Jerzy Domański
Od Rywina do…
Są takie sprawy i tematy, od których nie sposób uciec. Nawet gdyby bardzo się chciało. Bo cóż dziś można napisać o tzw. sprawie Rywina? Jeszcze raz postawić pytania, na które nie ma odpowiedzi. Próbować dociec, kto i dlaczego tak zaciekle walczy z proponowanym przez rząd kształtem ustawy o radiofonii i telewizji. Sensowniejsze od tego byłoby opisanie wszystkich obszarów i interesów politycznych i biznesowych, jakie krzyżują się na i wokół rynku mediów w Polsce. Gdyby zaś pójść tą drogą, to zacząć trzeba od fundamentalnych pytań. O faktyczny układ sił
Nowy Rok, nowe nadzieje
Końcówka roku jest wyraźnie lepsza. A największy wpływ na poprawę nastrojów miał dramatyczny, ale skuteczny finisz negocjacji w Kopenhadze. W twardej walce o sensowny udział Polski w poszerzonej Unii ekipa Millera okazała się równie sprawna jak zaprawieni w bojach unijni technokraci. Jeszcze raz okazało się, że w najtrudniejszych sytuacjach potrafimy być i świetnie przygotowani, i skuteczni. Choć słowa „potrafimy być” trzeba było po debacie sejmowej szybko zawęzić. Padło tam tyle kłamstw na temat Unii
Kartka z dobrymi uczynkami
Łagodniejemy. Stajemy się dla siebie milsi. Nieuchronny to znak, że zbliżają się święta. Mało jest ludzi odpornych na wzruszenia i klimaty wigilijne, na zapach choinki, kolorowe bombki, łamanie się opłatkiem i kolędy. To nas, Polaków, będzie łączyło i przez te kilka godzin my, Polacy, będziemy jedną wielką rodziną. Szkoda, że tylko przez kilka godzin. Niestety, w atmosferę świąteczną nie mogą się wpisać ci, dla których to będą tylko kolejne trudne dni. Polska nie jest dziś niestety miejscem, w którym wszyscy
Jeżeli Boniek pękł…
Zbigniew Boniek znowu zaskoczył wszystkich. Tytuły prasowe po jego decyzji mówią same za siebie: „Twardziel pękł”, „Zawodowe seppuku”, „Już po Bońku”, „Po co mu to było?”… No właśnie, po co nam to było? Trener piłkarski to zawód najwyższego ryzyka. Trenerzy przychodzą i często szybko odchodzą obwiniani o wszystkie niepowodzenia. Łatwiej przecież zmienić trenera reprezentacji niż tak wyszkolić zawodników, by umieli grać, czy wybudować stadiony. Komentarze po decyzji Bońka pokazują, że w gruncie rzeczy był on trenerem osamotnionym. Jakże wielu ucieszyła ta rezygnacja.
Rydzyków jest wielu
Kipiąca od emocji dyskusja wokół filmu „Imperium o. Rydzyka” to dobry materiał wyjściowy do znacznie ciekawszego poznawczo studium. Tylko kto zrobi cykl o zakłamaniu i kulisach bezprawia w III RP? Dokumentacja już jest, i to bardzo obszerna. Po 1989 r. w wielu gazetach i tygodnikach opublikowano setki artykułów o aferach. I co? Nic, poza chwilową sensacją. Jakże więc irytujące i nieszczere są te wszystkie egzaltowane reakcje na film o o. Rydzyku. Jakby rzeczywiście spadł grom z jasnego nieba. Jakby stało się coś
W piekle nie ma deklaracji
Nie dołączę do chóru komentatorów zachwyconych decyzją Trybunału Konstytucyjnego w sprawie deklaracji majątkowych. Sędziowie uznali, że propozycja rządowa narusza zasadę gromadzenia przez państwo informacji innych niż niezbędne. Stało się źle. Ustawa była ułomna, miała wady prawne i choć błędy same w sobie są naganne, rzecz przecież nie w tym. Ustawę można było poprawić lub wręcz zmienić. Tylko trzeba było chcieć. Wiemy, kto proponował wprowadzenie deklaracji majątkowych. I wiemy też, kto szczególnie się
Zawirowania Kaczyńskiego
Zawirowało wokół negocjacji z Unią Europejską. W Polsce stało się tak za sprawą braci Kaczyńskich i ich ugrupowania Prawo i Sprawiedliwość, a w Unii sypnęło spekulacjami na temat terminu akcesji nowych członków. To, co uważaliśmy za już przesądzone w przypadku udanego zakończenia rozmów, czyli wejście do Unii z datą 1 stycznia 2004 r., okazuje się dość umowne. W Brukseli mówi się teraz o marcu czy nawet czerwcu 2004 r. Czas pokaże, na ile jest to forma dodatkowego nacisku na kandydatów, a na ile
Zwycięzców ci u nas dostatek
Wiemy już, jaka jest prawdziwa mapa zwycięzców i przegranych w wyborach samorządowych. Wiemy, kto został wybrany i jaki szyld reprezentuje. Wszystko jest więc jasne. Ale gdyby wierzyć politykom opisującym wyniki swoich partii, wniosek byłby zgoła inny. Wygrały wszystkie ugrupowania. Okazało się, że jesteśmy krajem urodzonych zwycięzców. Jeszcze raz potwierdziło się stare porzekadło o porażce, która jest sierotą. I o politykach, którzy w swoją profesję mają wkomponowaną umiejętność robienia dobrej miny do złej gry. A trzeba
Czas na dogrywkę
Oceny po wyborach samorządowych są dość minorowe. Większość Polaków, mimo licznych apeli, została bowiem w domach. Dlaczego? Czy zawiniła marna pogoda, jak mówią jedni, a może wysyp wielu kiepskich kandydatów niemających sensownych pomysłów na swoją działalność w samorządach, jak chcą inni? Nadzieje na to, że wybory będą okazją do pobudzenia aktywności społecznej, okazały się płonne. I chyba nie mogło być inaczej. Nic się przecież w ciągu tych paru dni nie stało takiego, by poważniej wpłynąć
Twarze samorządów
Wybraliśmy rady. Spośród ogromnej liczby kandydatów na radnych i fotele prezydentów, burmistrzów i wójtów w bezbarwnej i spokojnej kampanii wybraliśmy tych, na których już niebawem zaczniemy narzekać. Specyfiką tych wyborów jest to, że czeka nas jeszcze dogrywka. Do obsadzenia pozostało wiele bardzo atrakcyjnych foteli. Także w największych miastach. Czego możemy się spodziewać po nowych samorządach? Z przebiegu kampanii wynika, że większość wybranych dobrze wie, jakie są nasze oczekiwania. Prawie każdy kandydat mniej lub bardziej






