Huzia na Borrella!

Huzia na Borrella!

Z Polakami nie ma żartów. Naród to nerwowy i niezwlekający z wyjmowaniem szabli, zwłaszcza gdy uzna, że szargane są jego godność lub zasługi dla świata. A że świat ciągle nie może się na nas poznać, to co i rusz jest okazja do tego, by komuś przetrzepać skórę.
Ostatnio przekonał się o tym Josep Borrell, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, polityk, który mimo tej ważnej funkcji słabo był znany w Polsce. Do czasu. Tekst „Hiszpan kontra Polska” w „Gazecie Wyborczej” rozpętał burzę. I zanim Borrellowi udało się wyjaśnić, co naprawdę powiedział w czasie wykładu w Fundacji Foro Nuera Economia w Madrycie, jego głowy żądali kolejni politycy z niezawodną w takich sytuacjach Ligą Polskich Rodzin na czele. Na szczęście amok nie ogarnął wszystkich, a życie szybko przyznało rację prezydentowi Kwaśniewskiemu i tym kilku politykom, którzy próbowali tonować nastroje: Cimoszewiczowi, Tuskowi, Oleksemu i Rotfeldowi.
Bezsensowny incydent z rzekomymi wypowiedziami Borrella pokazuje, jak daleko jesteśmy od zrozumienia ducha takiej instytucji jak Unia Europejska. Łatwiej nam będzie, jak się okazuje, pokonać bariery dotyczące dopłat dla rolników czy budowy autostrad, niż zmienić sposób uprawiania polityki. Bez opanowania gry zespołowej i bez uznania prawa innych do własnych opinii na nasz temat będziemy musieli stale potrząsać szabelką. Tyle że takie leczenie kompleksów trąci prowincjonalizmem, a tego pewno boimy się jeszcze bardziej.
Josep Borrell jest politykiem z krwi i kości, co oznacza, że miał i ma wyraziste poglądy. Hiszpan jest bardzo krytyczny wobec polityki USA w Iraku. Ale czy tak myśli tylko on? A jakież jest zdanie większości naszych rodaków ? Borrell pamięta, jak niedawno potraktowali go w Siedlcach polscy eurosceptycy. Po co więc udawać, że nie ma racji, gdy sceptycznie patrzy na wynik naszego referendum w sprawie traktatu konstytucyjnego? To, co wokół tego referendum zaczyna się u nas dziać, na pewno nie nastraja optymistycznie. Autor hasła „Nicea albo śmierć” nie jest osamotniony, choć trudno uwierzyć, by dziś był zadowolony z tego, że jest w towarzystwie prawicowych ekstremistów.
Jeśli nasze relacje z Unią Europejską są dziś wśród szczególnych priorytetów, to stosunek do referendum konstytucyjnego jest jednym z kluczowych wyróżników partii politycznych. Nie okrągłe słowa, ale wyraźne opowiedzenie się za lub przeciw takiej decyzji jest kluczem do oceny polityków.
Partia, która w tak ważnej sprawie mataczy, staje okrakiem i wyczekuje na decyzję innych, ma zerową wiarygodność na arenie międzynarodowej. A i w Polsce niczego dobrego po niej nie możemy się spodziewać.

Wydanie: 3/2005

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy