Felietony
Mój złośliwy, upiorny chichot
Zapiski polityczne Poseł Andrzej Lepper ogłosił na zakończonym w ubiegłą niedzielę kongresie swojej partii, że rozpoczyna się od tej chwili przejmowanie władzy w Polsce przez tę nową formację. Skwitowano to wzruszeniem ramion. Lepper do władzy, co za bzdura. Nikt jak do tej pory nie zadał sobie prostego pytania: a jeśli to prawda, co wtedy zrobimy? Możemy oczywiście porzucić nasze marzenia o demokracji i w drodze zamachu stanu zablokować panu Andrzejowi drogę do władzy, gdyby wygrał wybory – co wcale nie jest mało prawdopodobne. Lepper ma faktyczny
Młot Szarona
Ponurą sprawę walk toczących się obecnie na Bliskim Wschodzie można, dla uzyskania możliwie obiektywnych prognostyków dotyczących dalszego rozwoju wydarzeń, porównać do przebiegu innych wojen czy też konfliktów zbrojnych XX wieku. Jak wiadomo, ani wojna prowadzona przez USA w Wietnamie, ani wcześniejsza od niej koreańska nie doprowadziły do rzeczywistego zwycięstwa Stanów Zjednoczonych, chociaż były one stroną wielokrotnie silniejszą od swoich przeciwników. Na fiasko Amerykanów złożyły się dwojakiego rodzaju przyczyny. Za Koreą Północną
Przywilej czwartej władzy: kłamstwo
Bez uprzedzeń Nie mam do sprzedania rozgłośni radiowej i nie noszę się z zamiarem zakupu ogólnokrajowego dziennika, chociaż bardzo by mi się przydał do prostowania fałszów głoszonych przez telewizję TVN. W sporze o nową ustawę regulującą działanie mediów nie jestem stroną, a jeśli jestem, to tą, do której media prywatne kierują swoje bajecznie nierzeczowe argumenty. Chcą one, aby nasza, odbiorców, strona poczuła się przestraszona groźbą zniesienia pluralizmu i wolności mediów. Jakoś nie widzę, żeby ktoś się tej groźby bał. Jeśli można
Pusty talerz i pełne serce
WIECZORY Z PATARAFKĄ Kilka tygodni temu wydrukowałem felieton o pustym talerzu wigilijnym i zaapelowałem do czytelników, prosząc ich o zdanie i komentarz w tej sprawie. No i rozdarł się worek z listami: wszystkim korespondentom serdecznie i szczerze dziękuję, rzeczywiście wyjaśnili sprawę bodaj już ostatecznie. Przypomnę, o co chodziło. Zacząłem czas jakiś temu podejrzewać, że zwyczajowo stawiane na stole wigilijnym dodatkowe nakrycie nie czeka ot tak sobie na głodnego i zbłąkanego byle kogo, ale jest czymś w rodzaju ołtarzyka dla starych bogów czy może przodków
Wielkie słowa i interesy
Ostatni tydzień upłynął na sporach o projekt nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Ładunek emocji, jakie towarzyszą wielu wystąpieniom, w niektórych przypadkach graniczących z histerią, ma mimowolnie także swoje pozytywy. Ujawnia bowiem dwa obszary zwykle skrywane, i to dość skrzętnie, przed szeroką publicznością. Pierwszy to realne wpływy polityczne i możliwości finansowe właścicieli mediów prywatnych. Obserwujemy działania lobbingowe służące urabianiu opinii publicznej poprzez programy public relations i marketing polityczny. Widzimy wielką kampanię medialną prowadzoną
Trudno zatrzymać szaleństwo
Zapiski polityczne 3 kwietnia 2002 r. Tak mi się w życiu poszczęściło, że mogłem być wiele razy w Betlejem, w Bazylice Narodzenia i w przylegającym do niej klasztorze franciszkańskim, ufundowanym kilkanaście wieków później przez cesarza Franciszka Józefa, o ile mnie pamięć nie myli. Do bazyliki trzeba wchodzić bardzo przygarbionym albo na kolanach, gdyż w pradawnych czasach zamurowano normalne drzwi i zostawiono tylko taki mały otwór. Chodziło o to, by nie wpędzać do świątyni zwierząt. Najwyżej nieduży osiołek dostałby się bez trudu. Wspominam tamte wizyty jako
Twarde konieczności
Bez uprzedzeń Z punktu widzenia historyka idei politycznych, obecna wojna izraelsko-palestyńska jest o wiele ważniejsza od terrorystycznego ataku na Nowy Jork i Pentagon. 11 września 2001 r. potwierdzona została trywialna wiedza, że kraj połączony z całym światem najdoskonalszymi i najmniej kontrolowanymi środkami komunikacji nie jest zabezpieczony przed fizycznymi skutkami wrogości, jaką gdzieś, nawet w zapadłym kącie świata, może budzić. Także rozmiar szkód i ilość ofiar ludzkich w proporcji do ogromu Stanów Zjednoczonych nie były takie, by mogły głęboko
Coś się dzieje
Kuchnia polska Mam wrażenie, że nareszcie coś się dzieje. W wielu bowiem miejscach pojawiły się głosy, które nawołują do namysłu nad drogą, którą podążyć ma nasz kraj. Mam tu na myśli zdanie Jacka Kuronia, który oddając należyte honory ministrowi Hausnerowi, powiedział jednak, że proponowane przez niego zmiany prawa pracy „służą wyłącznie interesom pracodawców”. Mam na myśli zdanie profesora Tadeusza Kowalika, który napisał otwarcie, że „Polska po 12 latach radykalnych przemian wyróżnia się jednym z najbardziej
Trzy dowcipy
Pierwszy, jak sądzę, będzie taki, piszę „jak sądzę”, ponieważ dotyczy bliżej nieokreślonej przyszłości. Policja po zwycięstwie nad bandytami w bitwie o TIR-a pod Nadarzynem wyłapuje wszystkich gangsterów i dochodzi do rozprawy. Udział w niej biorą przestępcy, którym odebrano wolność, ale tradycyjnie pozostawiono pieniądze na bardzo dobrego adwokata, sędzia i prokurator opłacany zamrożoną pensją, który w podsumowaniu oskarżenia mówi, że nie rozumie postępowania tych bandytów. Na to wstaje adwokat i stwierdza stanowczym głosem, że jego klienci nie są winni, ponieważ bronili tylko swojej własności.
O kulturze
Bez uprzedzeń We wszystkich zaistniałych i mogących się pojawić konfliktach między ministrem kultury, Andrzejem Celińskim, i „ludźmi kultury” bez namysłu staję po stronie ministra, a po namyśle jeszcze bardziej. Pod względem psychologicznym jego zadanie jest trudniejsze niż ministra jakiegokolwiek innego resortu. Już to, czego on jest ministrem, pozostaje zasadniczo sporne. Powtórzę tu wywód, jaki przedstawiłem kiedyś na innym miejscu. Słowo „kultura” jest wieloznaczne i nieostre, ale trzeba je przyjąć, jakim jest, bo pedanteria i scholastycyzm, w co się popada,






