Notatki pospieszne

Notatki pospieszne

Najwięcej nadziei na wygranie wyborów Platforma Obywatelska pokładała w odrazie dużej części społeczeństwa do rządów PiS, jego czołowych postaci, a zwłaszcza posła Macierewicza, numeru dwa w tej partii. Ten atut wymyka się z rąk Platformie. Nie dlatego, że ludzie przestali się bać kaczyzmu, chociaż i tego można się doczekać. Nowy czynnik to pojawienie się w kręgu Platformy jej własnego „Macierewicza”, którym jest Roman Giertych. Ludzie łatwo zapominają, ale rolę, jaką odgrywał w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, a zwłaszcza w „orlenowskiej” komisji śledczej, nietrudno sobie przypomnieć. Była to najbardziej zła postać tej komisji, zajadła w stawianiu oskarżeń i insynuacji, które się nie potwierdzały. Macierewicz uchodzi za człowieka mającego „trudności psychologiczne”, jak to określił Zbigniew Brzeziński, osobę nieprzeciętnie energiczną i wytrwałą, ale której brakuje piątej klepki („jeszcze rok, a byłby zdrów, ale go za wcześnie wypuścili”). Czyny takich ludzi nie pozostawiają zamierzonych skutków, polegają na robieniu bezsensownego zamieszania. Bywa, że osobom przez Macierewicza pokrzywdzonym sądy przyznają odszkodowania pieniężne wypłacane z kasy rządowej, co mającym żyłkę do hazardu czyni go mniej groźnym. Giertych jest figurą z gruntu odmiennego autoramentu, jest normalny i przebiegły, zdolny do czynienia zwrotów o wiele stopni, jednakże bardziej pozornych niż rzeczywistych. Wystarczająco często występuje w telewizji, by się przekonać, że jedno się w nim nie zmienia: agresja czająca się za jego grymasem, czy będzie to fałszywy uśmieszek, czy nadąsana mina. Ten Roman Giertych coraz częściej pojawia się w towarzystwie ludzi Platformy, a znając szczęśliwą rękę Donalda Tuska do obsadzania Ministerstwa Sprawiedliwości, po wyborach można spodziewać się najgorszego. Niejeden zatęskni za, co prawda, pełnym złej woli, ale „ocieplonym” przez infantylizm Zbigniewem Ziobrą.

Oglądam niekiedy programy publicystyczne w telewizji i niestety takiego mam pecha, że trafiam zawsze na to samo. Zaproszeni politycy lub inni goście nie dają paniom Pochanke, Olejnik czy panu Durczokowi w pełni się wypowiedzieć, lecz ciągle im przeszkadzają swoim wtrącaniem się.

Mamy trochę świąt narodowych, ale przeważnie jakieś wątpliwe, nie za bardzo cieszą, niektóre skłócają, inne ustanowione z niewiadomego powodu. Potrzebne jest walne święto narodowe, ale pytanie, jakie wydarzenie zasługuje na takie wyróżnienie? Wydarzenie powinno radować, a nie smucić, łączyć, a nie dzielić. Pan prezydent zaproponował, aby takie święto obchodzić
4 czerwca, na upamiętnienie wyborów 1989 r. Niestety, wybory mają to do siebie, że nie wszyscy wygrywają. Prawie 40% obywateli wyborami w ogóle się nie zainteresowało. Na „Solidarność”, która wybory wygrała, głosowało 40 do 42% ogółu uprawnionych. W ustabilizowanej demokracji byłby to wynik znakomity, ale w kraju, gdzie wyborów nie było przez pół wieku, a przez 45 lat rządziła jedna partia, nie można tego uznać za oszałamiający sukces. Propozycja pana prezydenta jest znamienna z tego względu, że za naród uznaje on jeden obóz polityczny i świąteczną zgodę narodową chce osiągnąć w tym jednym obozie. Dlaczego owo walne święto mieliby obchodzić przegrani z 4 czerwca 1989 r.?

Wiadomości, które z różnych względów wydały mi się godne zapamiętania. Zamachowcy z Bostonu czeczeńskiego pochodzenia byli szkoleni przez służby specjalne w Rosji (TVP Info,
18 kwietnia 2013 r.). Rosja planuje atak nuklearny na Warszawę (TVP Info, 4 maja 2013 r., Studio Wschód). Redaktor opozycyjnej moskiewskiej „Nowoj Gaziety”: Przepraszamy Amerykę za to, że nasi rosyjscy ludzie wysłani zostali do Ameryki, żeby popełnić tam akt terroru. To nie Kaukazczycy, lecz nasi, Rosjanie, my ich wychowaliśmy. Władimir Putin: organizacje pozarządowe w Rosji zajmujące się działalnością polityczną otrzymały z zagranicy 1 miliard dolarów w ciągu czterech miesięcy. Hélène Carrére d’Encausse: Niemcy finansowali rewolucję bolszewicką, są na to dowody. Amerykańscy doradcy kolosalnie wzbogacili się na rosyjskiej prywatyzacji. Pieniądze bez przeszkód wywieźli do Ameryki. Przed sądem zostali postawieni w Stanach Zjednoczonych. Z jakiego powodu? Funkcjonariuszom amerykańskich służb specjalnych (CIA) nie wolno prowadzić działalności gospodarczej za granicą podczas pełnienia służby. Polski minister spraw zagranicznych protestował przeciw naruszeniu szwedzkiej przestrzeni powietrznej przez samoloty rosyjskie. Szwedzki minister spraw zagranicznych Karl Bild stwierdził, że żadnego naruszenia nie było (wiadomość z TVP Info Studio Wschód, więc trzeba brać ostrożnie).

Nowy polski. „Ciężko” wypiera „trudno”: ciężko pomyśleć, ciężko zrozumieć, ciężko zapamiętać itp. itd. „Państwo” wypiera zaimek wy: to państwo postulowaliście zwiększenie podatków. Minister przemawia w Sejmie: „I na zakończenie, szanowni państwo, spójrzmy na rynek gazu. Jeszcze raz chciałbym zapytać państwa, czy wiedzą państwo, ile w ogólnym bilansie gazu stanowi gaz z importu? Nie wiedzą państwo. 8%. To było jakoś poza państwa uwagą”. „To chamstwo, które państwo prezentujecie”.
Nowa kurtuazja poselska. O prezesie Trybunału Konstytucyjnego: „chlapnął jęzorem”. Poseł z przeciwnej partii „był łaskaw nazwać mnie ignorantem”, „był łaskaw przypisać mi błędy, których nie popełniłem”.
Dziennikarskie niuanse: „Widziałem w centrum Amsterdamu półnagie panie w witrynach”. „Mamy tabuny wykształconych ludzi”. Czy „tradycyjny” jeszcze coś znaczy? „Tradycyjnie bezczelny”, „temperatura na Dolnym Śląsku jest tradycyjnie wyższa”. Brawurowa jest już nie tylko jazda po pijanemu. Kobylański, „autor brawurowych tez na temat roli Żydów w Polsce”. W sensie opacznym używa się ciągle słów: kunktator, negliżować, pyrrusowe zwycięstwo, kostyczny, spolegliwy – wszelkie sprostowania na nic.

Wydanie: 21/2013

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy