Najnowsze prognozy wskazują, że do 2060 r. populacja w Polsce skurczy się aż o 6,6 mln osób. Ja tego nie dożyję, za to przysłużę się zjawisku narodu swoim zniknięciem. Jest bardzo mała szansa, że przyrost w Polsce gwałtownie się zwiększy. Po prostu staliśmy się bogatsi i chcemy korzystać z życia. Jest tylko jedno wyjście. Trzeba przyjąć miliony ludzi z innych krajów, czasami odległych, bo tam jest wysoki przyrost naturalny. Ale prawica szczuje na imigrantów i straszy nimi: roznoszą zarazki, gwałcą polskie kobiety i mordują. Nie chcemy imigrantów, więc się skurczymy.
Nasze ciemniaki straszą też Unią. I wielu z nas straciło z oczu fakt, jaki to niezwykły projekt, pierwszy na taką skalę w świecie. W ramach demokracji na równych prawach jednoczą się wolne państwa, które do niedawna toczyły potworne wojny. A Polska, ofiara historii, jest w tej Unii. I ma w niej mocną pozycję. Aby Unia działała, musi być wspólnota uregulowań prawnych w duchu liberalnym. Duch naszych czasów jest liberalny, a to właśnie dla prawicy jest „lewactwo”.
Prawica uważa, że to projekt kolonialny: duże, stare państwa, szczególnie Niemcy, chcą zdominować i wykorzystać małe. Jedyna zaleta Unii, że można z niej wyciskać pieniądze, jak już wszystko się wyciśnie, należy brać nogi za pas. Byle się nie pomylić i nie iść ani na wschód, ani na zachód, bo tam tylko wrogowie. Właściwie to nie ma dokąd iść, najlepiej stać w miejscu i gotować polskość w wielkim kotle. Unia Europejska jest dla prawicy ciałem obcym, zagrażającym polskiej podmiotowości. Zabiorą nam duszę, zabiorą tożsamość, stracimy skrzydła ułańskie, Mickiewicza i Kościuszkę, a nawet żurek.
Mój synek zainstalował mi w telefonie aplikację BookBeat, mogę w niej wyszukiwać książki i ich słuchać. Niewiele nagrano klasyki,







