Felietony
Oko w oko z Putinem
Na wizytę prezydenta Rosji w Polsce czekaliśmy długo. A jak na kontakty między najbliższymi sąsiadami nawet bardzo długo. Wiele się na to złożyło powodów, i to po obu stronach. Przy okazji tej wizyty okazało się też, że okopani w stereotypach i starych doświadczeniach coraz mniej o sobie wiemy. Że nasza wiedza zatrzymała się na poziomie sprzed lat. Że o tym, jacy jesteśmy teraz, po dekadzie, która prawie wszystko gruntownie zmieniła, wiemy głównie z tych mediów, które prześcigały się w apokaliptycznej
Precel a sprawa polska
Teledelirka Kto ogląda „Kiepskich” – niesłusznie pogardzany przez inteligentów czarny serial o przeciętnych Polakach w prostej linii pochodzący z „Opisu obyczajów” księdza Kitowicza, z wielką rolą Andrzeja Grabowskiego tamże i tu jako Ferdynanda Kiepskiego – ten wie, że bezrobotny, choć wciąż pełen pomysłów na zrobienie kasy, Ferdek wraz z synem Waldusiem nade wszystko przedkładają oglądanie „mecza” z puszką browarka. W wygodnych, może niezbyt wyszukanych dresach rozwalają się przed telewizorem, by kibicować ulubionej drużynie. Na szczęście
Wsadzić Małachowskiego
Wieczory z patarafką Pisałem o tym wielokrotnie, głównie w „Aneksie”, bo mi mój naczelny, czyli Jurek Domański, ostro przykazał, żebym się do polityki nie mieszał. No to się nie mieszam, zresztą nie mam na to ochoty. Ale tu chcę napisać o sprawie, która, jak by nie popatrzeć, śmierdzi. Mianowicie o Sądzie Lustracyjnym. Chyba jeszcze przed Małachowskim proponowałem, żeby cały ten podejrzany interes zamknąć, archiwa zaś schować dla historyków. Albo bądźmy konsekwentni i lustrację zacznijmy od Józefa Piłsudskiego, agenta, a nawet terrorysty, i strąćmy go z pomników. „Przebaczanie” także zacznijmy
Polewanie gnojówką
Zapiski polityczne 10 stycznia 2002 r. Ostatnio pismo towarzysza Króla, ongiś sekretarza Komitetu Centralnego PZPR, ustawicznie mnie atakuje i obrzuca obelgami. Ostatnio („Wprost” z dn. 6 stycznia br.) zostałem tam uznany za starą prostytutkę. Poprzedniego tekstu, też obelżywego, jeszcze nie czytałem. Wypadałoby tego wytrawnego działacza komunistycznego zaskarżyć do sądu o obrazę, ale przyjąłem zasadę niepolemizowania z rynsztokiem. Mam inne przyjemności. Słuchałem przed chwilą debaty sejmowej i lekko przysnąłem, bo nudna. Nagle usłyszałem głos
Polska specyfika
Bez uprzedzeń Jak wziąć w obronę Włodzimierza Cimoszewicza przed szarańczą, która co jakiś czas spada na niego i bezmyślnie, jak to szarańcza, wypomina mu rzekomą nieczułość wobec powodzian? Cimoszewicz przypominał o potrzebie ubezpieczenia się przed skutkami klęsk żywiołowych w momencie, gdy było to jak najbardziej na miejscu, bo rozmiary powodzi nie były jeszcze wielkie. Ale o ubezpieczeniu się trzeba zawsze pamiętać, bo rząd nie ma takiej kasy, która wystarczyłaby na zrekompensowanie szkód wyrządzonych ludziom przez wielkie klęski żywiołowe. Do tępej szarańczy dołączył dobrowolnie Władysław Frasyniuk, który pisze
Nasza wojna
Kuchnia polska Przed kilkoma dniami media zaniepokoiły nas, że wobec „dziury budżetowej” i cięć w wydatkach państwowych Polska, być może, nie będzie w stanie wykonać swoich zobowiązań wobec NATO, a więc nakupować odpowiednich samolotów, samochodów pancernych i innych gadżetów, które – zdaniem NATO – są nam niezbędnie potrzebne. Wprawdzie gen. Koziej w artykule w „Gazecie Wyborczej” dość przekonująco wyjaśnia, że zamiast kupować i donaszać po starszych braciach, Amerykanach czy Niemcach, ich używany sprzęt, lepiej inwestować w nowoczesne
Dzięki Bogu, mamy styczeń!
Media i okolice Grudzień stał się miesiącem rozliczeń narodowych. W relacjach medialnych data 13 grudnia jest bardziej kojarzona z wybuchem wojny niż dla mojego pokolenia data 1 września. Jeszcze bardziej dramatycznie przedstawia się pacyfikację kopalni „Wujek”. Miejsce analizy historycznej zajmuje chęć odwetu. Komisja Krajowa „Solidarności” grozi, że „Jeżeli polski wymiar sprawiedliwości skutecznie nie osądzi sprawców tragedii sprzed 20 lat, „Solidarność” zwróci się do trybunałów międzynarodowych”. Mówiąc otwartym
Władza wasza, kasa nasza
Jak daleko można posunąć się w obronie zaciągu kadrowego AWS, czyli lekko licząc, kilkunastu tysięcy ludzi powołanych na funkcje kierownicze w spółkach skarbu państwa, agencjach itp.? Politycy Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości w debacie nad wnioskami o wotum nieufności wobec ministra skarbu, Wiesława Kaczmarka, pokazali, że swojego zaplecza kadrowego, czyli kolegów i rodzin, nie zostawią w biedzie. O każdego odwoływanego, choćby nie wiem jak nieudolnego i skorumpowanego, toczyć się będzie zażarty bój. Bo jeśli nie było
Wywalony język ciała
TELEDELIRKA Mam chwilami wrażenie, że cokolwiek głupiego da się pomyśleć, to może się zdarzyć, bowiem głupota nie ma żadnych granic. Mądrość, owszem, jest ściśle ograniczona. Jej przeciwieństwo zaś przeciwnie. Oto w satyrycznym dodatku „Gazeta na plażę” pewien redaktor zamieścił prosty żart. Najpierw sfotografował się komputerowo rozdęty na jakieś 180 kilo, a potem wychudzony komputerowo do circa 45 kilogramów, rzekomo za pomocą „listewki cud”. Ćwiczenia z listewką miały spowodować, że redaktor chudł 40
Opozycja się myli
Bez uprzedzeń Opozycja się myli, ale nie we wszystkim. Przynajmniej w jednej sprawie ma rację. Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość należały (bez tych nazw) do koalicji partyjnej, która rządziła Polską przez ostatnie cztery lata. Dlatego słuszne jest z ich punktu widzenia gwałtowne sprzeciwianie się ujawnianiu rzeczywistego stanu polskiej gospodarki. Mają rację, starając się odstraszyć rząd Leszka Millera od przedstawienia społeczeństwu przyczyn katastrofy finansów publicznych. Mieli też powody przeszkadzać wszystkimi dostępnymi sobie środkami uchwaleniu






