Przebłyski

Powrót na stronę główną
Przebłyski

Kosmita w PKP

Wielkiego pecha mają kolejarze. A jeszcze większego pasażerowie. Zawiadujący PKP prezes Jakub Karnowski kiedy już wyjdzie z klimatyzowanych pomieszczeń, każdą wypowiedzią potwierdza, że jak się ma plecy, to w dzisiejszej Polsce można dostać każdą posadę. Karnowski to przykład człowieka, którego bilans dokonań jest równie ponury jak wiele naszych pociągów, ale przekonanie o swoich niezwykłych talentach ma wielkie jak biuro zarządu. Karnowski poczuł wiosnę i ogłosił, że kolej po latach nieobecności wraca do walki o pasażera. Zaczynamy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Ogórek pod butem Lisa

Po produktach rozpychającego się w Polsce Axela Springera nigdy za wiele nie można było się spodziewać. W sam raz tyle, by zaspokajać gusta smakoszy tabloidów. Ale okręt flagowy Ringier Axel Springer Polska, „Newsweek” (też Polska), aspiruje do wyższej ligi. Bynajmniej nie antyrządowej. Delikatnie mówiąc, nastawionej wręcz odwrotnie. I tak sobie ekipa Springera aspiruje i aspiruje. Niestety, żeby grać w wyższej lidze, trzeba myśleć i sporo umieć. Kiedyś takie umiejętności miał Tomasz Lis. Kiedyś! Bo co można powiedzieć

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Terlikowski bawi się w Boga

Poirytowany, delikatnie mówiąc, niemrawością papieża Franciszka, postanowił go wyręczyć. Kto? Wiadomo, kto w Polsce jest najbliżej pana Boga. Tomasz Terlikowski. Wziął sprawy w swoje ręce i zażądał całkowitego zakazu metody in vitro. No i odcięcia jej od finansowania przez państwo. Terlikowski musi działać, bo papież Franciszek nie okazał wystarczającego wsparcia chrześcijanom prześladowanym za obronę rodziny. A jego tekścik jest jeszcze jednym z licznych dowodów pastwienia się ludzi bez sumienia nad tymi, którzy dokładnie wiedzą, jak ma żyć rodzina,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Przywieczerski pod amerykańskim parasolem

Trudno zaiste pojąć stosunek USA do ekstradycji. Jest on bardzo specyficzny. By nie rzec – wybiórczy. Tak jakby dwie półkule amerykańskiego mózgu kompletnie ze sobą się nie komunikowały. Bo jakże to? Z jednej strony USA stają na głowie, by dopaść Romana Polańskiego, i żądają od nas ekstradycji reżysera, gdy tylko jego stopa stanie na polskiej ziemi. A z drugiej rząd amerykański gości na swojej ziemi Dariusza Tytusa Przywieczerskiego, szemranego biznesmena, który pośpiesznie opuścił naszą ojczyznę równo 10 lat temu. Nawet

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Czy PSL weźmie Siwca?

Jak żyć bez lokomotywy? To pytanie dręczy Marka Siwca, byłego europosła SLD i eksministra u prezydenta Kwaśniewskiego. Całe życie przejechał Siwiec w luksusowej salonce, która wiozła firmę „Siwiec&Family”, a tu bęc. Po tym jak wcisnął Aleksandrowi Kwaśniewskiemu kit, że Palikot to ho, ho albo nawet ktoś jeszcze więcej, a teraz odszedł od tegoż boskiego Janusza, stał się Siwiec emerytowanym poszukiwaczem kolejnej lokomotywy. Tak to jest, gdy traci się refleks. Dwa lata potrzebował Siwiec, by po przegraniu wszystkich wyborów zrozumieć, że Palikot

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Dyr. Olbrycht lubi owieczki

To, że rząd ma wiele wad, widać gołym okiem. Wyróżnić się na tym tle jakimś głupstwem nie jest łatwo. A jednak. Jacek Olbrycht, dyrektor generalny Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pokazał, że brak wiedzy można łączyć z brakiem umiejętności mówienia po polsku. Na występie w Teatrze Wielkim Olbrycht miał liczną widownię. Tłumy oficjeli i Chińczyków pracujących w Polsce przyszły na spektakl „Urokliwy Szanghaj” z okazji chińskiego Nowego Roku. Gości powitał Xu Jian, ambasador Chińskiej Republiki

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Misjonarz Piechociński

Jakiś wredny kret dokopał się do otoczenia wicepremiera Janusza Piechocińskiego i knuje. Wiadomo po co, koniecznie chce go ośmieszyć. A że jest bardzo przebiegły, operację zaplanował z rozmachem i na szeroką skalę. Można rzec – z telewizyjnym rozmachem. Od paru dni telewidzowie bombardowani są na przemian dwiema falami przekazów. Jedna to potok informacji o strajkach, protestach, blokadach i tysiącach ludzi wkurzonych na rząd. A druga? To Piechociński. Sam na sam z telewidzami. Na tle wykresów i bajerów. Kolorowe, zmieniające się tło i uśmiechnięty, wymachujący

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Kaz wita się z gąską (z PO)

Zanim Kaz Marcinkiewicz, wracając do polityki, spełni marzenie TVN i „Newsweeka”, może pojechać na Śląsk. Do górników. Bo przecież to on, gdy z łaski Jarosława Kaczyńskiego został na moment premierem, zdążył wsadzić do rady nadzorczej Kompanii Węglowej parę osób z Gorzowa. Kompletnych kosmitów, których zresztą związkowcy szybko pogonili. Szlak do PO przetarł już Kazowi Michał Kamiński. Kolega ze wspólnej służby w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym. A że PO lubi wielkie transfery, znajdzie też miejsce dla niedawnego ulubieńca uczniów. Pamiętacie te hasła pełne

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Grodzka w sieci bredni

Po przeczytaniu niezbornych wynurzeń A.R. Potockiego w tygodniku „wSieci” na temat Anny Grodzkiej pytania mamy tylko do specjalistów spoza mediów. Ciekawi nas bardzo, jak często autorom takich paszkwili pokazują się w czasie pisania białe myszki. A może czarne pajączki? Albo węże wychodzące z sedesu? Interesuje nas też, czy autorzy tej kategorii doznają przy swojej produkcji seksualnego spełnienia. A jeśli tak, czy dzieje się to jeszcze w czasie pisania, czy też po? A może dopiero po obejrzeniu wydruku? Mamy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Dwaj panowie P. i klops

Zadziwiająca jest głęboka wiara polskich polityków w cudowną moc szamanów. Dla niepoznaki nazywanych dziś specami od wizerunku lub piarowcami. Tonący brzytwy się chwyta, a polityk? Szamana. I gotów jest wyrwać szamana konkurencji, byle tylko mieć go u siebie. Wędrują więc sobie misie po wybiegu, prężą klaty i opowiadają bajki o swoich rzekomych sukcesach. Bezgraniczna jest naiwna wiara polityków, że są ludzie, którzy potrafią tak zaczarować rzeczywistość, by ciemny lud poszedł za nimi. Wiara w cuda łączy lewicę z prawicą.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.