Felietony
Słodycze
KUCHNIA POLSKA Ciekawi mnie, czy gdyby, powiedzmy, 40 lat temu ktoś przyjechał do Polski i usłyszał nuconą przez kogoś piosenkę: „Niech żyje nam towarzysz Stalin, on usta słodsze ma od malin”, którą podśpiewywał wówczas nawet Antoni Słonimski, doszedłby do wniosku, że Polacy zakochali się bez pamięci w Stalinie i pragną jego malinowych pocałunków? No, ale ludzie wówczas byli prymitywniejsi, mniej przenikliwi i nienauczeni jeszcze przez socjologię dopatrywania się w nieważnych na pozór przejawach folkloru głębokich treści. A takie
Najwyższe stadium korupcji
BEZ UPRZEDZEŃ Korupcja może przejawiać się na dwa główne sposoby: jeden pospolity, sprzeczny z prawem, jako przekupstwo i sprzedajność. O drugim zaraz powiem. Jeżeli korupcja pospolita staje się plagą społeczną, jeżeli opanowuje gospodarkę i urzędy państwowe, jeżeli wciska się do sądownictwa, policji, instytucji naukowych, partii politycznych, to dosięga także ogólnej atmosfery moralnej panującej w społeczeństwie. Wypływa z niej i na nią wpływa. Akty przekupstwa i sprzedajności mogą pojawiać się wydarzeniowo, ewenementalnie, że tak powiem, nawet
Goj-socjolog patrzy na Jedwabne
MEDIA I OKOLICE Był wczesny ranek. Wieś pogrążona była we śnie… Na okolicznych polach wyłoniły się niewyraźne sylwetki… Przywódca dał rozkaz do ataku. Ruszyli… wdarli się do wioski… ktoś podłożył ogień pod obydwie chaty stojące na skraju miejscowości. W mgnieniu oka ogarnęły ją płomienie. Zewsząd dochodziły krzyki o pomoc, płacz małych dzieci, słychać było pękające drewno i rozbijane szkło… Zapędzono mieszkańców na plac przed kościołem… Młode matki niosły niemowlęta lub prowadziły dzieci za rękę.
Po śmierci zwyczajnie
WIECZORY Z PATARAFKĄ Angielski dziennikarz, Neville Randall, wszedł w kontakt z grupą spirytystów, notujących głosy napływające z zaświatów. Można w to wierzyć lub nie, ale biorąc pod uwagę ogromną wprost liczbę podobnych relacji, wolno się liczyć z prawdopodobieństwem tego wszystkiego. Książka, którą napisał – „Życie po śmierci” – wydana w polskim przekładzie przez Studio Emka, przytacza liczne i złożone świadectwa swojej prawdziwości. Nie mogę się nad tym rozwodzić, bo to za długa sprawa. Między umarłymi a czytelnikami jest medium,
Wartość sprzeciwu
Przepraszam, ale pewnie popadam w obsesję. Pociesza mnie jedynie, że w tę samą lub podobną obsesję popada coraz większa liczba autorów, pisarzy, ekonomistów, socjologów, a nawet polityków. I ta nasza obsesja jest odpowiedzią na obsesję wcześniejszą, która zapanowała ponad 10 lat temu i której rzecznicy głosili (i nadal głoszą w obsesyjny sposób), że mimo coraz liczniejszych dowodów, iż to nieprawda, nie ma innej możliwości rozwoju świata niż szlak wyznaczany przez liberalną doktrynę globalizacyjną. Jako rzecznik tej doktryny pokazał się ostatnio, choć
Dominik a kwestia polska
WIECZORY Z PATARAFKĄ Poszedłem na wernisaż Tadeusza Dominika, przedstawiający obrazy powstałe w ciągu dwóch ostatnich lat. Przed laty chodziłem często na wystawy, przyjaźniłem się z plastykami, pisałem o tym od czasu do czasu. Przecież kiedyś otarłem się o historię sztuki, do dzisiaj te sprawy interesują mnie bardzo. Tyle że pochłaniają mnie inne zajęcia, głośniej krzyczące. A tak naprawdę prawie cały czas siedzę na stołku i albo czytam, albo piszę, świat dociera do mnie przez słowo drukowane. Ale Dominik to szczególniejsza historia. Wcale nie dlatego,
Jeden Wielki Brat i dwaj mali bracia
TELEDELIRKA Telewizja, czyli nasza ulubiona Teledelirka, w ubiegłym tygodniu zawiodła miliony swych teledelirycznych telewidzów, nie pokazując wszystkim, lecz tylko wybranym, kawałek z życia w amerykańskim domu Wielkiego Brata. Właściwie to nie był dom, ledwie domek, chodzi tu bowiem o celę, w której dokonał przerażającego żywota pewien młody, pokazywany często w telewizji facet, co bez dania racji wysadził w powietrze część amerykańskiego narodu. Powiedziano nam, że morderca niewinnych dostanie w nogę zastrzyk o potrójnym działaniu. Zastrzyk ten najpierw usypia, potem
Obietnice polityków
ZAPISKI POLITYCZNE Ponad ćwierć wieku temu w środowisku adwokackim pojawiła się ni to informacja, ni to plotka o tajnym procesie jednego z naczelników więzień, oskarżonego o handel miejscami w podległym mu kryminale. Interes był dziecinnie prosty, choć zaskakujący, gdyż przyzwyczajeni jesteśmy do płatnego unikania pozbawienia wolności, a tu poszło o handel uwięzieniem. Płacili za te miejsca rolnicy, skazywani na kilkumiesięczne ograniczenie wolności za drobniejsze naruszenia prawa. Dla rolnika uwięzienie w sezonie żniwno-wykopkowym to tragedia ekonomiczna. Lepiej było odsiadywać swoje w okresie zimy.
Strategia wyborcza?
BEZ UPRZEDZEŃ Były ambasador amerykański, John Davis, w swoim raporcie z Warszawy informował przed wyborami czerwcowymi 1989 r., że (powtarzam za „Gazetą Wyborczą”) kandydaci „Solidarności” „prowadzili szaleńczą kampanię, pracując na najwyższych obrotach”. Tymczasem ich konkurenci starali się w miarę możliwości ukrywać, że reprezentują obóz partyjno-rządowy. PZPR nie przedstawiła listy swoich kandydatów, każdy z nich miał reprezentować siebie przeciw zjednoczonej „Solidarności”. Ambasador Davis nie bez zdziwienia zabarwionego ironią pisał: „Niektórzy analitycy nazywają tę niemal zakonspirowaną, chaotyczną
Arbeit macht frei
Jeden z bohaterów „Makbeta” mówi w akcie V tej tragedii: „Przekleństwo szalbierskim mocom, które nas kuszą dwuznacznymi słowy”. W czasach obecnych największą potęgą, która żeruje na niewiedzy mas, jest polityczna retoryka, operująca słownymi manipulacjami. Przed szachrajstwami polityków (oraz wszędobylską, nieuczciwą reklamą) broni nas w demokracji konkurencja, która stara się zdemaskować szalbierzy posługujących się ogólnikowymi sloganami, które brzmią pięknie, ale nie sprawdzają się w konkretnych sytuacjach. W państwach totalitarnych wzniosłe frazesy były narzędziem propagandy maskującej






