Wiosna nie łagodzi obyczajów

Wiosna nie łagodzi obyczajów

Nawet wiosna – bardzo w tym roku wczesna, jak zwykle przepiękna i urokliwa, wyzwalająca w każdym, niezależnie od wieku, nowe nadzieje – niezbyt wpłynęła na poprawę nastrojów w Polsce. A używając słownictwa najczęściej dziś stosowanego i spopularyzowanego przez ministra Łapińskiego, można powiedzieć, iż pacjent jest tak poważnie chory, że nie wystarczą zabiegi liftingowe. Schorzenia mają charakter strukturalny i systemowy. Kraj wymaga generalnego remontu. Trzeba go przeprowadzić, bo dalsze zaniechanie grozi katastrofą. Wydawałoby się, że w tej sprawie jest consensus społeczny. Do remontu nawołują prawie wszyscy. I jak Polska długa i szeroka, rozlega się powszechne wołanie: tak dalej być nie może. Ile w tym wołaniu autentycznej woli i desperacji ludzi zrozpaczonych i umordowanych obecną sytuacją, a ile pustego gadania? Bo gdyby faktycznie wola zmian była tak powszechna, jak się mówi, to władza miałaby znakomitą sposobność i wielką szansę na głębokie reformy.
Niestety, tak nie jest. Doświadczenia ostatnich miesięcy pokazują, że najczęściej są to tylko deklaracje intencji. I gdy tylko pojawia się ekipa remontowa, proponując konkretne zmiany, natychmiast rozlega się ogromny krzyk. Proszę zobaczyć, co się dziej wokół reformy służby zdrowia, nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, Rady Polityki Pieniężnej i wielu innych spraw. Zdezorientowani ludzie pytają, o co w tym tak naprawdę chodzi. Skąd te ogromne emocje? Dlaczego coraz więcej jest agresji, obelg i zwykłych kłamstw?
Doszło do tego, że w grze o najzwyklejsze i najbardziej przyziemne interesy używa się wszystkich dostępnych środków i metod. I nie tylko takich, bo coraz częściej także tych z gatunku niedozwolonych, moralnie wątpliwych i prawnie zakazanych. Wielu uczestników tych publicznych i propagandowych bijatyk traktuje własne działania z przymrużeniem oka, uznając, że są one skutecznym elementem nacisku i psychologicznej presji. A nuż przeciwnik przestraszy się i ulegnie.
I w tej intencji organizuje się spektakularne akcje medialne. Podteksty różnych zachowań i wypowiedzi rozumieją tylko nieliczni wtajemniczeni. Szeroka publiczność, która obserwuje brutalną młóckę, przenosi te okropne wzorce zachowań na własne środowiska.
Atakowani ustępują, łagodzą stanowiska, usuwają z projektów bardziej radykalne pomysły. I to, co miało być gruntownie zmienione, będzie tylko poprawione i sztukowane. Pozoracja zamiast zmian. I lifting zamiast operacji.

Wydanie: 16/2002

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy