Przebłyski
Ziemkiewicz splagiatował Wałęsę
Uważny czytelnik tej rubryki, pan Wacław Krukowski z Włocławka, w nawiązaniu do megalomańskiej wypowiedzi Ziemkiewicza, którego Anglicy nie chcieli widzieć na Wyspach: „Nie ja tracę, to Wielka Brytania traci”, przypomniał słowa Lecha Wałęsy. Nasz celebryta w czasie wizyty Dalajlamy w Polsce, z której nie były zadowolone Chiny, powiedział w TVP: „Ja się Chinom nie wtrącam, niech Chiny nie wtrącają się do mnie”.
Wojsko po Dworczyku
Polski żołnierz twardy jest. Przeżył groteskową ekipę Macierewicza i jego wychowanka Dworczyka. Jedyną kwalifikacją Michała Dworczyka, by zasiąść w fotelu wiceministra obrony narodowej, było upodobanie do gromadzenia materiałów wybuchowych. Trzymał ten arsenał we własnej piwnicy. A mieszkał w bloku. I taki rozumek wystarczył PiS, by zrobić z niego ministra. Wyrok półtora roku więzienia (w zawieszeniu), jaki dostał w 2001 r., jest oczywiście dowodem na prześladowanie tego niewydarzonego pirotechnika. Ale do kancelarii Morawieckiego pasuje Dworczyk jak ulał.
Popiół zamiast medali
Tych olimpijczyków nie było na listach startowych, choć Edward Pleń i Marian Florczyk byli na igrzyskach w Pjongczangu. Byli, ale z misją ekstraspecjalną. Ks. Pleń i bp Florczyk odprawiali msze dla polskiej ekipy. W Środę Popielcową posypali popiołem głowę Witolda Bańki. A minister czytał nawet od ołtarza list apostolski. No i jakoś mu czas w Korei zleciał. Pogromca orlików, które wypadły z ministerialnych zainteresowań, dorzyna teraz sporty zimowe. A latem pękną kolejne bańki mydlane. Tylko kibiców żal.
Śpiewak, czyli panisko
Trzy lata temu napisaliśmy o podłej atmosferze w Żydowskim Instytucie Historycznym, jaka tam zapanowała, gdy dyrektorem został Paweł Śpiewak. Było o mobbingu, zastraszaniu i obrażaniu pracowników. Wszystko na podstawie konkretnych wypowiedzi. Myśleliśmy naiwnie, że może po latach Śpiewak się zmienił. Ale gdzie tam. Gdy nasz dziennikarz zwrócił się do niego o wypowiedź, usłyszał, że nic nie powie, bo „wypisujemy o nim straszne rzeczy”. Panisko pełną gębą. Prawie pełną. Bo jako urzędnik dostaje pensję od podatników. Czyli także od naszych
Ziemkiewicz na pluszowym krzyżu
Niezależnie od tego, ilu by było na prawicy męczenników, wariatów, autorów obrzydliwych epitetów, cwaniaków, którzy zjedzą sznurowadła, byle się wyróżnić, i tak ktoś ich przebije. Niezawodny Rafał Ziemkiewicz. Człowiek wentylator. Bo chyba bez tego urządzenia nie byłby w stanie wydalać z siebie tylu nonsensów. I takiego gościa nie chcieli wpuścić do Wielkiej Brytanii? Zaliczyli go do czołówki oszołomstwa, w której wcześniej znaleźli się eksksiądz Międlar i prawie prezydent Kowalski. Chyba nie bez podstaw. Bo Ziemkiewicz oświadczył: Nie ja tracę, to Wielka Brytania traci. No i strach wielki
Szkoła imienia amerykańskiego szpiega
Cyrk z wymianą patronów trwa. I lokuje obecne rządy między groteską a snem wariata. Na scenie aż się roi od szaleńców. Najnowszy przykład to próba skoku grupki żyjącej z Ryszarda Kuklińskiego na XLIV Liceum Ogólnokształcące w Warszawie. Na polecenie IPN wyrzucono starego patrona szkoły, czyli Antoniego Dobiszewskiego. A nowego komisja wybierze spośród 12 kandydatów. Na listę nie załapał się amerykański szpieg Kukliński. A szkoda. Bo jakże piękny byłby to patron i wzór dla młodych ludzi. Już w szkole mogliby
Morawieckiego dusza bankstera
Zajrzeć do duszy premiera Morawieckiego to nie lada wyzwanie. Dobrą okazją była wycieczka do Libanu. Taki tour à la Kempa w Jordanii. I ten sam stary pomysł. Dobrzy Polacy zawożą dzieciom misie przytulanki. No bo wiadomo, że ten milion z hakiem Syryjczyków, którzy uciekli do Libanu przed śmiercią, ma już wszystko. Poza paroma pluszakami i komputerami. Litości! Tam też wiedzą, że Morawiecki nie chce przyjąć ani jednego, nawet najbardziej chorego i cierpiącego dzieciaka. I że jak przyleciał na sesję zdjęciową, tak –
Kogut dobrej zmiany
I jak tu się nie wzruszyć? Wartości rodzinne górą. Zero kapitału zagranicznego. Sami patrioci. Rodzina kolejarska, czyli grupa spółek PKP, wzięła na utrzymanie rodzinę pisowskiego senatora Koguta. Córka i syn oraz 20 krewnych Koguta znalazło robotę w fundacji senatora. A na ich wypłaty składają się całkiem dobrowolnie i bardzo szczodrze m.in. takie firmy jak Wars i PKP Intercity. Staszek Kogut tak potrafił z nimi rozmawiać, że dawali. Ukończył przecież zawodówkę. Jest mechanikiem. I laureatem wielu nagród
Prezent z pola walki
Po raz pierwszy dostaliśmy prezent od tego rządu. Minister Ziobro obdarował nas księgą sukcesów. Jak zwykle porażających. I jak zwykle opisanych skromnie – w albumie na kredowym papierze z kilkunastoma zaledwie zdjęciami. Księga Ziobry to właściwie raport z pola walki. Co strona, to walka. MON by się nie powstydziło. Dwa lata wystarczyły Ziobrze, by „sprawna i skuteczna prokuratura” przekazała kogo trzeba „uczciwym i profesjonalnym sędziom”, którzy w „uczciwych i sprawnych procesach” wydadzą „szybko i tanio kary dla skazanych”. Cytujemy
Soloch – nienachalnie wyklęty
Jeśli myślicie, że najgorsze, co mogło spotkać nasze wojsko, to były rządy Macierewicza, jesteście w mylnym błędzie. Nie znacie bowiem faceta, przy którym Antoni jest przewidywalny i zrównoważonym gościem. A nie znacie, bo Paweł Soloch, robiący u prezydenta Dudy ze szefa BBN, należy do grupy „nienachalni”. Masowo reprezentowanej w kancelarii Dudy. Grupy ludzi o nienachalnej wiedzy i skromnej myśli. A kiedy mają słaby dzień, to i bez myśli. Chyba w takim dniu Soloch wpadł na pomysł, by nominacje generalskie wręczyć 1 marca. Dla






