Jerzy Domański
W dobrym towarzystwie
Jak ocenić mijający rok? Tygodnikowi opinii, który jest w grupie najwyższego ryzyka wydawniczego, za ocenę wystarcza, że ciągle jest na rynku. I to, że ma licznych i wiernych Czytelników. Nie tylko czytających, ale też wspierających nas listami, opiniami i uwagami. Często krytycznymi i wytykającymi zdarzające się wpadki, ale trudno ich za to nie kochać, bo tymi listami dowodzą, jak bardzo im na nas zależy. Rywalizowanie na informacje z mediami elektronicznymi byłoby dziś absurdalne. Szukanie sensacji i epatowanie tym, co i komu jakiś polityk chciał pokazać po większym spożyciu,
OFEra mydlana
Jak łatwo przychodzi naszym politykom deklarowanie poparcia dla europejskich aspiracji Ukrainy. Niestety, są to tylko gesty propagandowe i puste słowa. Bo gdyby było inaczej, zaczęliby od dwóch, bardzo konkretnych spraw. I to takich, które z pewnością są możliwe do zrealizowania. Jedna dotyczy pieniędzy i deklaracji, ile Polska i Polacy są gotowi przeznaczyć na materialną pomoc Ukrainie. A druga wiąże się z losami tysięcy Ukraińców płci obojga, którzy już pracują w Polsce. Głównie na czarno. Powiedzenie, że pracują, to eufemizm. Bo trzeba tu mówić nie o pracy, ale o tyraniu
Magiczne słowo – tolerancja
„Tolerancja to magiczne słowo. Wciąż budzi skrajne emocje. Od najpełniejszej aprobaty po fanatyczny wprost gniew tych, którzy nie są w stanie pogodzić się z jakąkolwiek odmiennością”, pisał na tych łamach wybitny prawnik prof. Tadeusz Zieliński. A ja przypominam słowa naszego autora, bo znalazłem się wśród wyróżnionych nagrodą Fundacji Ekumenicznej „Tolerancja”. Fundacji założonej przez Kazimierza Morawskiego, człowieka dialogu i wartości, o których marzył. Wartości, które przecież nie tylko mogą, ale i muszą łączyć ludzi ponad wszelkimi podziałami. Tolerancja na co dzień, ta najtrudniejsza, jest czymś
Między misją a praniem mózgów
Często wydaje się człowiekowi, że skoro przeczytał w życiu wiele bredni, nic go już nie zaskoczy. A tu proszę. Tak wychwalany przez prezydenta Komorowskiego Springerowski „Fakt” zmiany w polskim rządzie skomentował tytułem „Tusk wymienił małpki, ale cyrk zostaje”. I zdjęciami małpek z głowami ministrów. Poniewieranie ludźmi nie jest w tym koncernie niczym nowym. Potęga finansowa niemieckiego wydawcy i ogromne nakłady tabloidu przekładają się nie tylko na dochody, lecz także na wpływy polityczne. Wdzięczenie się części polityków, artystów i dziennikarzy do tego rodzaju
Prezydent Komorowski na ruinach
Mówi się często, że wyborcy mają krótką pamięć. Dlatego politycy mogą poszaleć, bo naród i tak przy urnie zapomni o różnych wpadkach i niemądrych słowach. Pewnie jest w tym sporo prawdy. Ale na miejscu prezydenta Komorowskiego nie liczyłbym na krótką pamięć tych środowisk centrolewicowych, które popierając go, rozstrzygnęły o jego wygranej z Jarosławem Kaczyńskim. Słowa, które skierował do rodaków 11 listopada, stojąc przed Grobem Nieznanego Żołnierza, bardzo zirytowały wielu naszych czytelników. Dawno nie dostałem tylu protestów
Nie wykorzystywać sześciolatków
Dałem się nabrać jak dziecko. I tylko skromniutką pociechą jest to, że nabrano mnie właśnie w sprawie dzieci. I że zrobili to młodzi rodzice sześciorga dzieci, państwo Elbanowscy. Myślałem sobie – naiwnie, jak się rychło okazało – że przecież nikomu nie może bardziej zależeć na sensownej edukacji własnych dzieci niż ludziom z ich pokolenia. Bo to oni mają przecież ten problem na głowie. Raport, który Tomasz Elbanowski przedstawił w Sejmie, to dzieło z tak wieloma przykładami nieprzygotowania polskiej szkoły
Siła umiaru
Bliżej poznałem go 10 lat temu. W 2003 r., gdy kilka dni przed czerwcowym referendum rozstrzygającym o przyjęciu Polski do Unii Europejskiej przyjął moje zaproszenie do programu w telewizji publicznej. „Rozmowa dnia” była nadawana na żywo i bardzo mi zależało, by do Polaków trafiły również jego argumenty. Był mocno zajęty, umówiliśmy się więc, że odbiorę go spod domu i podrzucę do studia przy placu Powstańców. Mieszkanie w pobazgranym graffiti wieżowcu przy ul. Madalińskiego, znanym mi już wcześniej, bo mieszkał tam też Kazimierz Górski,
Tak dla sześciolatków
Co można pomyśleć, gdy człowiek usłyszy, że jest miejscowość na Podlasiu, gdzie dzieci dojeżdżają do szkoły tym samym autokarem co więźniowie do pracy, a dyrekcji szkoły ani samorządowi zupełnie to nie przeszkadza? W pierwszym odruchu, że głupota nie zna granic. W drugim, że nasz system edukacyjny jest chory. A w trzecim? Że przy wszystkich uwagach krytycznych wobec polskiej szkoły to nie może być punkt odniesienia w poważnej dyskusji. Zwłaszcza teraz, gdy do społeczników, którzy zebrali prawie milion podpisów za referendum, dołączyli politycy. A dla nich
Przyśpieszona lekcja pokory
Szampan chłodzony w ratuszu na Ursynowie nie mógł smakować inicjatorom warszawskiego referendum. Miny polityków, którzy przyszli świętować odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz, były tak ponure, że żona Piotra Guziała nie wytrzymała i krzyknęła na całą salę: „Piotrek, uśmiechnij się!”. Niewiele to dało. Bo Guział, który jeszcze w sobotę uważał, że ma zwycięstwo w kieszeni, w niedzielny wieczór bardziej przypominał dziecko, któremu ktoś wyrwał zabawkę, niż zwycięzcę idącego po władzę. Na twarzy miał wypisaną przyśpieszoną lekcję pokory. Drogę od triumfalizmu do klęski. Zbytnio uwierzył sondażom,
Krótka pamięć Buzka
Przeproś albo milcz, pomyślałem, gdy były premier Buzek zaczął się wypowiadać na temat reformy emerytalnej, którą sam wprowadzał. Zrobił to zresztą w taki sposób i tak zręcznie, jak tylko on umie. Bo czyż nie jest znakiem firmowym Buzka umiejętność takiego ustawiania się wobec trudnych spraw, jakby był tylko ich komentatorem, a nie decydentem? A jest przecież pierwszy na liście, długiej niestety, odpowiedzialnych za skutki tej reformy. Chyba że prawdziwsza jest opinia tych, którzy uważają, że ani wtedy, gdy podpisywał pakiet reform, ani






