Jerzy Domański
Sen o Warszawie
Warszawa. Miasto, o którym marzą ci, którzy pragną wyrwać się ze swojej biedy i marazmu, w jakim tkwią, bo urodzili się nie tam, gdzie chcieliby. Symbol lepszego życia, szansa na karierę, dobrą pracę i duże pieniądze. Stolica widziana z takiej perspektywy ma wielką siłę przyciągania. Kusi możliwościami i wabi blichtrem. Znam te uczucia, bo sam trafiłem tu przed laty z nie tak małego przecież Chorzowa. I uległem swoistej magii tego miasta, podobnie jak tysiące innych przybyszów. Stąd dzisiejsza Warszawa jest bardziej
Jestem feministką
Pierwsza była Ewa. Z tym zgadzają się nawet najtwardsi mizoginiści. Także ci, którzy na co dzień obrzucają epitetami feministki. I nie wiedzą biedacy nawet tego, że femina z łacińskiego to kobieta, a feminizm znaczy tyle, co kobiecy. Wokół tego ruchu, sięgającego Wielkiej Rewolucji Francuskiej, wyrosło w Polsce wiele mitów. Słowem „feministka” manipuluje się, jak komu wygodnie. Dla środowisk prawicowych i kościelnych stało się ono uosobieniem wszelkiego zła. I jeśli tylko szatan chodzi po świecie, to przybrał on szatę polskiej
Czyje państwo?
Zamuleni drugorzędnymi szczegółami nie zawsze potrafimy zdefiniować obszar najostrzejszego sporu aktualnie toczącego się w Polsce. Sporu o to, jaka ma być współczesna rola państwa. Nie jakiegoś modelowego, hipotetycznego, ale tego realnego państwa, które mamy. A zwłaszcza o jego funkcje w przyszłości. Takie jest i będzie główne pole walki politycznej w Polsce. Kto z kim i o co walczy? Pełna odpowiedź na to pytanie precyzyjniej określi obszary i grupy interesów niż wszystkie dotychczasowe słowne deklaracje. Na co dzień przecież aż głowa puchnie
Nie sponsor, ale i nie jałmużnik
Już za niecałe dwa lata Unia Europejska może mieć 25 członków i 450 milionów mieszkańców. To jest wersja optymistyczna. Według niej, Polska ma do odegrania w przyszłej Unii jedną z ważniejszych ról. Prace nad tym, najważniejszym od dziesięcioleci, projektem politycznym i gospodarczym są już bardzo zaawansowane, a przyjęte terminy, choć uznawane za trudne, ciągle realne. Finałem żmudnych prac legislacyjnych i organizacyjnych oraz wieloletnich negocjacji będą korki szampana strzelające 1 stycznia 2004 roku w wielu stolicach Europy.
Kapelusze z głów przed Małyszem
Pojechał po złoty medal. Przywiezie nawet dwa, tyle że srebrny i brązowy. Mało kto chciałby być w jego skórze przed wyjazdem na igrzyska do Salt Lake City. Wcześniejszymi zwycięstwami wywindował oczekiwania społeczne. Zarówno dla fachowców, jak i kibiców był faworytem. A wobec naszej mizerii w sportach zimowych nie tylko faworytem, ale w istocie jedyną szansą na olimpijskie medale. Taka sytuacja to klasyczne postawienie człowieka pod ścianą. Jeśli wygra, będzie bohaterem. A co będzie, gdy wróci z niczym? Oczekiwania i nadzieje związane z Adamem
Po pierwsze pacjent
W niewielu sprawach Polacy są równie zgodni jak w ocenie służby zdrowia. Jest już tak źle, że gorzej być nie może. Do chóru krytyków dołączyli nawet twórcy AWS-owskiej reformy. A w kampanii wyborczej wszystkie partie prześcigały się w opisach rozlicznych mankamentów potwierdzających, że kasy chorych są chore i że cały ten system trzeba radykalnie zmienić. Nowy minister zdrowia, profesor Łapiński, jako jeden z nielicznych poważnie potraktował ówczesne deklaracje. I szybko, co w przypadku ochrony życia i zdrowia ludzi jest
Zaraza nad Wisłą
Jednym z najmniej rozpoznanych i opisanych obszarów zmian, jakie zaszły w trakcie transformacji po 1989 r., jest to, co się stało z mentalnością Polaków. W ciągu ostatnich 12 lat doszło bowiem w świecie wartości do takiego wymieszania i poplątania, że pogubili się w tym najodporniejsi na pokusy świata doczesnego. Już na starcie autorytety minionego okresu zamilkły w obawie, by im nie przypominano tego, że żyli i tworzyli w niewłaściwym czasie bądź też w poczuciu bezradności wobec wyłażącego na powierzchnię chamstwa, hucpiarskiej bezczelności i bezdennej głupoty
Początek generalnego remontu
Z faktami się nie dyskutuje. Pogląd ten jest powszechnie uważany za tak oczywisty, że nie ma w nim nawet malutkiej szczeliny na jakieś manewry interpretacyjne. Ale to, co zrozumiałe dla każdego normalnego człowieka, wcale nie musi być uznawane przez świat polityki. Od pierwszych dni po jesiennych wyborach parlamentarnych politycy z wielkiego ongiś obozu AWSP, a dziś z Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości, prowadzą akcję pralniczą na wielką skalę. Zamiast wybielacza ace mają swój patent. Dla nich czarne wcale nie jest czarne,
Oko w oko z Putinem
Na wizytę prezydenta Rosji w Polsce czekaliśmy długo. A jak na kontakty między najbliższymi sąsiadami nawet bardzo długo. Wiele się na to złożyło powodów, i to po obu stronach. Przy okazji tej wizyty okazało się też, że okopani w stereotypach i starych doświadczeniach coraz mniej o sobie wiemy. Że nasza wiedza zatrzymała się na poziomie sprzed lat. Że o tym, jacy jesteśmy teraz, po dekadzie, która prawie wszystko gruntownie zmieniła, wiemy głównie z tych mediów, które prześcigały się w apokaliptycznej
Władza wasza, kasa nasza
Jak daleko można posunąć się w obronie zaciągu kadrowego AWS, czyli lekko licząc, kilkunastu tysięcy ludzi powołanych na funkcje kierownicze w spółkach skarbu państwa, agencjach itp.? Politycy Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości w debacie nad wnioskami o wotum nieufności wobec ministra skarbu, Wiesława Kaczmarka, pokazali, że swojego zaplecza kadrowego, czyli kolegów i rodzin, nie zostawią w biedzie. O każdego odwoływanego, choćby nie wiem jak nieudolnego i skorumpowanego, toczyć się będzie zażarty bój. Bo jeśli nie było







