Bronisław Łagowski
Rozłam w antykomunizmie
W polskim antykomunizmie nastąpił rozłam. Są podstawy, aby sądzić, że obóz posierpniowy nie wróci do poprzedniej jedności. W pełni i pod każdym względem zjednoczony nigdy nie był, ale trzeba rozróżniać powierzchowne podziały i kłótnie między swymi, których nigdy nie brakowało od rozłamu według linii wróg – przyjaciel. Aby polski antykomunizm na nowo zjednoczyć, potrzebna byłaby ofensywna lewica postkomunistyczna, a tymczasem z SLD została już tylko kwaśniewszczyzna z borówkami. Będący w medialnym obiegu język polityczny jest przeważnie pseudonimowy i co drugie słowo należałoby
Samozatrucie solidarnych
Przed wyborami prezydenckimi pisałem na tym miejscu, że niezależnie od tego, kto je wygra, ton polskiej polityce nadawał, problemy i tematy narzucał będzie Kaczyński, a nie Komorowski. Do tego, co mówi prezydent Komorowski, nikt nie przywiązuje znaczenia, natomiast każde najbardziej pusto brzmiące przemówienie Kaczyńskiego, każde jego słówko, nawet cytat z wiersza nieczytanego poety przez niego wypowiedziany wywołuje chóralną reakcję, i nie wiadomo, czy więcej w niej dezaprobaty, czy podziwu. Prezydent Komorowski już zdaje się godzić z sytuacją i ostatnio w Katyniu
Świadectwo Stefana Morawskiego
Pisałem na tym miejscu o pierwszym tomie książki „Żydzi w walce. 1939-1945”. Ukazał się już drugi tom, pod redakcją Jerzego Diatłowickiego i Janusza Roszkowskiego ze wstępem Tomasza Miedzińskiego. Wydawcami są Żydowski Instytut Historyczny im. E. Ringelbluma i Stowarzyszenie Żydów Kombatantów. Tom składa się głównie ze wspomnień i ta część robi największe wrażenie, ale godne uwagi są również materiały z konferencji – referaty i głosy w dyskusji. Fachowy historyk inaczej będzie czytał tę książkę niż ja, poszukujący znajomych osób,
Rzeczy niewyraźne
Premier Donald Tusk zaniepokoił się spadkiem swojej popularności w środowisku ludzi tak zwanej kultury i dla odrobienia strat postanowił odbyć telewizyjną debatę z przedstawicielami tego środowiska, dobranymi według kryteriów znanych jego doradcom od piaru. Z radia doleciał mnie fragment czyjejś wypowiedzi tej mniej więcej treści, że premier źle się bawi, zniżając majestat Rzeczpospolitej do poziomu szołbiznesu, bo ci reprezentanci Twórców kultury mieli pochodzić z tego poziomu. I pochodzili. Przynajmniej co do jednego z nich bałem się,
Eutanazja, czyli dobra śmierć
Słyszałem, że istnieje Federacja Ruchów Obrony Życia, ale dopiero teraz doszła do mnie wiadomość, że Sejm uchwalił Narodowy Dzień Życia, a jakiś inny autorytet ustanowił Dzień Świętości Życia. Co się kryje pod tymi odświętnymi nazwami? Wszystko, co kto chce w nie włożyć, nawet wojna, bo właśnie nastała moda na wojny humanitarne, w obronie życia ludności cywilnej. Obrońcom świętości życia chyba nie na rękę taka dowolność w pojmowaniu ich sloganów, bo naprawdę chodzi im o aborcję i eutanazję. Aborcją nie będę się
Inspirujący Talleyrand
Ludzie władzy dla korzyści własnej i państwa powinni wnikliwie przestudiować biografię polityczną Talleyranda, a później od czasu do czasu przypominać sobie to, czego się dowiedzieli. Jeszcze w księgarniach można trafić dostępną po polsku biografię tego arcydyplomaty autorstwa Robina Harrisa. Żadne jednak monografie nie zastąpią lektury „Pamiętników”, które z księgarni zniknęły w swoim czasie jak kamfora. Istnieje, zdaje mi się, mafia znawców wykupująca szybciutko prawdziwie dobre książki, dla powolniejszych nabywców pozostawiając
Zmiany, zmiany, ale po co?
Prezydując Unii Europejskiej, Polska będzie musiała zajmować się islamską Afryką Północną. Prasa już wie, w czym Polacy będą mogli pomóc: „dzielić się doświadczeniami przejścia od totalitaryzmu do demokracji”. Moim zdaniem najpierw ktoś powinien ich, to znaczy „nas”, poinformować, że w tym rejonie świata totalitaryzmu nie było. Autorytaryzm może być bardziej opresyjny niż totalitaryzm (wystarczy porównać „realny socjalizm” z rządami Pinocheta lub Saddama Husajna), zaś demokracja narzucona z zewnątrz może
Dlaczego byli wyklęci?
Zadziwiające, jak ten czas szybko biegnie i jak wraca. W ustanowionym przez państwo Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych przypominam sobie, że ja na własne ośmioletnie, dziewięcioletnie oczy niektórych z nich widziałem. Przewinęło się kilku przez nasz mały dom i jedno mieli wspólne: tchnęli nieszczęściem. Z podziwem i strachem spoglądałem na dużego A. Jak na wyklętego przystało, obrabował później chłopa wracającego z jarmarku w Józefowie i zastrzelił go klęczącego i błagającego o darowanie życia. Niedługo potem sam został zabity, prawdopodobnie przez kompanów.
Gafy i rzeczy gorsze
Dziennikarze i dziennikarki nie przepuszczają prezydentowi najmniejszej gafy, ale on przez te gafy wcale nie staje się mniej sympatyczny. Niestety, mając dobre intencje, jest przekonany, że nic z tego, co powie, nikogo nie dotknie. Jako polski patriota, czytelnik „Pana Tadeusza”, kocha Litwę i dobre uczucia dla tego kraju płyną mu wprost z serca. Niejeden już Polak dziwił się, że dając wyraz takim uczuciom, nie spotkał się z wdzięcznością braci Litwinów. Według tego, co ja wiem o wrażliwości Litwinów, to słowa Bronisława
Noty w złym humorze
W księgarni zauważyłem nowe polskie wydanie dzieła „O papieżu” autorstwa Josepha de Maistre’a, filozofa żyjącego na przełomie XVIII i XIX wieku. Pierwsze polskie tłumaczenie ukazało się półtora wieku temu. De Maistre był skrajnym kontrrewolucjonistą, katolickim integrystą, głosił wyższość papiestwa nas władzą świecką i już w czasach, gdy swoje poglądy ogłaszał, uchodził za myśliciela bardziej anachronicznego niż niebezpiecznego. Polemistą był efektownym, pisał świetnie (przekład polski tego nie oddaje) i to mu zapewniło prawie niewygasającą






