Jerzy Domański
Liderzy bez elektoratu
Czy lewica w polskim wydaniu dożywa swoich dni? Czy potwierdzą się czarne scenariusze i po wyborach nie będzie już w parlamencie partii lewicowych? A może któraś się prześlizgnie z poparciem ledwo przekraczającym próg wyborczy? Tak oczywiście może być. To cena wielu kardynalnych błędów popełnionych przez SLD. Czy jednak tak musi być? Czy ludzie, którzy odwrócili się od lewicy, skazani są na głęboką pozaparlamentarną opozycję? Czy można choć częściowo odzyskać ich zaufanie? W życiu tych 40% głosujących w 2001 r. na SLD niewiele się
Platformie odpadła politura
Ostatnie tygodnie jeszcze raz potwierdziły, że kto przestaje szanować wyborców, ten popełnia polityczne harakiri. Cztery lata temu niektórzy liderzy SLD głosili, że niezależnie od tego, jak partia będzie działać, to zawsze można liczyć na tzw. żelazny elektorat. Zetknięcie z realnymi zachowaniami wyborców było niezwykle bolesne. Wydawało się więc, że naiwna wiara w to, że wyborca będzie wierny partii, mimo że czuje się przez nią opuszczony, będzie skuteczną nauką dla innych. Ale
Amnezja kandydatów
Im bliżej wyborów, tym większa nerwowość wśród polityków. Atmosfera jak w szatni przed pokazem mody. Poluje się na koszulki, które w tym sezonie mogą być najmodniejsze. Ważny jest tylko wynik. Komu tam w głowie jakieś wartości? Totalna amnezja. Nowe wybory, nowe hasła i programy. Nowe nazwy partii i nowe kolory koszulek. W nerwowych chwilach liczy się tylko własny, egoistyczny plan ratunkowy. Może warto byłoby pasażerom rozmaitych tratw ratunkowych przypomnieć słowa Conrada: „Człowiek
Dziś Urban, jutro…
Nie jest dobrze, gdy w sprawy dotyczące wolności słowa i prawa dziennikarzy do krytyki wkracza prokurator. Jeszcze gorzej, gdy uruchamia się wówczas organa sprawiedliwości, które angażują autorytet państwa i ferują w jego imieniu wyroki. I to opierając się na bardzo wątpliwych przesłankach. Felieton Jerzego Urbana w „NIE” „Obwoźne sado-maso” staje się, dzięki aktywności prokuratury i werdyktowi sądowemu, jednym z najgłośniejszych tekstów ostatnich lat. W ocenie tego wyroku środowisko dziennikarskie byłoby zgodnie przeciw, gdyby rzecz nie tyczyła
Huzia na Borrella!
Z Polakami nie ma żartów. Naród to nerwowy i niezwlekający z wyjmowaniem szabli, zwłaszcza gdy uzna, że szargane są jego godność lub zasługi dla świata. A że świat ciągle nie może się na nas poznać, to co i rusz jest okazja do tego, by komuś przetrzepać skórę. Ostatnio przekonał się o tym Josep Borrell, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, polityk, który mimo tej ważnej funkcji słabo był znany w Polsce. Do czasu. Tekst „Hiszpan kontra Polska” w „Gazecie Wyborczej” rozpętał burzę. I zanim Borrellowi udało się wyjaśnić,
Nowy Rok, stare podziały
Zaczął się rok, o którym wielu Polaków myśli z lękiem. Od lat nie byliśmy w takiej sytuacji. Oby nie było gorzej, życzyli sobie Polacy w sylwestrową noc. Skąd ten minimalizm w kraju, gdzie gospodarka się rozwija, inflacja maleje, złotówka trzyma się mocno jak nigdy w historii, a nawet bezrobocie minimalnie, ale maleje? Skąd aż tyle pesymizmu, beznadziei i ludzkich rozczarowań? Odpowiedź jest w głębokim, biegunowym podziale Polski. I w zależności od tego, którą część analizujemy, można się albo radować
W SLD nie ma drogi na skróty
Trzeba mieć ponadstandardową motywację, by ubiegać się o fotel przewodniczącego SLD. I to teraz, gdy nie ma prawie dnia bez oskarżeń ludzi z legitymacjami tej partii. Przecieki, podsłuchy, sensacyjne raporty to obraz SLD w mediach. Naturalny więc i zrozumiały byłby odruch albo rezygnacji i ucieczki od polityki, albo porzucenia tonącego okrętu i rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Przywołuje się tu przykłady PO i PiS, gdzie wystarczyła zmiana szyldu, by starzy wyjadacze zaczęli uchodzić za nowe byty polityczne. Ludzie to kupili. Pytanie tylko, na jak długo ten makijaż wystarczy.
Psuje na margines
Zmęczeni udawaniem demokratów i Europejczyków politycy prawicy zrzucają maskujące stroje i łapią za kije bejsbolowe. To od dawna niespotykany w cywilizowanym świecie sposób uprawiania polityki. Choć przyznać trzeba, że tęsknota za silną władzą jest równa sile tęsknot za wolnością i demokracją. Naturalne jest przecież, że ludzie chcą pracy, sprawiedliwości i porządku. I nie muszą na co dzień zastanawiać się nad modelami władzy czy koncepcjami polityków. Nad tym, którzy są rozumni i odpowiedzialni, a którzy chcą wyłącznie władzy i przywilejów. Czyje koncepcje prowadzą do sensownego celu, a kto
Nienawiść silniejsza od prawdy
Ostatnie tygodnie pokazują, że tajną bronią lewicy w dobie tajnych notatek i przecieków może być coś, co jest absolutnie jawne. Puszczane na okrągło przez stacje telewizyjne i opisywane w gazetach. Wszechstronnie udokumentowane dowody głupoty i cynizmu. Wystarczy tylko popatrzeć na polityków prawicy i posłuchać tego, co mówią. Zobaczyć to, co śmieszne – zadęcie, kabotyńskie pozy, rozdawanie stanowisk i tytułów na długo przed wyborami, i to, co groźne – świadome destabilizowanie państwa, gry teczkami i agentami, naginanie prawa do własnych celów. Wzywanie
Komu przeszkadzał Pacławski?
Nowe otwarcie w telewizji publicznej zainicjowane przez Danutę Waniek, szefową Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, kończy się katastrofą. Dlaczego? Dlaczego gałązka oliwna, z jaką przyszła do rady i doprowadziła do obecnego składu Rady Nadzorczej TVP, skutkuje wyłącznie konfliktami, nieprzestrzeganiem jakichkolwiek reguł i bezlitosną walką z każdym, kto staje na drodze ekipie, która w telewizji chce sięgnąć po wszystko? Co to w tym przypadku oznacza? Jakie cele łączą obecną większość w radzie nadzorczej? Władza polityczna i pieniądze. Dla tej części,






