Historia
Rzezie metodą depolonizacji
Zbrodnie Ukraińców na Kresach nie były czystkami, ale ludobójstwem, ponieważ dążono do wymordowania całej ludności polskiej, a nie do jej wypędzenia Ewa Siemaszko – absolwentka Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Od dziesięcioleci zbiera i opracowuje dokumenty dotyczące losów ludności polskiej na Wołyniu podczas II wojny światowej. Jest autorką, wraz z ojcem Władysławem, fundamentalnej monografii „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”. Wspólnie z Jarosławem Kosiatym prowadzi serwis internetowy Wołyń naszych przodków (www.nawolyniu.pl),
Bunt bieszczadzkich chłopów
Wydarzenia z czerwca 1932 r., nazywane powstaniem leskim, zapoczątkowały protesty chłopskie, w których zginęło kilkadziesiąt osób, a tysiące aresztowano Przy niewątpliwych sukcesach II Rzeczypospolitej polityka rolna dwudziestolecia międzywojennego była pasmem porażek. Położenie ludności wiejskiej niewiele się zmieniło od czasów zaborów, a kolejne projekty reform upadały na skutek sprzeciwu właścicieli ziemskich. Cierpliwość chłopów wyczerpały ostatecznie rządy sanacji. Wieś nigdy nie była priorytetem rządzących Polską po 1926 r. Hasło „sanacji państwa”, z którym obóz piłsudczykowski doprowadził
Pozytywista i religijny fanatyk
Rozmowa między Bolesławem Prusem a Piotrem Skargą na temat roku 2012 Szczególnie w XVIII stuleciu bardzo modne stały się rozmowy wielkich zmarłych, najczęściej reprezentujących rozmaite epoki dziejów. Dotyczyły one bądź to różnych zagadnień filozoficznych, bądź też biografii wielkich polityków, wodzów i oczywiście monarchów. Wśród tych ostatnich nieostatnie miejsce zajmowały spory władców walczących o tę samą koronę, że wymienimy przykładowo „Rozmowę na Polach Elizejskich królów polskich Augusta III i Stanisława Leszczyńskiego”
Z przypadków telewizyjnego naiwniaka
Wspomnienia Andrzeja Kurza z czasów, kiedy był prezesem TVP W moim długim już życiu, pełnym zajęć, wydarzeń i spotkań z ciekawymi ludźmi, trafił się okres, w którym mi się nie powiodło. Niepowodzenie, można je też nazwać zawiedzioną miłością, wiąże się z zaledwie półtorarocznym okresem mojej pracy w Telewizji Polskiej. Pełniłem w niej funkcję prezesa. (…) Ten najmniej udany okres mojego życia uczyniłem tematem pierwszego dotychczas napisanego tomu wspomnień, który będzie nosić tytuł „Przypadki telewizyjnego naiwniaka”.
Akcja „Wisła” w oczach przesiedlonych
Ludzie biorący udział w zbrodniach na mniejszości ukraińskiej uzurpowali sobie prawo do samosądów Po przeczytaniu artykułów dotyczących akcji „Wisła” zamieszczonych w „Przeglądzie” (20/2012) nie mogę oprzeć się wrażeniu, że teksty te napisano na zamówienie polityków. Piszę te słowa ze świadomością, że u wielu rodaków wzbudzą one gwałtowny sprzeciw i awersję do mojej osoby. Postaram się jednak wyjaśnić to kontrowersyjne stanowisko. Mój tato, Grzegorz, urodził się w rodzinie polsko-ukraińskiej, ale czuł się Polakiem. Zresztą w tamtych latach same urzędy regulowały sprawy
Liczenie strat – polemika z Eugeniuszem Janułą
Ilu radzieckich żołnierzy zginęło w operacji berlińskiej W interesującym skądinąd artykule Eugeniusza Januły o „wyścigu” trzech radzieckich marszałków do Berlina w ostatnich tygodniach II wojny światowej („Przegląd” nr 19) znalazły się informacje o wątpliwej ścisłości. Autor nie informuje o źródłach, ale odnosi się wrażenie, że korzysta z różnych, bardziej i mniej wiarygodnych. Z przekonaniem pisze np. o marsz. Koniewie: „był to skryty wróg Żukowa”. Raczej legenda i plotka niż prawda. Obaj marszałkowie zawdzięczali sobie życie. Po niepowodzeniach dowodzonego przez Koniewa
Wyścig marszałków
W bitwie o Berlin poległo co najmniej 360 tys. radzieckich żołnierzy. Czy musiało tylu zginąć? Ostatnia wielka operacja II wojny światowej, jaką była bitwa o Berlin, w zasadzie wciąż jest elementem nie za dobrze znanym mimo ogromnej literatury na ten temat. Szczególnie radzieckie piśmiennictwo i opracowania batalistyczne podkreślają bohaterstwo czerwonoarmistów i kunszt wojenny dowódców, jak również rzekome świetne uzbrojenie własnych wojsk. Nie za bardzo znajdujemy jednak w tej literaturze dane o stratach własnych. Również marsz. Gieorgij Żukow,
Rozdzielenie Polaków i Ukraińców musiało nastąpić – rozmowa z prof. Andrzejem Leonem Sową
Akcji „Wisła” nie można porównywać do zbrodni zakładającej wyniszczenie ludności ukraińskiej. Trzeba ją traktować tylko jako sposób działania państwa w obronie wyższych celów Prof. Andrzej Leon Sowa – pracownik Katedry Najnowszej Historii Polski na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Wcześniej był zatrudniony na Uniwersytecie Jagiellońskim. Habilitował się rozprawą „Stosunki polsko-ukraińskie 1939-1947”. Zajmuje się dziejami I Rzeczypospolitej (XVIII w.) oraz historią XX w. Wraz z prof. Czesławem Brzozą napisał „Historię Polski 1918-1945”. Teraz na rynek księgarski
Akcja „Wisła” była konieczna
Choć przesiedlenia były dla Ukraińców tragedią, to… Mimo że od akcji „Wisła” upływa już 65 lat, wcale nie wywołuje ona mniej kontrowersji i dyskusji niż dawniej. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że obecnie jest ich więcej niż wtedy, gdy ją przeprowadzano. Mówi o tym na następnych stronach prof. Andrzej Leon Sowa (którego książki polecam), my przypomnijmy wydarzenia, które doprowadziły do akcji, jej przyczyny i przebieg. Na terenach obecnej Polski południowo-wschodniej od połowy 1944 r. sotnie Ukraińskiej
Staropolski antyklerykalizm
Nie dajmy sobie wmówić, że antyklerykalizm był wyłącznie dziedzictwem PRL, skoro jego historyczna metryka sięga XV w., jeśli nie wcześniej Krytyka nagannych obyczajów kleru należała do ulubionych tematów staropolskiej satyry i moralistyki tworzonej piórami zarówno mieszczan, jak i szlachty. Nie tylko zresztą u nas zarzucano duchowieństwu, zwłaszcza zakonnemu, chciwość na dobra doczesne, niemoralne prowadzenie się czy nadmierną wystawność w strojach i obyczajach. Najłatwiej byłoby mnożenie podobnych zarzutów złożyć na karb postępów reformacji, jakie miały








