Przebłyski
W Lublinie też nie chcą Migalskiego
Ekseuroposeł PiS Marek Migalski, szybko zresztą pogoniony z partyjnej listy przez samego prezesa Jarosława, wyróżnił się w Brukseli tylko w jednym obszarze. Poradniczym. Radził, jak i na czym polityk może dodatkowo dorobić w Parlamencie Europejskim. Kompletna żenada! Podobnie jak z zabiegami Migalskiego o stopień doktora habilitowanego. Tyle razy już próbował na różnych uczelniach. I wszędzie go pogonili. Po powrocie z saksów spróbował znowu. Teraz na UMCS w Lublinie. I znowu pudło. Wydział Politologii UMCS zdecydował się nie przyznawać mu tego
Klich ciągle w dobrym humorze
Ten polityk jest jak koza z dowcipu o rabinie, do którego trafił Żyd narzekający na małą izbę i wielką ciasnotę, bo rodzina liczna. Rabin poradził mu, by kupił kozę i wprowadził ją do izby. Gdy po tygodniu zrozpaczony Żyd ponownie pojawił się u duchowego ojca, usłyszał, by wyprowadził kozę. I tak się stało. A podziękowaniom dla rabina nie było końca. Podobnie było z Bogdanem Klichem. W 2007 r. Donald Tusk, znany z zadziwiających nominacji kadrowych, powołał tego lekarza psychiatrę na ministra obrony narodowej. Jedno,
Miłościwy panie wicepremierze, przyjmij ich
Pisanie na Berdyczów, czyli – by to pojęli młodzi czytelnicy – coś w rodzaju apelu do Marsjan, ćwiczone jest skutecznie w resorcie wicepremiera Siemoniaka. Może to jakaś część tajnego planu ćwiczeń przed wojną, o której ciągle mówią dwie największe partie? A może tylko testowanie cierpliwości pracowników MON? Bo do ministra i wicepremiera (w jednej osobie) bezskutecznie dobija się sześć organizacji związkowych działających na jego terenie. Piszą, ponieważ od siedmiu świetlanych i wypełnionych rozlicznymi sukcesami lat rządów PO-PSL pracownicy obronności
Braun wygrał z Solorzem
TVP przebiła ofertę Polsatu i w ramach misji telewizyjnej pokaże 2 maja walkę bokserską Floyda Mayweathera Jr. z Mannym Pacquiao. Jedni nazywają to mordobiciem, drudzy szermierką na pięści. Prezes Braun robi, co może, by igrzyska przed wyborami prezydenckimi były na bogato. Płaci więc, nie szczędząc mizernych wpłat z abonamentu. Zdaniem Mariana Kmity, szefa sportu w Polsacie, TVP zdecydowanie przepłaciła. Przekroczyła granice rozsądku i opłacalności. Ale to narzekania biednego Polsatu. TVP Brauna jest przecież bogata.
Na ratunek PIW
Państwowy Instytut Wydawniczy to na rynku książek coś w rodzaju Coca-Coli. Symbol jakości. Prawie 70 lat dostarczania czytelnikom pomnikowych wydań literatury polskiej i światowej. W tysiącach polskich domów stoją na półkach jedyne w swoim rodzaju wydania Norwida, Boya-Żeleńskiego, Sienkiewicza, Białoszewskiego czy Witkiewicza. A obok tomy Conrada, Dostojewskiego, Prousta i Tołstoja. PIW to przecież 8,5 tys. tytułów! Ale także ofiara. Ofiara impotencji PO, która trzy lata temu postawiła go w stan likwidacji. Bo Ministerstwo Skarbu kocha sprzedawanie
Wyrwidąb Kwiatkowski
Trzeba było prezesury Krzysztofa Kwiatkowskiego, by NIK wystąpiła do Trybunału Konstytucyjnego. Przez 15 lat poprzednicy byłego asystenta Jerzego Buzka nie znaleźli, co też dziwne, powodu, by zawracać głowę temu dostojnemu gronu. A tu, proszę, pojawił się Kwiatkowski i powód znalazł. Szkoda tylko, że sędziowie będą się pochylać nad kwestią zabójczych drzew przy drogach. Wiadomo, że zwłaszcza w Polsce przyroda nie wygra z lobby motoryzacyjnym. Przecież wyścigowiec Hołowczyc, wielki admirator golenia poboczy do gołej ziemi, lubi
A fałszywe świadectwa kwitną
Na początek dwa słowa. Nie kłam. A że sprawa dotyczy „Naszego Dziennika”, gazety katolickiej, odwołamy się do VIII przykazania: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. To à propos corocznego obłudnego festiwalu. Władza podaje oficjalną liczbę aborcji. I trudno uwierzyć w to, co się słyszy i widzi. W 2014 r. było w Polsce 1812 aborcji. W takim województwie lubuskim – dwie, w lubelskim – pięć, a podkarpackim – siedem. Czy ktoś w to wierzy? Wszyscy wiedzą, że to kompletna fikcja. I efekt
Brykające jaja i pomalowane zajączki
Jeszcze chwila, a do koszyczka ze święconką trafi On. Telefon Komórkowy. Bo chyba łatwiej można sobie wyobrazić Wielkanoc bez jajek niż bez lawiny SMS-ów. I wyścigu, kto wyśle oryginalniejsze życzenia! Jedni się z tego śmieją, a drudzy? Rozsyłają. I zapisują do wykorzystania w przyszłości. Choćby takie: Wesołego królika, co po stołach bryka, Spokoju świętego i czasu wolnego, życia radosnego w jaja bogatego! Jaj przepięknie malowanych, świąt słonecznych i roześmianych, w poniedziałek dużo wody, zdrowia, szczęścia oraz zgody. W te święta
Moczulskiego baju, baj
Ilekroć pojawia się w mediach Leszek Moczulski, niegdysiejszy wódz Konfederacji Polski Niepodległej, słabnie narzekanie na dzisiejszych polityków. Kiedy człowiek wyobrazi sobie życie z Moczulskim u władzy, woli już bryndzę, którą mamy. Megalomanów w polityce zawsze było w bród. Ale przy Moczulskim wymiękają. Najnowszy hicior jest taki, że Moczulski nie walczył w PRL z władzą, bo ta dla niego była małym pikusiem. Prawdziwym celem walki Moczulskiego był Kreml. I wojna z ZSRR. Drżał przed nim Breżniew, który osobiście
Braun – prezes stulecia
Jaki cudowny zbieg okoliczności. Ledwo ogłoszono konkurs na nowego prezesa zarządu TVP, kończący kadencję w atmosferze kpin Juliusz Braun dostał Superwiktora. A z laudacji wygłoszonej na Zamku Królewskim (a jakże!) widzowie I programu TVP, bo przecież tak ważne wydarzenie musiało być transmitowane na żywo, dowiedzieli się, że Juliusz Braun tylko dlatego nie jest prezesem tysiąclecia, że nie było wtedy niestety telewizji. Co nie zmienia wizerunku pana prezesa w oczach podwładnych i firm związanych z TVP. Dla nich pan prezes Braun






