Jerzy Domański
Trzy dania PiS
Upał taki, że najchętniej człowiek myśli o urlopie. O wypoczynku myślą też politycy. Szkoda, że tylko o swoim. Przed wyborami deklarowali, że nie tylko pomyślą, ale raz na zawsze rozwiążą problem wypoczynku wakacyjnego dzieci z biednych rodzin. Co z tego wyszło, widzimy. Dzieci zobaczyły PiS-owską figę. A w wyniku zaniedbań, małostkowości i małej kompetencji nowych władców z tegorocznym wypoczynkiem dzieci i młodzieży jest gorzej niż w ostatnich latach. Ale nie wszystkim wakacje będą się kojarzyć z siedzeniem na podwórku. Są w Polsce oazy wielkopańskiego wypoczynku za małe pieniądze.
Cytrynka PiS-u
Zaczęły się wakacje. Niestety, tylko dla wybranych. Letni wypoczynek pozostaje dla większości uczniów nieziszczalnym marzeniem. Co roku coraz mniej dzieci wyjeżdża na kolonie i obozy. Według dramatycznych danych CBOS, aż dwie trzecie małych Polaków zostanie tego lata w domach. Hańba i wstyd. Dowód niebywałego egoizmu i zaniku solidarności społecznej zamożniejszych Polaków z tymi, których nie stać na sfinansowanie wyjazdu dziecka. Dziesiątki organizacji pozarządowych kwestują, by móc organizować letni wypoczynek dzieci. Kwesta to zbyt eleganckie
Orły i orlątka
Z góry proszę o dyspensę, zwłaszcza czytelniczki „Przeglądu”, ale niestety nie potrafiłem oprzeć się pokusie. Stąd ten kolejny tekst o piłce. Bo choć dla kibiców amatorów oglądających mecze od święta mistrzostwa skończyły się wraz z powrotem Polaków, to dla nas, członków potężnej i praktycznie niepoliczalnej międzynarodówki fanatyków futbolu wszystko, co najpiękniejsze, jest dopiero przed nami. Czeka nas jeszcze co najmniej kilka piłkarskich uczt. Jest też bardziej osobisty powód, dla którego zawracam czytelnikom głowę tym
Spytajcie Ebiego
W piłce jak w życiu – trzeba mieć trochę szczęścia, by wygrywać. A szczęście zwykle sprzyja lepszym. Ta maksyma jak ulał pasuje jako komentarz do przegranego meczu z Niemcami. Zabrakło jednej minuty, by nasi zremisowali, tak jak kiedyś reprezentacja Piechniczka. Bo wygrać z Niemcami nie udało się nam nigdy. Nawet Orłom Górskiego. Po takim meczu, po tak ambitnej walce, po tym, ile zdrowia nasi piłkarze zostawili na boisku w Dortmundzie, remis byłby rozstrzygnięciem bardziej sprawiedliwym. Z pewnością tak.
My, kibice biało-czerwoni
Zaczęło się. I znowu świat stał się piłką futbolową. Od setek lat piłka jest w grze, a nam ciągle mało i mało. O piłce napisano już wszystko. Tylko co z tego? Czy jesteśmy bliżej poznania sekretów tego ogólnoświatowego fenomenu? Czy wiemy, dlaczego miliard ludzi ulega piłkarskiej gorączce? Dla mnie najbliżej prawdy jest chyba Bill Shankly, były reprezentant Szkocji, który powiedział kiedyś tak: „Niektórzy uważają, że piłka nożna to sprawa życia i śmierci. Rozczarowuje mnie takie
Czystki w mediach
Konsekwentnie, łamiąc słaby opór koalicjantów, PiS zawłaszcza media publiczne. Po telewizji, która w błyskawicznym tempie staje się medialnym ramieniem polskiej prawicy i najgłośniejszą tubą rządu, PiS zdobyło Polską Agencję Prasową. Politycy, którzy nie rozstają się ze sztandarem odnowy moralnej i w nazwie partii mają prawo, wbrew opiniom najwybitniejszych konstytucjonalistów złamali ustawę o PAP. Dokonano bezprawnych zmian w składzie rady nadzorczej i w konsekwencji odwołano zarząd. Wierzę w niezawisłość i bezstronność sądu, który rozstrzygnie spór. Nie naprawi to jednak
Pan Kazimierz
Dał nam tak wiele! Więcej, niż moglibyśmy oczekiwać. Zanim objął reprezentację, wiodło się jej byle jak. Sukcesy i medale pozostawały w sferze marzeń. Pięknych, ale mało realnych. Aż przyszedł kolejny trener. I wszystko się odmieniło. Od igrzysk olimpijskich w Monachium Kazimierz Górski zaczął na nowo pisać historię polskiej piłki. Historię wielu zwycięstw i stylu, który zachwycił największych malkontentów. A Górski stał się już na zawsze symbolem tej pięknej, błyskotliwej i radosnej gry. Dla paru pokoleń
Szydzenie z Polaków
Coraz więcej Polaków ma nieodparte wrażenie, że władza sobie z nich szydzi. Czymże bowiem, jak nie szyderstwem, są ostatnie nominacje. Giertych, Wildstein czy minister kibol z LPR to tylko wierzchołek. Z bezwzględną konsekwencją malutka grupa najbardziej zaufanych ludzi braci Kaczyńskich trzepie instytucję po instytucji. Robią to, co zapowiadali przed wyborami. Mało kto wierzył w ówczesne słowa liderów PiS, że jeńców brać nie będą. Sam słyszałem od tak zwanych bezpartyjnych fachowców, że ich to nie dotyczy. Dziś miejsce naiwnych idealistów hurtowo zajmują
Osaczanie Przeglądu
Co za paradoks. Za oknem piękny maj i długo oczekiwana, radosna wiosna, a w polityce tak przerażająca absurdalność decyzji, że odechciewa się nawet komentować. Po siedmiu miesiącach przepychanek i połajanek PiS skonstruowało maszynę do przegłosowania dziesiątków ustaw, które w zasadniczy sposób zmienią podstawy ustrojowe państwa. To, co się stało z rządem, jest potwierdzeniem ogromnej determinacji liderów PiS, by zdobyć tej władzy jeszcze więcej. Apetyty mają rzeczywiście ogromne. Sięgające władzy totalnej i eliminacji opozycji. Wszelkimi możliwymi sposobami. Mają
Zmywak zamiast IV RP
Winda z Prawem i Sprawiedliwością jedzie już w dół! I to coraz szybciej. Co badanie opinii publicznej, to piętro lub dwa niżej. Czy jest to początek trwałego procesu, który prowadzi PiS do nieuchronnej kompromitacji i klęski? W dużym stopniu zależeć to będzie od jakości opozycji. A głównie od oferty programowej, jaką rzuci na stół SLD, jeśli chce jeszcze wrócić do gry jako faktyczna alternatywa wobec prawicy. Jeśli lewica przegapi ten moment, grozi jej trwała marginalizacja. A Polaków czeka swoiste






