14 listopada, urządził dla Władimira Putina na swoim teksańskim ranczo George W. Bush. Przywódcy Stanów Zjednoczonych i Rosji bawili się podobno wyśmienicie w towarzystwie swoich żon, Laury Bush i Ludmiły Putin, a także grona najbliższych
Koniec Klubu Księgarza?
Nad Klubem wiszą czarne chmury. Problemem jest brak pieniędzy – W Ameryce też urządza się promocje książek, ale przypominają one bardziej giełdę literacką. Gwoździem programu jest wystawny bankiet. Przychodzą głównie ludzie z biznesu wydawniczego, żeby pogadać o interesach – mówi Janusz Głowacki, pisarz na stałe zamieszkały w Nowym Jorku. – W warszawskim Klubie Księgarza bankiet, a raczej symboliczny poczęstunek jest „na dodatek”. Przychodzi publiczność naprawdę zainteresowana książkami, odbywają się prelekcje i dyskusje
Tylko idioci nie potrzebują akceptacji
Świadome prowokowanie widowni jest równie głupie jak „przedstawienia dla młodzieży”. Rozmowa z Adamem Hanuszkiewiczem – Spędził pan w teatrze – jako reżyser, aktor, dyrektor teatrów – pół wieku. Myśli pan o tym półwieczu z dumą czy z goryczą? – Jestem dzieckiem szczęścia. Jestem przez los obdarowany powyżej moich rzeczywistych zasług. Trafiłem na dobry czas, kiedy poza teatrem, filmem, plakatem i muzyką niewiele się działo. Nie było telewizji satelitarnej, wideo, gier komputerowych.
Mój brzuch należy do mnie
Ustawa antyaborcyjna nie zmniejszyła liczby zabiegów, za to doprowadziła do wielu tragedii Pięć lat temu, dokładnie 20 listopada 1996, prezydent Kwaśniewski podpisał złagodzoną wersję tzw. ustawy aborcyjnej, przeforsowaną dzięki Unii Pracy. Poza zagrożeniem życia i zdrowia, nieodwracalnym uszkodzeniem płodu oraz ciążą z gwałtu można było znowu przerwać ciążę z tzw. względów społecznych, czyli jeśli kobieta uznała, że nie jest w stanie podołać macierzyństwu. Przeważnie były to względy ekonomiczne. W uzasadnieniu prezydent napisał,
Strzeż się wróżki naciągaczki
„Przyślij 89 złotych na adres skrytki pocztowej. To odmieni twój los” Oszustwo jest dobrze spreparowane, bo sprzedaje nadzieję. W przeszłości otrzymałam już kilkanaście listów, w których oferowano mi wielkie nagrody, jeśli kupię obleśną figurkę za 38 zł albo pierścionek z jadowitym oczkiem, tylko za 46 zł. Takie listy dostawały wszystkie moje sąsiadki, więc wyrzucałyśmy je oburzone natręctwem. Teraz było inaczej. List od Donny Izabelli dostałam tylko ja. Zręcznie napisany, nawet w kilku momentach jakby do mnie adresowany. Proszę. „Zaznasz w życiu
Studenci innego Boga
Kilkadziesiąt osób, które łączy fascynacja światem arabskim Reakcje znajomych układały się w ironiczne teksty: – Chcesz wyjść za mąż za Araba? A proszę bardzo, w haremie cię zamknie i dzieci każe rodzić – mówiono Annie. Co bardziej łaskawi znajomi Magdy chcieli wiedzieć, co to w ogóle jest i czy można po takim bezsensie znaleźć jakąś pracę. Licealista, który decyduje się na studiowanie arabistyki na Uniwersytecie Warszawskim, musi być przygotowany na kpiny, niewiedzę i pukanie się w czoło. Katarzyna Siniakiewicz,
Zamarzający Markot
Warszawa odcina się od bezdomnych W hospicjum jest tak lodowato, że opiekunów przeraża każda zmiana pampersów. Nie po to przyjęli opuszczonych i ciężko chorych, żeby teraz umarli im z zimna. W rozległych pomieszczeniach ośrodka chłód też przenika do kości. Najcieplej jest w stołówce, ale nawet w kuchni, przy wielkich garach, trudno się ogrzać. Marzną niepełnosprawne dzieci ze Szkoły Życia, leczący się narkomani, także ci, co w porze porannego szronu przychodzą z dworców. Marzną rodziny, które straciły dom przez niepłacenie czynszu, i ci,
Co musi umieć inżynier?
Nie wystarczy nawet najsolidniejsze wykształcenie fachowe Rozmowa z prof. Jerzym Kisilowskim, twórcą i rektorem Wyższej Szkoły Techniczno-Ekonomicznej – Być profesorem – to dla większości ludzi osiągnąć najwyższy status w hierarchii społeczno-zawodowej. Panu to jednak nie wystarcza. Ciągle szuka pan nowych wyzwań. Stworzył pan i przez lata prowadził towarzystwo ubezpieczeniowe. Teraz tworzy pan nową wyższą uczelnię techniczno-ekonomiczną… – Trudno powiedzieć, że to dla mnie nowa dziedzina. To prosta kontynuacja zawodu nauczyciela akademickiego, który uprawiam od trzydziestu






