Kronika Dobrej Zmiany
Witold się nie boi
Pogoniony przez Jarosława Kaczyńskiego Witold Waszczykowski wziął się do roboty. A dokładnie do usuwania komunistycznych złogów. Na początek odwołał trzech ambasadorów. Informowały o tym media. Odwołani to Tomasz Orłowski (Rzym), Jerzy Marek Nowakowski (Erywań) i Piotr Stachańczyk, stały przedstawiciel RP przy Biurze Narodów Zjednoczonych. Nowakowski wraca po trzech latach kierowania placówką, Orłowski i Stachańczyk – po dwóch. Hm… Trochę śmiesznie jest nazywać ich peerelowskimi złogami. Stachańczyk w 1990 r. rozpoczął pracę w MSW, awansując do stopnia
Róża
Jolanta Róża Kozłowska została ambasadorem w Republice Austrii. To bardzo ciekawa nominacja, można ją naświetlać z różnych stron. Najprościej byłoby stwierdzić, że została ambasadorem za zasługi. Kombatanckie zasługi. I to w różnych okresach historii. Zwłaszcza że nigdy wcześniej nie pracowała w pionie dyplomatycznym. Ale cofnijmy się do roku 2012. Wtedy ówczesny minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wpadł na pomysł, by wprowadzić w MSZ oszczędności. Polegały one z reguły na tym, że likwidowano niektóre placówki (Senegal, Mongolia…) lub redukowano ich obsadę
Złogi, złogi
Witold Waszczykowski otrzymał od Jarosława Kaczyńskiego oficjalne polecenie, żeby wyczyścił MSZ ze „złogów”. Możemy tylko się domyślać, że jeżeli tego nie zrobi, sam zostanie uznany za „złóg”. Waszczykowski nie mógł być tym poleceniem zaskoczony. Wcześniej upominano go, że ma „czyścić”, w tym celu przygotowywana była ustawa o służbie zagranicznej. Innymi słowy, do wielkiej wymiany kadrowej w MSZ był gotowy. Ba! Dorobił sobie nawet do tego ideologię, mówiąc, że dotychczasowi ambasadorowie nie potrafią w krajach urzędowania prowadzić aktywnej polityki,
Wyszehrad, czyli mrzonki
Grupa Wyszehradzka była lejtmotywem rządowej propagandy, miała być siłą, którą Polska będzie szachować Unię Europejską. Takie plany dotyczyły zwłaszcza ostatnich 12 miesięcy, kiedy przewodniczyła Grupie. Życie zweryfikowało te mrzonki. Jeżeli ktoś jeszcze nie wierzy, że V4 to tylko ładny szyld patronujący miłym spotkaniom, zapraszamy na stronę polskiego Sejmu. Tam marszałek Kuchciński dokonał właśnie podsumowania działania V4 w obszarze współpracy parlamentów w okresie naszego przewodnictwa. I o czym pisze? O wspólnej refleksji,
Wróg zza ściany
Witold Waszczykowski, ten wyśmiewany minister, któremu przypominane są kolejne wpadki i porażki, o którym wciąż się mówi, że za chwilę go wyrzucą, ma teraz swoje pięć minut. Wreszcie on jest górą. Wreszcie może kogoś postawić do pionu i nic mu się nie stanie. Tym słabszym, na którym mógł się wyładować, demonstrując swoją siłę, okazał się Andrzej Duda, prezydent RP. Waszczykowski zahaczył w mediach prezydenta, swojego bądź co bądź zwierzchnika, skarżąc się, że zwleka z podpisaniem nominacji ambasadorów. Tak bowiem stanowi konstytucja,
Klucz do kariery
Wciąż nie wiemy, kto będzie od przyszłego roku ambasadorem Polski przy ONZ, czyli kto będzie reprezentował nasz kraj w Radzie Bezpieczeństwa. Szkoda, bo tak naprawdę czasu zostało niewiele. Zwłaszcza że nowy ambasador będzie musiał nie tylko przygotować się do ciężkiej pracy, ale i skompletować sobie ekipę. To ważne, bo – jak uczy historia – obecność w takim gronie jest znakomitą przepustką do kariery dyplomatycznej. Spójrzmy na losy naszych dyplomatów, którzy pracowali w ONZ, gdy Polska była niestałym członkiem Rady
Twarz IV RP
Minister Waszczykowski potwierdził ocenę, którą wyrażaliśmy wielokrotnie. Stało się to przy okazji dyskusji nad kandydaturą Tomasza Młynarskiego na ambasadora we Francji. Młynarski, dodajmy, jest profesorem w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Doświadczenie dyplomatyczne ma zerowe. Niewielkie – w administracji. Bo był przez jakiś czas dyrektorem gabinetu wojewody małopolskiego. Szczerze mówiąc, niewysoka to funkcja i raczej techniczna, ale Waszczykowski za to go chwali. I za co jeszcze? Dlaczego go wybrał? Wyjaśnia następująco: „Intensywnie poszukiwaliśmy właściwego kandydata, który łączyłby w sobie
Jak zostać ambasadorem
Pisaliśmy już w tym miejscu parokrotnie o kluczu, według którego dobierana jest kadra MSZ. Że najlepiej, jeśli to profesor z Krakowa, który przy okazji działał w jakichś prawicowych strukturach lub think tankach. Przykładem są nowi ambasadorowie RP w Wielkiej Brytanii i we Francji. Związki z instytucjami Polski Ludowej nie stanowią dla PiS przeszkody. Ambasadorem w Niemczech jest informator Służby Bezpieczeństwa i nikogo to nie rusza. Kolejnym wynalazkiem z tego kręgu jest nowy ambasador w Kazachstanie, Selim Chazbijewicz. Profesor, zajmuje się
Recykling
Parokrotnie pisaliśmy o prowadzonym przez PiS nowym zaciągu w MSZ. To teraz pora na parę zdań o personalnym recyklingu. Na stanowisko ambasadora w Wilnie jedzie Urszula Doroszewska, sądząc z wieku – emerytka. Przedstawiając ją, urzędnicy MSZ zawsze podkreślają, że była harcerką w Czarnej Jedynce, czyli drużynie Antoniego Macierewicza i Piotra Naimskiego, i że redagowała podziemne pismo „Głos”, które oni wydawali. Jakby to ważyło na jej umiejętnościach dyplomatycznych… Te pani Doroszewska poznawała w późnym wieku. Pierwszą bowiem placówką, na którą
Jaka podwójna moralność?
Jest w MSZ taryfikator kar i nagród. Oto minister Waszczykowski odwołał Alberta Stebelskiego-Orlowskiego z funkcji konsula honorowego RP w Tulancingo (Meksyk). Za co? Za to, że konsul nie przyjął Krzyża Oficerskiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej z rąk prezydenta Andrzeja Dudy. Jednocześnie, niemal w tym samym czasie, mieliśmy aferę z konsul honorową w Akron (Ohio, USA) Marią Szonert-Biniendą, na której koncie facebookowym pojawił się fotomontaż przedstawiający Donalda Tuska w czarnym mundurze SS. W tym przypadku, po całej serii pełnych







