Całkowite zaćmienie

Całkowite zaćmienie

– Ja mam z trumienką, a ty z czym? – Ja z impotencją. – Ej, ma ktoś z dziurą w krtani?

Jest sobotni wieczór, na stole jednej z wrocławskich knajpek oprócz wina lądują paczki papierosów. W nowych, słynnych opakowaniach: z fotogeniczną trumienką, nad którą – w towarzystwie gromnicy – stoją smutni rodzice. Ze skulonym na łóżku mężczyzną, przygnębionym brakiem erekcji. Także z pornograficzną dziurą w krtani, z gnijącym paluszkiem i wampirzycą krwiście opluwającą chusteczkę. – Ja zawsze biorę te z impotencją – odzywa się pewien fotograf. – Tak, jednak impotencja jest najmniej inwazyjna – przytakuje koleżanka.

Oglądamy opakowanie z fotką, na której pan jest smutny, bo zawiodło go własne ciało. Fotka jest zabawna i groteskowa, jak nieudana pantomima, choreografia, podczas której ktoś pokazuje ręką, jak „zdusić w sobie nienawiść”. – W sklepie wszyscy zawsze proszą, żeby raka wymienić im na impotencję. – E, nieprawda – ktoś czujny podnosi palec. – Słyszałam, jak facet zapytał, czy może prosić o męskie z rakiem, bo wylosował jakieś babskie o ciąży. – Ty, ale to z zaćmą jest niesamowite – fotograf profesjonalnie rzuca okiem na inną paczkę. – Takie oko zaćmione, lśniące matowo, dziwnie, jak nefryt? jak laka. – Co ty pieprzysz, chłopie, jaki nefryt. Jakby cię zaćmiło, toby ci nie było przyjemnie. – Już mnie zaćmiło – fotograf dolał sobie porcyjkę z karafki.

Wszyscy przy stole studiowali zdjęcia na opakowaniach, jakby dokonywali medycznych oględzin lub zgłębiali jakąś awangardową contemporary art na wystawie. – Dziwne, skąd oni wzięli te stylizacje z lat 80.? – ktoś stuknął palcem w paczkę z białą trumienką. – Ci rodzice mają dziwne fryzury. A facet jest wąsaczem. – Co masz do wąsaczy?! – krzyknął z głębi sali jakiś wąsacz.

– Nie, no serio. Ale dziwni ci ludzie. Czemu nie dali na te foty jakichś pięknych kobiet, hipsterów, którym przez papierosy przytrafia się coś złego? Na przykład przystojny brodacz z kucykiem (– Ubrany w białą koszulkę w groszki! – dorzuca kumpela) dostał zlecenie: ma zrobić projekt okładki nowej książki Jakuba Żulczyka. Ponieważ jest grafikiem. Przez tydzień robił ten projekt, miał flow, totalne natchnienie, szło mu fantastycznie i jest pewny na bank, że projekt przejdzie. Na rozmowę o projektach zaproszono jego i dwóch innych grafików, więc facet wie, że szanse ma 1 do 3. Musi ich jeszcze tylko oczarować, a w tym akurat jest dobry, to naprawdę potrafi. Wypachniony i odpicowany chce wsiąść do metra, ale czuje, że strasznie chce mu się palić. Maca kieszenie, obczaja torbę – kurde, fajki zostały na biurku. W jednej chwili marzy już tylko o tym: o maszku, nikotynie krążącej w żyłach, natychmiastowej stymulacji ośrodkowego układu nerwowego. Czym bardziej nie ma petów, tym bardziej chce mu się palić. (– Jak zwykle – dodaje ktoś kwaśno z głębi własnego doświadczenia). Facet zerka na zegarek: ma jeszcze 40 minut, swobodnie zdąży kupić paczkę i wyjarać na pełnym luzie, refleksyjnie, przed wejściem do metra. Idąc po fajki, jest rozkojarzony i zderza się z niesforną rowerzystką, która jedzie po chodniku, ponieważ zatruła się szczypiorkiem i czuje, że właśnie dostaje sraczki tysiąclecia. Śpieszno jej więc do domowego zacisza, kameralnej intymności (– O Jezu, no srać jej się chce – dodaje ktoś przy stole, zirytowany). W każdym razie zderzają się: ona spada z roweru i rani sobie łokietek, on zaś rozdziera koszulkę w groszki i brudzi kolanko słodko-kwaśnym sosem, który ktoś rozciapciał na ziemi, bo obok był niezły Chińczyk. Nasz grafik sprawdza, czy nic się nie stało dziewczynie (ona bagatelizuje sprawę, naprawdę ma teraz inny problem), klnie i wraca do domu, żeby się przebrać. Przebiera się w koszulę w małe hipopotamki, zamawia taksówkę, lecz pechowo zacina się zamek. Gość nie może wyjść z domu. Wszystko przepada. W ten sposób – przez nałóg nikotynowy – nasz hipster bezpowrotnie stracił szansę na zrobienie okładki do nowej książki Jakuba Żulczyka.

– Dooobreee – mówi wzruszona koleżanka, która słuchała historii z szeroko otwartymi oczami, jak dziecko, któremu ktoś opowiada bajkę do snu. – Ale jak to pokazać na obrazku? Fotograf zignorował to (chamskie) pytanie i uśmiechnął się z zadowoleniem. Koleżanka zaś podsunęła mu następną paczkę, tę z trumienką. – A teraz o tym – powiedziała rozmarzona. – Wymyślmy historie do wszystkich pudełek. I one powinny się znajdować w środku, jak historyjki w gumach Donald.

Tagi: papierosy

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy