Tomasz Jastrun

Powrót na stronę główną
Felietony Tomasz Jastrun

Zrobiło się zimno

Było mi dane przeżyć wieczór wyborczy w telewizji, gdzie zostałem zaproszony jako komentator. O godz. 21 malowano mnie i pudrowano, nie znałem więc pierwszych wyników, dziwiły mnie tylko kwaśne miny makijażystek. – To nie wie pan – mówi jedna – Duda wygrywa. Wydawało mi się, że się przesłyszałem, ale strażnik przy drzwiach – jakby w żałobie – potwierdził. Nie mogłem za bardzo się zdenerwować, bo już byłem zdenerwowany. Zwykle nie mam tremy, kiedy występuję publicznie, a teraz wyjątkowo miałem.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Pożegnanie

Mój ośmiolatek już w łóżku, czytamy na dwa głosy książkę „Przygody Filonka Bezogonka”, nagle ożywa telefon. 3 maja i nietypowa godzina. Kto może dzwonić? Niepokój, jak nagła depesza w sztukach Zapolskiej. Tak dowiedziałem się, że odeszła moja mama. Taka śmierć, nawet jeśli spodziewana, to małe trzęsienie ziemi. Przez chwilę wszystko się chwieje. Kiedy nazajutrz jadę do mamy, by ostatecznie z nią się pożegnać, mijam podwarszawski cmentarz Żołnierzy Września. Tam w zbiorowej mogile leży

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Dekonspiracja

Tydzień temu, dzień po śmierci Władysława Bartoszewskiego, przeglądałem sobotnio-niedzielne wydania dzienników prawicowych. Na pierwszych stronach tytuły krzyczały: „Nie będzie harców Nocnych Wilków”, „Operacja wilcza wataha”. Tak straszono kiedyś wilkiem dzieci. Świetnie rozgrywają to Rosjanie. Inna sprawa, że bawią się z formacją ociężałą umysłowo i niezwykle podatną na manipulacje. Szukam, na której stronie tych pism pojawi się informacja o śmierci prof. Bartoszewskiego. Nie było słowa. Nic. Jak bardzo muszą się go bać nasi miłosierni chrześcijanie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Flaki na gorąco

Nigdzie na świecie nie pisze się tylu felietonów, co w Polsce. Felieton i wywiad dominują w naszych tygodnikach opinii i w miesięcznikach. Społeczno-politycznych tygodników na głowę mieszkańca też mamy chyba najwięcej w świecie. A jak się w nich kotłuje! Felieton powinien być lekki, zarazem gęsty, jak flaki autora, które wedle Boya, muszą być podawane zawsze na gorąco. Dlatego tak flakowato, gęsto i gorąco jest w polskiej prasie. Jakby nasz kraj był w stanie wojny. Trwa nie tylko wojna domowa,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Korepetycje z religii

Dobry polityk musi być niezależny, autonomiczny i uparty. A to relacja nauczycielki z liceum, do którego uczęszczał Andrzej Duda, kandydat na prezydenta: „Grzeczniutki aż do zemdlenia. Taki pieszczoszek naszej pani. Pamiętam, że podczas wyjazdów na obozy naukowe próbował nawiązywać bliższe kontakty z nauczycielami. Rówieśnicy bawili się we własnym towarzystwie, a on przychodził, dopytywał o różne rzeczy. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że mówił zawsze to, co ludzie chcieli od niego usłyszeć”. Określenie prymus, mało samodzielny i uzależniony od nauczyciela, świetnie pasuje do fizjonomii

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Zamieszanie w kokpicie

To była najbardziej świecka Wielkanoc w moim życiu, synek zachorował i nie mogliśmy jechać na świąteczne śniadanie do rodziny. Okazało się, że sami już nie mamy sił ani woli, by zachować, choćby dla dzieci, ornament religijnej tradycji. Ocalał tylko zajączek. I oczywiście śmigus-dyngus. A przecież nasz Antoś chodzi na etykę i na religię, nawet ostatnio oświadczył, że on chce tylko na religię. Jak się zdaje, mało ma to jednak wspólnego z wiarą, wiele z tym, co ciekawe, a co nudne. • Nowe odczyty z kokpitu tupolewa i znowu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Jak ginąć, to w tłumie

Zmarł Tomas Tranströmer, szwedzki poeta, laureat Nagrody Nobla. Jest rok 1990. Schodzę z nim krętymi schodami do podziemi Szwedzkiej Akademii. Za chwilę wieczór literacki. Jest duża publiczność. Mówię szeptem: „Jestem pewien, że kiedyś w tym budynku zapadnie decyzja i otrzyma pan Nagrodę Nobla”. Zbyt był skromny, by potraktować to poważnie, i zbyt mi życzliwy, aby pomyśleć, że kpię z niego. Szczupły, wysoki, o wydatnym nosie. Monika, jego żona, mówiła mi, że ten nos tak ją wzruszył,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Złoty niezłoty

Czy media nie ponoszą części winy za stan naszej sceny politycznej? Promują postacie kuriozalne, gdyż te zapewniają spektakl i oglądalność. PiS specjalizuje się w hodowli szczególnej odmiany cynika. Jacek Kurski, Adam Hofman czy Marcin Mastalerek – cała trójka jak spod sztancy. Wśród nich uwija się obsesyjny poseł Błaszczak, zakleszczony w sobie, zwany przeze mnie bladaczką. I pomyśleć, jak wiele jeszcze dni pozostało do końca kampanii prezydenckiej. Schowanie Antoniego Macierewicza jest kolejnym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Polska nie tylko malowana

Oglądam i słucham Mariana Kowalskiego, kandydata narodowców na prezydenta. Prezentuje się, mówiąc dyplomatycznie, podejrzanie. Mimika jak u Mussoliniego. Ale nawet tu dotarła polityczna poprawność. Nie mówi nic o Żydach, a jeżeli, to nie wprost i trzeba zmarszczyć czoło, żeby się domyślić. Ekstremalność sądów i brutalność uproszczeń. I nagle myśl: całe szczęście, że to PiS konsumuje całą prawicę, a oni przy Kowalskim są tacy cywilizowani. Na złość Dudzie dziennikarze wyciągają fakt, że ojciec żony kandydata ma „złe” pochodzenie. Nigdy nie zastanawiałem się do tej pory,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Znaki zapytania

Przed wyborami prezydenckimi niektórzy politycy i komentatorzy mówią: przeraża nas to, że w Polsce każdy może być kandydatem na prezydenta. To dowód na niedojrzałość naszej demokracji. A może demokracji wszędzie? Jeden z kilku symptomów, że demokracja jako system przeżywa kryzys, że krew przestała już swobodnie krążyć w arteriach. Pół biedy, kiedy jest jakiś osobliwy kandydat. Cała bieda, gdy ktoś taki zostaje prezydentem albo jest o włos od wygranej. Zapomnieliśmy, jak Stan Tymiński toczył równą walkę z Tadeuszem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.