Felietony

Powrót na stronę główną
Felietony

Pejzaż, który zostanie

Kiedy ten felieton ukaże się drukiem, będzie już po wyborczej niedzieli, 8 października, a więc rozstrzygną się pytania, które zajmują nas obecnie. A więc będzie, czy nie będzie drugiej tury? A jeśli będzie, to kto w niej stanie się rywalem Aleksandra Kwaśniewskiego, skoro Marianowi Krzaklewskiemu nawet najbardziej dramatyczne “rzuty na taśmę” nie przysparzają głosów także wówczas, gdy odbierają je jego przeciwnikowi? Wszystko to w poniedziałek będziemy mieli już z głowy, chociaż oficjalne wyniki poznamy dopiero za kilka dni.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Czkawka obywatelska

Piszę ten felieton w sobotę, 30 września. Kampania znudziła i rozzłościła wielu z nas. Oglądaliśmy kandydatów poważnych, głupkowatych i groźnych ideologicznie. Tych, co zrobią wszystko, byle tylko zaistnieć. Ktoś odpowiedzialny za wizerunek Mariana K. chyba nie zna mentalności swoich krajan, jeśli uważa, że mężczyzna, który się napił, nawet, czy zwłaszcza, w sytuacji dramatycznej, będzie potępiony, a wymuskany piękniś zostanie wybrany tylko dlatego, że nie wypił. Tego rodzaju kampanię trzeźwości można by przeprowadzić na planecie z ufoludkami, choć nawet co do tego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Po nitce do kłębka problemów

BEZ UPRZEDZEŃ W dniu, w którym Radio Zet nadało jak zwykle pokracznie sformułowany zarzut Mariana Krzaklewskiego, że prezydent Kwaśniewski zalecił rządowi zgodę na przeprowadzenie przez Polskę gazociągu z pominięciem Ukrainy, czego on nie zrobił, niestety, prasa przyniosła wiadomość, że Unia Europejska planuje zwiększenie zakupu rosyjskiego gazu i budowę gazociągu, który będzie omijał Ukrainę i być może także Polskę. Do uwag na ten temat może nie należałoby mieszać Mariana Krzaklewskiego, jako że sprawa jest poważna i wyraźnie przechodzi jego zdolność

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Zwycięstwo w dobrym stylu

Aleksander Kwaśniewski odniósł wielki osobisty sukces. Będzie prezydentem RP w drugiej kadencji. Otwarcie popieraliśmy jego kandydaturę. Cieszymy się więc z tego sukcesu i gratulujemy zaufania i poparcia Polaków. Mimo bardzo agresywnej i paszkwilanckiej kampanii, jaką prowadził sztab Mariana Krzaklewskiego, większość Polaków poparła sposób sprawowania urzędu i program prezydenta Kwaśniewskiego. Wynik wyborów nie jest, oczywiście, niespodzianką. Potwierdziły się wcześniejsze sondaże i prognozy. Prezydent wygrał z ogromną przewagą. Oprócz niego powody do satysfakcji może

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Drugi liść do Ewy Likowskiej

Moja sympatia, redaktor Ewa Likowska (Boże, jakie ta dziewczyna ma nogi!), zwróciła się do mnie z surową admonicją, żebym się w końcu zdecydował pisać wyłącznie o niej albo o książkach. A nie o różnych tam Wenecjach, czy innych mecyjach. Cóż, piszę o tym, czym mam nadzieję zainteresować Czytelnika i co mnie samego obchodzi. O Ewie, nawet pomijając same nogi (ale kto by się ośmielił), zawsze mam coś do napisania. Z książkami już gorzej. Oczywiście, czytam dużo, właściwie bez przerwy, bo prawie definitywnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Atmosfera nieprawdy

BEZ UPRZEDZEŃ Nareszcie biskupi znaleźli powód, aby otwarcie wystąpić w kampanii wyborczej przeciw Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Jeden z nich zażyczył sobie nawet, aby prezydent podał się do dymisji, a dobroduszny, nic nie znaczący żart uznał za skandal na skalę światową. Przez te wypowiedzi, poparte wrzawą mediów, zostaliśmy wprowadzeni w dziedzinę nadrzeczywistości, gdzie rozsądek jest bezużyteczny, gdzie sens i bezsens są nieodróżnialne. Obok biskupów politycy warszawscy i powiatowi jęli krzyczeć w tonie boleści, że uczucia religijne ich i katolickiego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Dlaczego Kwaśniewski

Z a kilka dni w wyborach prezydenckich zadecydujemy, kto będzie prezydentem RP na najbliższe pięć lat. Ten wybór to nasza suwerenna decyzja. W demokratycznym kraju wybory dla każdego obywatela są szansą na powiedzenie tego, co naprawdę myśli. Poprzez kartkę wyborczą ujawniamy nasze preferencje programowe i obdarzamy zaufaniem konkretnych ludzi. To wielkie i ważne prawo obywatelskie. Ale także odpowiedzialność. Nieobecność przy urnie to zdanie się na przypadek. Na opinie innych. Wybory prezydenckie to zbyt ważna sprawa, by ją oddać walkowerem. Zwłaszcza

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Szczał zza krzaka

Tak właśnie określił styl prezydenckiej kampanii wyborczej jednego z mniejszościowych kandydatów mój wiejski (ale całkiem, całkiem rozgarnięty) znajomy. Mocno powiedziane, ale to trafna opinia – w tzw. kampanii negatywnej chodzi o “umoczenie” wiodącego kandydata w prawne, polityczne i moralnie naganne konteksty. Mówiąc językiem bardziej uczonym, chodzi o stworzenie tzw. negatywnego skryptu poznawczego i negatywnej narracji na temat najgroźniejszego konkurenta. W tym sensie obecna kampania wyborcza toczy się od wielu miesięcy przed jej formalnym ogłoszeniem. A zatem mieliśmy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Prawdziwe oblicze prawicy

Straciliśmy trzech ważnych dla kraju ludzi. Księdza Tischnera, prof. Jana Karskiego i Jerzego Giedroyca. Nie wiem, dlaczego powszechnie mówimy Giedroycia, skoro nazwisko pisze się, sprawdzałem w herbarzu Niesieckiego, Giedroyc. C na końcu, a nie ć, ale niech będzie. Napisano o nich setki, może nawet tysiące banalnych pochwał. Brali się za nie nawet ci, co pana Jerzego uważali w stosownym czasie za śmiertelnego wroga Polski. Teraz pisali, że zbawca ojczyzny. Za najważniejszego z tych, co właśnie zmarli, uważałem ks. Tischnera, gdyż swoimi kazaniami

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Azyl pod togą prokuratora

Spory szmat życia spędziłem w Sejmie. Zajmowałem się różnymi sprawami, a jako wicemarszałek miałem sporo kontaktów z Najwyższą Izbą Kontroli. Mieliśmy szczęście z wyborem prezesów tej Izby. Znakomicie sprawiał się wybitny prawnik, profesor Lech Kaczyński, a później doświadczony sędzia, Janusz Wojciechowski, wyróżniający się niezwykłą sumiennością w wykonywaniu swych trudnych obowiązków. Sędzia, a wpierw poseł, Wojciechowski ma tę zaletę, iż w każdej sprawie, w każdym podejrzeniu o nieprawidłowe działania domaga się od swoich podwładnych niezbitych dowodów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.