Prezydenckie solo

W prasie amerykańskiej pojawiły się zdjęcia ukazujące wymianę czułych całusów pomiędzy prezydentem Bushem i panią doktor Condoleezzą Rice. Równocześnie mianowanie tej przystojnej niewiasty sekretarzem stanu w miejsce generała Powella wywołało szereg krytycznych opinii. Ogólne przekonanie tamtejszych komentatorów jest takie, że Bush wynagradza lojalistów ze swojego otoczenia, a jednocześnie pozbawia się fachowych doradców i monopolizuje swoją prezydenturę tak, ażeby nie docierały do niego żadne krytyki lub zastrzeżenia wobec przyjętej linii politycznej. W samej rzeczy, już cały chór zgodnych głosów podkreśla wielkie niedostatki operacji USA w Iraku, wywołane zwłaszcza niedoborem sił wojskowych. Bodajże gorszą jeszcze sytuację stworzyło obecne przesilenie kryzysowe na Ukrainie, ponieważ Bush wygląda na niezdolnego do przeciwstawienia się ewidentnej strategii Putina, zmierzającej do restytucji Rosji jako postsowieckiego imperium. Ingerencja Putina w wewnętrzne sprawy Ukrainy, czyli ostentacyjne poparcie dla jednego z kandydatów w wyborach, świadczy o tym najdobitniej i zarazem wykazuje, do jakiego stopnia naiwny jest Bush w swoich entuzjastycznych ocenach i ciepłych komplementach na temat rosyjskiego przywódcy. Niestety, Unia Europejska również zdaje się nie dostrzegać imperialnych zakusów Putina, które stają się czynnikiem destabilizacji politycznej nie tylko w krajach Europy Wschodniej. Rysuje się nawet możliwość rozpadu Ukrainy na część wschodnią, zrusyfikowaną, i zachodnią. Nie jest to perspektywa, która pozwalałaby nam spać spokojnie.
Wygląda więc na to, że prezydent Bush będzie w swojej drugiej kadencji polegał na klakierach, jakim przewodzi wspomniana pani Rice, ponieważ zgodnie z opinią politologów, jest ona faktycznie jedynie wzmacniaczem poglądów prezydenta, którego o polityczny rozsądek podejrzewać nie sposób. Bush jest bardzo zadowolony z siebie i plecie o zdobytym w wyborach kapitale politycznym. Rozlegają się jednak coraz wyraźniejsze głosy, że po głupstwach mniejszych przy braku roztropnych doradców zacznie działać na szkodę własną i Stanów Zjednoczonych.

24 listopada 2004 r.

Wydanie: 49/2004

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy