Felietony
Ważny dekret prymasa Polski
Zapiski polityczne Dekret księdza kardynała Glempa, ograniczający na terenie archidiecezji warszawskiej działalność biur Radia Maryja, wydał mi się dobrym sygnałem w tej smutnej sprawie powstania i działania swoistej sekty religijno-politycznej utworzonej przez dyrektora Rydzyka, siejącego jak Polska długa i szeroka nienawiść. Tak trzeba to nazwać, szczególnie wtedy, gdy obserwuje się – jak mnie to przychodzi czynić – polityczną stronę tego religijnego schorzenia. Wydawało się, że w ślad za kardynałem, który już nie po raz pierwszy próbował poskromić
Świat w nierównowadze
Mieliśmy kolosalne szczęście, że ominęła nas powódź, która spustoszyła Austrię, Czechy i Niemcy w dorzeczu Łaby. Nie jesteśmy jednak z tego powodu szczególnie uradowani, ponieważ człowiek jest tak właśnie urządzony, że klęski, nawet pobliża, które go omijają, nie sprawiają mu radości. Ponadto jest wiele światowych zagrożeń, nieodczuwalnych jak dotąd w Polsce, a jest ich takie mnóstwo, że niełatwo nawet z nazw je wyliczyć. Szczyt w Johannesburgu, na który notabene nie jedzie prezydent Bush, bez wątpienia biedy naszej planety dokładnie skataloguje i uzna,
Ofensywa Kołodki
Gdy tylko zaczynamy mówić o pieniądzach, emocje szybko rosną. To naturalne i ludzkie. I bardzo powszechne. Bo przecież zaglądanie do kieszeni sąsiadom i znajomym, zwłaszcza tym, którzy są znani szerszej publiczności, jest narodowym sportem bez mała na całym świecie. I niezależnie od tego, gdzie rzecz się dzieje, sposób myślenia jest podobny. Z jednej strony my, nieliczni uczciwi, ciężko i legalnie pracujący i płacący podatki, a z drugiej reszta – hochsztaplerzy, oszuści, kombinatorzy, naciągacze obchodzący prawo szerokim łukiem. Świat nie jest jednak
Triumfalny powrót Kodeksu Hammurabiego
Coraz częściej spotykam kogoś, kto pragnie porządku, niektórzy nawet za wszelką cenę. Pewien taksówkarz oświadczył, że lubi Hitlera, bo ten potrafił zaprowadzić porządek. Jasne, transporty odchodziły punktualnie, a i piece też buzowały, jak trzeba. Takich ortodoksów nie ma wielu, ale fakt, że wszyscy tęsknią do poczucia bezpieczeństwa. „Czy pamięta pani, żeby takie rzeczy działy się w stanie wojennym?”, pyta mnie krucha staruszka, napadnięta przez króla siłowni. Nie dość, że wyrwał jej portmonetkę z małą szkodliwością społeczną, bo było
Przyjdzie kometa, machnie ogonem
Gwoździem ostatniego lipcowego numeru „Przeglądu”, najuważniej czytanym i komentowanym, był materiał o zbliżającej się planetoidzie, komecie czy innym paskudztwie, które może trafić w Ziemię i unicestwić nas wszystkich. Roztopione skały, gigantyczne fale, lawiny rozpalonych głazów i wszelkie żywiołowe bezeceństwa mają się rozprawić z naszą cywilizacją i naszą biosferą. Może tak będzie, a może i nie. Ale tego rodzaju strachy zawsze nawiedzały człowieczeństwo. Teraz modne są planetoidy, pół wieku temu pierwszeństwo miała histeria atomowa,
Komu wolno mniej?
Zapiski polityczne Działania naszej opozycji politycznej przybierają coraz to bardziej patologiczny charakter. Dobrym prawem tych, co wyborów nie wygrali, jest krytykowanie poczynań tych, którym społeczeństwo powierzyło do następnych wyborów odpowiedzialność za państwo. Wśród opozycjonistów są posłowie rozumiejący rolę wyznaczoną im przez społeczeństwo, polegającą na rozważnym zwracaniu uwagi zarówno wyborców, jak i zwycięskich polityków na zagrożenia wynikające z ich postępowania, a także na jawne błędy, jakich się dopuszczają przy sprawowaniu władzy. Z chęcią bym wskazał nazwiska tych rozumnych
Odkurzanie frazesów
Kuchnia polska Zwrot „małe ojczyzny” jest frazesem poczciwym i rozumiemy pod nim najczęściej kolorowy folklor. Zwrot „kultura alternatywna” jest frazesem intrygującym i rozumiemy pod nim najczęściej artystyczne dziwactwa. Oba te frazesy pozostają jednak frazesami tak długo, dopóki nie spróbujemy ich odkurzyć i podstawić pod nie treści bardziej zasadnicze. Wówczas mogą się one okazać zaczynem czegoś, na co czekamy z nadzieją. Zacznijmy od „małych ojczyzn”. Potrzeba „małych ojczyzn” – małych, to znaczy mniejszych niż kraje i państwa,
Papież inaczej
Od paru dni mam czas potępiania Jerzego Urbana za to, co napisał w „NIE” o Janie Pawle II. Ponieważ w odróżnieniu od prawicowej młodzieżówki nie czytam jego tygodnika, to i nie mam powodu pozywać go do sądu. Mnie bardziej od tego, co wysmażył Jerzy Urban, zaskoczyła pomysłowość obecnego rządu, który z okazji wizyty Ojca Świętego kupił sobie 14 luksusowych bmw, w tym siedem przeciwpancernych, wmawiając społeczeństwu, że jak ktoś siedzi w pancernym aucie, to dotrze bliżej ołtarza, nie zważając nawet na to, że ma się
Historia na usługach polityki
Prawo i obyczaje Powojenne dzieje naszego kraju ciągle oczekują na pióro bezstronnego historyka. W ocenie Polski Ludowej przeważają dziś opinie zajadłych krytyków tamtego okresu, ukazujące czasy realnego socjalizmu w najczarniejszych barwach. Nie brak jednak też prób wybielania PRL-u w oczach potomnych, a nawet rehabilitowania haniebnych działań, jakich dopuszczali się w pierwszych latach po wojnie komuniści popierani przez Moskwę. Stara to prawda, że polityka rządzi historią. Zawsze znajdują się historycy arywiści, którzy oddają chętnie
Katechizm Lewandowskiego
Wieczory z Patarafką Właściwie byłoby mi najłatwiej porównać Edmunda Lewandowskiego do siebie samego. Nie pod względem tytułu – bo on profesor, ani wieku – bo ja równo o dziesięć lat starszy, i też nie pod względem pracowitości – bo on przez 15 lat wydał dziesięć książek, i nie z racji zamieszkania – bo on mieszka w Łodzi, a cóż stamtąd może być dobrego? Ale nasze zainteresowania są wręcz kłopotliwie identyczne. Tyle że Lewandowski podchodzi do nich od zupełnie innej strony, co się wyraża choćby stosunkiem do prawdy. Ale w praktyce prawie na jedno






