Felietony

Powrót na stronę główną
Felietony

Dziennikarskie wyżły czy pudelki?

MEDIA I OKOLICE Amerykanie nie lubią nazywać mediów „czwartą władzą”, natomiast chętnie stosują określenie dosadniejsze: “watchdog”, czyli pies stróżujący. Tak jak rolą dobrego psa jest pilnowanie domostwa i odpędzanie głośnym szczekaniem intruzów czy złodziei, tak dziennikarze mają ostrzegać przed nadużyciami władzy i czuwać nad interesem publicznym. Jeszcze mocniejszym określeniem dziennikarstwa amerykańskiego jest „muckrakers”, dosłownie przetrząsacze gnoju, a przenośnie – rozgrzebywacze skandali. To słowo pojawiło się na początku XX wieku, gdy grupa pisarzy i reporterów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Leon amator

TELEDELIRKA Gdy w TV pojawiła się reklama piwa, w którym Jean Reno mówi jedno tylko słowo: „Dziękuję”, wszystkie redaktorki programu, w którym właśnie brałam udział, westchnęły: „To jest facet!”. Zimny w wykonywaniu zabójczej roboty, precyzyjny jak komputer, ulitował się jednak nad sierotką, której rodzinę właśnie sprzątnięto. Leon Zawodowiec zaopiekował się dobrze rozwiniętą dziewczynką właśnie dlatego, że był wykreowany, a nie rzeczywisty. Filmy gangsterskie często służą jako instruktaż zawodowcom, ale, niestety, także amatorom. Profesjonalista w każdym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Technologia cudów

Wieczory z patarafką Parę tygodni temu pisałem o książce Russela Shorto o Jezusie historycznym. Rzecz w tym, że Shorto uznaje tylko ewentualną historyczność cudownych uzdrowień, ale zastrzega przy tym, że takie bioenergetyczne uleczenia dopiero niedawno zostały uznane za rzeczywiste. Nawet dzisiaj wielu naukowców czy też po prostu „normalnych” ludzi odnosi się do tego rodzaju zjawisk z krańcową niewiarą, mówiąc najczęściej o sugestii, autosugestii itd. Ale czym jest ta sugestia, nadal nie wiadomo. A przecież jest to jednak wpływ umysłu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Kadisz w Jedwabnem

Nie ma ucieczki od pamięci. Zwłaszcza tej dramatycznej, zakłócającej spokojny sen i spokój sumienia. Zawsze przychodzi taki moment, w którym nas dopadnie i wystawi rachunek. Książka Grossa „Sąsiedzi” tylko odkurzyła pamięć o tym, co się stało 60 lat temu w Jedwabnem. Dokumenty, na które się powołał, od dawna były przecież na półkach archiwalnych. Były dostępne nie tylko dla historyków. Wspominano o nich na konferencjach naukowych. Dlaczego więc stały się takim szokiem w 60 lat po tragedii? Wychowani przez pokolenia w micie, że Polacy zawsze byli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Zatrute ziarno

ZAPISKI POLITYCZNE Coś mi się wydaje, że jedna z fundamentalnych idei chrześcijaństwa – zasada miłości bliźniego – doznała wczoraj znacznego uszczerbku. Emocje polityczne zwyciężyły poważną refleksję moralną. W uroczystościach 60-lecia mordu Żydów w Jedwabnem, na ziemi łomżyńskiej, zabrakło nawet lokalnego proboszcza, zabrakło elementarnej, ekumenicznej modlitwy za ofiary bestialstwa. Słyszymy argument, że reprezentanci żydowskiej wspólnoty religijnej nie pojawili się w kościele, gdy biskupi polscy odbyli tam żałobną uroczystość modlitewną. Swoistego handlu „my-wy”

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Szczuj

KUCHNIA POLSKA Pan Ernest Skalski napisał w „Gazecie Wyborczej” (4 lipca 2001 r.) ważny artykuł „Czy poseł pije z rana?”. Nie będę wdawał się w poszczególne przypadki, które omawia red. Skalski, nie wszystkie wybrał trafnie, interesuje mnie natomiast jego myśl ogólna, która zawiera się w pytaniu, czy i jak w Polsce obecnej można się skompromitować honorowo? Pytanie nie jest głupie. W dawnym społeczeństwie polskim, na które powołuje się p. Skalski, pojęcie kompromitacji honorowej, albo też „utraty honoru”

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Kłamstwo w demokracji

BEZ UPRZEDZEŃ Przedsiębiorcy i ekonomiści od dłuższego czasu narzekali na nierealistyczny, zawyżony kurs złotego. Rząd chyba również podzielał ten pogląd, skoro jak podaje „Rzeczpospolita” (7-8 lipca), „wicepremier Janusz Steinhoff cieszy się ze spadku złotego. W wypowiedzi dla PAP stwierdził on, że to pomoże polskim eksporterom”. Rząd nie mógł jednak pomóc eksporterom i był bezsilny wobec nadwartości złotego. Któż to więc okazał się silniejszy od rządu? „Rzeczpospolita” w nagłówku artykułu „Czarny piątek złotego” obwieszcza, że to „Leszek

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Pukanie od spodu znowu aktualne

ZAPISKI POLITYCZNE  Żydowsko-austriacki arystokrata, baron Letz de Touches, spolszczony na Stanisława Leca, genialny fraszkopisarz, ułożył przerażające zdanie: „Kiedy znalazłem się na samym dnie, usłyszałem pukanie od spodu”. Nie wiem, czy dokładnie cytuję, choć z miniaturami Leca jestem spoufalony, gdyż byłem sekretarzem redakcji tygodnika „Przegląd Kulturalny” w okresie, gdy Lec drukował u nas znaczną część swoich tekstów. Przychodził przedpołudniami do redakcji, otwierał zeszyt i dyktował mi albo sam notował na kawałku papieru kilka zdań, które potem obiegały

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Wizyta starszej pani

KUCHNIA POLSKA Życie małpuje sztukę. Jest to jedna z tajemniczych relacji pomiędzy sztuką a rzeczywistością, że sytuacje wymyślone lub wręcz fantastyczne powtarzają się potem w życiu nieomal jota w jotę, scena po scenie. Oto więc do małego miasteczka Güllen, w którym wszyscy się znają i żyją obok siebie od lat, przyjeżdża stara bogaczka, Klara Zachanassian i postanawia obrzucić mieszkańców Güllen, w którym się urodziła, mnóstwem pieniędzy. Nic dziwnego więc, że ludność, pod kierunkiem swego burmistrza, przyjmuje dobrodziejkę na kolanach,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Przeciw minimalizmowi

BEZ UPRZEDZEŃ Sojuszowi Lewicy Demokratycznej z pewnością nie można zarzucić, że obiecuje przed wyborami rzeczy niewykonalne. Przeciwnie, cele, jakie sobie stawia, są zbyt skromne. To nie pisany właśnie program zjednuje SLD poparcie 40-50% potencjalnych wyborców. Powody tego poparcia nie zostały wyjaśnione, myślę, że mogą być nieznane zarówno socjologom, jak samym liderom Sojuszu. Z pewnością nie sprowadzają się do nadziei szybkiego polepszenia się warunków bytowania, chociaż taka nadzieja występuje i ma prawo występować. Sojusz nie może powiedzieć

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.