Felietony

Powrót na stronę główną
Bronisław Łagowski

Władza rozrywki

W czasie wielkiej powodzi na Dolnym Śląsku prasa doniosła, że niewiele brakowało, aby cała rodzina utopiła się we własnym mieszkaniu. Wo­da podchodziła już do pierwszego piętra, ale nikt z rodziny tego nie zauważył, ponieważ wszyscy byli pochłonięci oglądaniem filmu “Szczęki”. Ze­tknęły się dwa horrory, jeden rozrywkowy, drugi rzeczywisty. Ten rzeczywisty w ostatniej minucie wygrał rywalizację o uwagę widzów z tym rozryw­kowym. Człowiek jest istotą marzącą, fantazjują­cą i trzeba bardzo silnych bodźców, aby

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Jerzy Domański

Grypa polskiej demokracji

Początek wiosny jest wyraźnie nieudany dla AWS. Zamiast szumnie zapowiadanej ofensywy programowej doczekaliśmy się tylko głośnych rozliczeń politycznych na łamach pracy. Wyraźnie widać, że część polityków AWS uznała, że tego układu nie uda się już uratować. A przynajmniej nie jest tego w stanie zrobić obecne kierownictwo partii. Przez ponad 2 lata Marian Krzaklewski wielokrotnie powtarzał, że jedną z przyczyn małej skuteczności AWS jest konsekwentne stosowanie demokratycznych procedur wewnątrz partii. Że on jako

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Trzeba rozumieć sąsiadów

Nie mam i nigdy nie miałem zbytniego zaufania do dziennikarzy zajmujących się sprawami międzynarodowymi, gdyż rzetelność informacji nie była tym, za co mielibyśmy ich kochać. Istniały wyjątki. Np. Leon Bójko w okresie, gdy pracował w Moskwie jako korespondent, pisał sprawozdania tak trafne, że stawały się – mimo jego woli i wiedzy – oficjalnymi dokumentami MSZ. Tu przerwa na odśmianie publiczności – jak to nazywał Melchior Wańkowicz. Z jakiejś tam okazji znalazłem się, jeszcze jako poseł, na liście osób otrzymujących superinformacje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Niedźwiedź się budzi

Wybory prezydenckie zawsze mają w sobie coś z małżeństwa: człowiek wypowiada się za jakąś zachwycającą go dziewczyną, a potem okazuje się ona żoną ze wszystkimi tego konsekwencjami, których nie sposób przewidzieć. Po wyborze, a także już przed wyborem Władimira Putina na prezydenta Rosji zarówno zagraniczni, jak i krajowi komentatorzy zastanawiają się uporczywie, kim jest właściwie – nieznany nikomu jeszcze do niedawna – Władimir Putin i co zrobi jako prezydent Rosji, a więc, pamiętajmy, kraju nie tylko przeogromnego, ale trzymającego palce

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Przepraszam, pomyłka, myślałam, że to piłka…

Słyszał to świat, widzieli to ludzie? Widział to świat, słyszeli to ludzie? Tak zwykła była dziwować się moja babka, gdy gdzieś w pobliżu urodziło się cielę o dwóch głowach lub sąsiadka powiła dziecię wyglądające na diabelskie nasienie. Tak też i mnie zdziwiło wystąpienie piłki mówiącej z ekranu telewizora do milionów telewidzów. Grająca piłka w dzisiejszych czasach warzyw śpiewających czy maszerujących proszków do prania nie byłaby sama w sobie niczym nadzwyczajnym, gdyby nie to, że wypowiedziała się ona na temat pornografii. Po to, by uprawiać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Staromodna SF

Rzadko sięgam po SF, od lat wolę czytać fantasy. Różnica jest taka, że SF jest technologiczna czy techniczna może, a fantasy magiczna, oczywiście mówię to w ogromnym uproszczeniu. Ale trafiła do moich rąk antologia właśnie SF, wydana pięć lat temu w Stanach, a trzy w przekładzie polskim, oczywiście, na nieocenionym Bazarze Taniej Książki na Koszykach. Antologia nosi tytuł „Nowe Legendy”, a ułożył ja z całkowicie nowych opowiadań Greg Bear, sam znakomity autor fantastyczny. Przeczytałem te sześćset stron ciekaw, czy i co się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Czy prasie wolno kłamać?

Oczywiście nie, odpowie każdy, kto oczekuje od prasy i w ogóle od wszystkich środków masowego przekazu, rzetelnej informacji o bieżących wydarzeniach życia, zwłaszcza publicznego. Wiadomo jednak, że gazety są stronnicze. Służą określonym „opcjom” politycznym i z tej racji starają się nie ujawniać na swoich łamach prawd, które dana partia pragnie ukryć przed opinią społeczną. Często przekazują społeczeństwu zdeformowane informacje o pewnych wydarzeniach, wyolbrzymiając bądź umniejszając ich znaczenie. Nie ulega wątpliwości, że takie praktyki nie mieszczą się w ogólnej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Jerzy Domański

Sąsiad ze Wschodu

Od paru tygodni czekam na sposobny moment, by napisać o stosunkach polska-rosyjskich. Czekałem na chwilę ciszy. Na choćby parę dni bez nowego oświadczenia ministra Pałubickiego. Najaktywniejszego komentatora tych stosunków. Jak milczał minister Pałubicki, to kamery telewizyjne czekały, aż grupka młodych ludzi wtargnie do konsulatu rosyjskiego w Poznaniu. W rewanżu były demonstracje w Moskwie i Petersburgu. Potem pikieta w Warszawie. I znowu wystąpienie Pałubickiego. Nie ma więc co czekać, tym bardziej, że nic nie zapowiada, by ren serial mógł zostać zatrzymany. Rządowa koalicja apeluje,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski

Z drugiej strony

Te dwie możliwości nie wykluczają się: możliwe, że polski rząd cierpi na szpiegomanie prześladowczą i możliwe, że w Rosji zawód szpiega jest szczególnie popłatny i atrakcyjny. W swoim czasie z Związku Radzieckim najliczniejszym związkiem zawodowym był związek strażników i portierów. Były to wygodne posady, nie wymagające prawie żadnych kwalifikacji, a mnożyły się nie tylko z powodu panującej ideologii i praktyki czujności, ale również dlatego, że był na nie olbrzymi popyt. W przeważającej większości wypadków strażnikami byli leniwi mężczyźni w sile wieku, tacy, co to nie mając większych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Święte słowa

Przed dwoma laty z okładem, dokładnie 10 listopada 1997 r. Jerzy Buzek ogłosił z trybuny sejmowej program rządu koalicji AWS-UW, szumnie nazwany ”programem naprawy państwa”. Dobrze pamiętam to wydarzenie. Do dziś rozbrzmiewają mi w uszach oklaski, jakie kilkadziesiąt razy przerywały przemówienie premiera, szczególnie rzęsiste po słowach: ”Tak mi dopomóż Bóg’. Expose premiera było znakomite, wręcz wzorowe. Skoro przez ponad dwa lata nieomal nic nie straciło ze swej aktualności, grzechem byłoby nie przyznać, że był to majstersztyk.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.