Felietony
Instytut Przyszłości Narodowej
“Ten, kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość”, pisał George Orwell w swej czarnej utopii pod tytułem “Rok 1984”. Dlatego każdy zwycięski ustrój zmienia podręczniki historii i programy szkolne. Następuje odwrócenie kolorów, dawne białe plamy wypełniają czarno zadrukowane, opasłe tomy analiz przemilczanych wydarzeń. I odwrotnie, dawne kombatanckie wspominki pochłania biały kurz na bibliotecznych półkach. Obala się pomniki, wyrywa tablice, a na ich miejsce stawia i wmurowuje nowe. Jednak symboliczna przebudowa
Nie smuć się, Janku
Krytycy rzadko chadzają parami i dość rzadko przyjaźnią się ze sobą. Trzymają się raczej z poetami, z malarzami, od biedy – z prozaikami. Z kolegami po fachu – raczej nigdy i dużo by o tym mówić. Toteż i ja nie znam za dobrze Jana Pieszczachowicza, “a on mnie, tym bardziej że on z Krakowa, a ja z Warszawy, co jest przecież więcej niż z Tokio do Buenos Aires”. Kto jest Pieszczachowicz, wiadomo dobrze – założyciel sławnego Studenta “Ojciec Duchowy Nowej Fali”, czyli po prawdzie wróg mojej rodzimej
O kulturze dosłownie i w przenośni
Stanowisko, jakie Leszek Polony przedstawił w swoim liście, mógłbym przyjąć z pełną aprobatą, bez żadnych istotnych zastrzeżeń, a może z odrobiną zazdrości, że autor sformułował pogląd na parę istotnych problemów kultury lepiej i zwięźlej niż ja bym to potrafił. Ale dlaczego nadał swojej wypowiedzi charakter polemiczny? I dlaczego ja się z nim zgadzam, a on ze mną nie? Przy tak skrótowym i z założenia niedosłownym wyrażaniu się na tematy kultury jak ja to zrobiłem, nieporozumienia są prawie nieuniknione i za to winę biorę na siebie. W najmniejszej mierze nie jestem
Szeryf na cenzurowanym
Regułą działania służb specjalnych w krajach demokratycznych jest dyskrecja. U nas, niestety, jest zupełnie odwrotnie. Okresy ciszy są tylko krótkimi przerywnikami między kolejnymi skandalami. Ostatnio służby zostały wywołane do tablicy przez ministra sprawiedliwości, Lecha Kaczyńskiego, który zarzucił im próby inspirowania materiałów prasowych w dzienniku “Rzeczpospolita”. Minister sugerował, że zamieszczane na jej łamach artykuły na temat korupcji mają tzw. drugie dno. Że ich celem jest nie tylko ujawnienie skandali, ale że są to sterowane przez służby próby wpływania na życie polityczne.
My, dwudziestowieczni
Skóra mi cierpnie, kiedy sobie myślę, że ten felieton jest ostatni, jaki piszę w tym roku, w tym stuleciu, a nawet w tym tysiącleciu. Mniejsza zresztą o tysiąclecie. Gorzej jednak, gdy sobie pomyślę, że już za jakieś 30, 40 lat ludzie, których rok urodzenia zaczynać się będzie od 19, a więc my wszyscy, uchodzić będą za pewną osobliwość, tak jak za naszych czasów uchodzili za nią ci z cyfrą 18 przy dacie urodzenia. Z przedwojennych jeszcze manifestacji patriotycznych i świąt narodowych pamiętam pokazywanych
Brewiarz Europejczyka
Jestem człowiekiem przekornym. Ma to swoje dobre strony, bo raczej nie ulegam modom. Ale i złe, bo nawet w najsłuszniejszych sprawach odzywa się we mnie jakiś wątpiący czy w każdym razie ironizujący głosik. Staram się go zagłuszyć i nie zawsze mi się to udaje. Przez długie lata wyznawałem coś, co można by wręcz nazwać – patriotyzmem europejskim, a co przeciwnicy takiej postawy nazywali europocentryzmem. Ale skoro entuzjastów Wielkiej Europy mamy dzisiaj bez liku, znowu zaczynam się czuć jakoś niewygodnie. A przecież sam tego chciałem.
Wyzysk samarytanek
Koniec XX wieku zapisuje się fatalnie w historii naszego kraju. Stopa bezrobocia osiągnęła zastraszająco wysoki stan, dramatycznie powiększył się obszar ubóstwa, znacząco spadły zarobki pracownicze i realna wartość świadczeń z ubezpieczenia społecznego, rent, emerytur i zasiłków. Wiele polskich rodzin żyje w skrajnej biedzie. Państwo nie prowadzi polityki zapewniającej wszystkim obywatelom przyzwoity poziom życia. Największą hańbą tego czasu jest nędza kobiet, które zasługują na szacunek najwyższy. Są to pielęgniarki niosące
Kłopot z niepodległością
Profesor Antoni Czubiński w swojej ostatniej książce miał napisać (mówię w trybie przypuszczenia, bo książki jeszcze nie widziałem), że w ciągu trzech ostatnich wieków Polska tylko przez 20 lat była niepodległa. Nie jest niepodległa obecnie, ponieważ jej suwerenność została ograniczona wskutek przynależności do Paktu Atlantyckiego i będzie ograniczona jeszcze bardziej po przyjęciu nas do Unii Europejskiej. Polemizował z tym poglądem prof. Jerzy Wiatr, nazywając go “absurdalnym”. Wstąpiliśmy do NATO dobrowolnie, zdecydowały o tym demokratycznie wybrane władze, członkostwo w NATO
Filary polskich plag
Bez żalu większość Polaków pożegnała stary rok i stare stulecie. Pytani przez ankieterów mówili, że był to dla nich rok niedobry i przyniósł im więcej smutku niż radości i więcej kłopotów niż satysfakcji. Tak kiepskie nastroje są zmorą badaczy zajmujących się interpretacją zachowań społecznych. Socjolodzy, psycholodzy społeczni i politolodzy mają wiele kłopotów z wyjaśnieniem przyczyn tak dużego pesymizmu Polaków. Żyjemy przecież w kraju wolnym, o największym w całym stuleciu poziomie suwerenności. Okazuje się jednak, że ludziom to już
Powstanie pielęgniarek
Tylko za Kościuszki mieliśmy insurekcję, reszta narodowych zrywów sprzeciwu to były powstania. Policzmy: listopadowe, styczniowe, śląskie, wielkopolskie, tragiczne – warszawskie, no i na końcu powstanie “Solidarności” – to ostatnie udane, choć nie dla wszystkich. Do udanych zaliczyć można jeszcze wielkopolskie i śląskie. Gdy wczoraj w południe odwiedziłem bramę wjazdową do Pałacu Paca, natrafiłem tam na tę samą nutę sprzeciwu, jaka towarzyszyła poprzednim zrywom wolnościowym. Za kratami bramy kilkadziesiąt pielęgniarek śpiewało kolędy, a mały tłumek odwiedzających zbuntowane siostry,







