Tomasz Jastrun
Zapaskudzona ojczyzna
Na naszych oczach widać, jak darte są na strzępy dwie wielkie tradycje, które miały nas jako społeczeństwo i naród pojednać i wzmocnić moralnie – tradycja nauk Jana Pawła II i Solidarności. I wszyscy stajemy się gorsi. Kaczyński uważa, że sprawa przebudowy Polski jest tak ważna, że można budzić demony, potem ewentualnie niektóre się schowa, kiedy nie będą już użyteczne. Jest w błędzie. One nie pójdą na powrót spać. Są już pierwsze akty przemocy wobec przeciwników politycznych
Inwazja nieudaczników
Ileż to groteskowych powiedzeń PiS wprowadziło już do potocznego języka, a jakie wkrótce się narodzą? Oto tylko niektóre: „agent Tomek”, „dobra zmiana”, „My jesteśmy tu, gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO”, „gorszy sort”, „Misiewicze”, „San Escobar” i cudna nowość – „córka leśniczego”. Takie osobliwości rodzą się i żyją tylko wtedy, gdy społeczeństwo broni się kpiną przed presją władzy. • To, czego doświadczamy ze strony rządzących, to walka z różnorodnością na rzecz jednorodności,
Ten nieszczęsny egalitaryzm
Koresponduję z młodym człowiekiem, który teraz mieszka i pracuje w Anglii. Wyjechał, bo nie mógł znaleźć dobrze płatnej pracy i był udręczony brakiem perspektyw. Mimo że studiował język, którego znajomość jest u nas rzadka (nie napiszę jaki, bo wtedy mój rozmówca byłby łatwy do identyfikacji, a jako że mówi rzeczy niepoprawne politycznie, boi się). Ten brak perspektyw to główny powód kolejnych fal emigracji z Polski. Ów człowiek mieszka w wielkim, ponurym bloku w dzielnicy z ogromną przewagą Pakistańczyków. Pracuje w fabrykach jako
Polityczny trupizm
Wraca dawna formuła „Polska nierządem stoi”. Zabory, piekło polityczne 20-lecia międzywojennego, okupacja, gnilny czas PRL – to wszystko ogłuszyło Polskę. Obudziła się po roku 1989 i teraz trupy wyłażą z szafy. Do tego ta chorobliwa kłótliwość. Przecież nawet KOD skłócił się wewnętrznie. I na pół jest pęknięta Polska. Już nawet nie mijamy się na schodach – wychodzimy przez okna. Pisałem nieraz, że w czasie podróży po prowincji nie spotykam zwolenników PiS. A przecież ich bez liku. Z socjologicznego
Z podkulonymi ogonami
Jestem na bazarku w moim Międzylesiu. Te bazary są już coraz mniej plebejskie, znacznie spadł poziom ugębienia sprzedających. Starszy pan, inżynier na emeryturze, handluje starymi przedmiotami. Starszy, a w moim wieku. Zawsze mnie zdumiewa, jak starzy są ludzie w moim wieku. Na jego kocyku, gdzie porozkładał garstkę przedmiotów, leży drewniana rakieta podobna do tej, jaką grywałem w młodości. Jest szklany syfon, też z czasów, gdy byłem młody. Nie wiadomo kiedy wszystkie te przedmioty stały się zabytkami.
Zawrót głowy
Karuzela książek i ludzi na koronie Stadionu Narodowego – więc zawrót głowy. Trudno o coś gorszego dla narcystycznego pisarza niż nadmiar książek i mrowie autorów. Na stoisko Czarnej Owcy przychodzi sporo fajnych ludzi po dedykację – podpisuję swoją nową powieść „Wyszedł z siebie i nie wrócił”. Czy ja wróciłem po wyjściu z siebie? Chyba tak. Czy na dobre? Nie jestem pewien. Większość przysiadających się do mojego stolika to mężczyźni, chociaż zwykle jest wielka przewaga kobiet, jest kilku czytelników moich felietonów w PRZEGLĄDZIE.
W korytarzu
Jeżdżę po Polsce i nigdzie nie spotykam zwolenników PiS, za to wszędzie ludzi tą partią przerażonych. Wnoszę, że poruszam się jakimś korytarzem, a „tamci” innym, nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć. Zdumiewające. Tylko w korytarzu pociągu TLK słyszę, jak dwóch krzykliwych osobników rozważa ochrypłymi głosami, jak to Europę zjedzą muzułmanie, którzy nie mają nic kultury. Potem idą do toalety, zamykają się tam obaj i palą papierosy, a popiół strącają do umywalki. Nowa Sól była po roku 1990 w upadku, zdechły zakłady
Marsze
Jestem na placu Bankowym. Marsz wolności. Za długie wystąpienia. Wszystko powinno dziać się szybciej. Zwlekanie zabiera siłę i energię, ach, ta powszechna u nas skłonność do ględzenia. A jaki jest koń, każdy widzi. Wołanie: „Ręce precz od…” to niestety kalka z czasów komunistycznych. Przemarsz na plac Konstytucji. Ratusz podał, że było 100 tys. uczestników, policja – że 12 tys. Między tymi dwiema liczbami jest otchłań, z której ciągnie zatęchłym chłodem. • W Białej Podlaskiej
Małe, jasno oświetlone miejsce
Wracam obsesyjnie do myśli, dlaczego tak mnie denerwują liderzy naszych partii opozycyjnych i lider KOD. Bo są tak niewystarczający w obecnych warunkach. Sytuacja wymaga polityków z klasą, jest zbyt poważna, by się kłócić o to, kto ma więcej zabawek w piaskownicy. I kto ważniejszy. Polska została zapaskudzona, dramat jest na dziesięciolecia, trzeba PiS jak najszybciej odsunąć od władzy. A przecież nawet jeśli się uda, co nie będzie łatwe, ten wrzód będzie ropiał i psuł to, co pozostało jeszcze do zepsucia. Media
Nie mieści się w głowie
Wielkanoc – odwiedzam mały cmentarz przy niewielkim mieście. Zawsze zadziwia mnie, jak żyją te wiejskie i małomiasteczkowe cmentarze, nie tylko w czasie świąt płoną tam znicze i są świeże kwiaty. Miejski cmentarz zdaje się przy takim prowincjonalnym opuszczony i martwy. To nie tylko żywa pamięć, ale i obawa, co ludzie powiedzą. W małym mieście wszyscy znają żywych i martwych. I nikt nie chce być gorszy w trosce o groby. Trwa wyścig w demonstracji pamięci. Tak czasami małość służy wielkości. W rodzinnym domu mojej żony







