Przebłyski
Nadprezes Liliana Sonik
Każdy przy placu Powstańców Warszawy wie, że interesy PO w Ośrodku Programów Regionalnych (TVP Info i ośrodki regionalne) reprezentuje Liliana Sonik (prywatnie żona Bogusława, wpływowego europosła PO). Pani o opinii osoby kompletnie nieznającej się na tym, co robi. W telewizji pani wicedyrektor funkcjonuje jako Dama Nieobecna. Głośno o jej nieusprawiedliwionych nieobecnościach zrobiło się w połowie ubiegłego roku. Częste wyjazdy do rodzinnego Krakowa tłumaczyła uczestnictwem w obiadach u kard. Dziwisza. Pisali o tym w liście otwartym
Mucha ogłosiła początek kapitalizmu
To był dla Joanny Muchy pechowy dzień. Równie pechowy jak ten, gdy zdecydowała się zostać ministrem sportu. 29 stycznia ogłosiła, że w polskim sporcie skończył się komunizm. Dla kibiców oznacza to, że koniec już z sukcesami, medalami i masowym sportem młodzieżowym. Teraz będzie chudziutki kapitalizm. Ministra, kierująca w gruncie rzeczy masą upadłościową polskiego sportu i mająca w budżecie 172 mln zł na wszystko, musi ciąć i zabierać. Głównie ciąć, bo to, co jakiejś dyscyplinie
Bo to PJN – Posada Jest Najważniejsza
Czy 1 + 1 daje 2? Daje, ale znalazł się wyjątek. PSL + Polska Jest Najważniejsza (uf, co za dziwoląg) nie daje. Samemu PSL nawet odejmuje i zamiast 1 Stronnictwo waży teraz coś koło 0,9. Bo czy pani Jakubiak albo pan Migalski mogą być wartością dodaną? Mogą, mogą, ale tylko wtedy, gdy będziemy polityków ważyć. PJN ma zaledwie jedną sensowną postać wartą zabiegów, czyli Pawła Kowala. A reszta? Powinna wrócić z polityki do jakiejś pożytecznej pracy.
Doktor Krystyna od perwersji
Posłanka Krystyna Pawłowicz na oczach telewidzów strzeliła sobie w stopę i nawet tego nie zauważyła. Tak to bywa, gdy cudzy seks przysłania nam cały świat. Było nie było, panna Krysia rzuciła narodowi takie cuś do dalszych przemyśleń: „Społeczeństwo nie może fundować słodkiego życia nietrwałym, jałowym związkom osób, z których nie ma żadnego pożytku, tylko ze względu na łączącą je więź seksualną”. A później to cuś doprecyzowała: „Proponowane związki mają cel czysto hedonistyczny, autodestrukcyjny dla człowieka i członków jego rodziny. Mają zapewnić
Co robić, by nie robić?
Najbardziej nadmuchany polityk dwóch dekad i ulubiony cel paparazzich ekspremier Kazimierz Marcinkiewicz stracił posadę doradcy w Goldman Sachs. W banku odgrywał dyskretną rolę otwieracza drzwi. Co nie znaczy, że robił tam za portiera. Kaz jako były premier zna wielu ciągle ważnych urzędników państwowych i po prostu na zlecenie banku umawiał spotkania z nimi. Tak dziś świat robi interesy, choć nazywa się to jakoś inaczej. Chyba „wolny rynek”? Ale kapitał robi to dla zmyłki. Coś a la akcja
Z medialnego cyrku
Uderz w stół, a „Wiadomości”, flagowy pogram informacyjny TVP, zamilkną. Podobno na 100-lecie urodzin Gierka zamówiono badania, by się dowiedzieć, co dziś Polacy o nim sądzą. Zamawiający, czyli szef programu Piotr Kraśko, wierzył pewnie, że będzie to ocena krytyczna, bo przecież tak mówią medialni celebryci. Dziadek Piotra, czyli Wincenty, w gierkowskich czasach bardzo aktywny polityk, takiego błędu by nie popełnił. Nie bez powodu powszechnie uważano go za człowieka mądrego i roztropnego. W przeciwieństwie do wnuka Piotra wiedział, co ludzie myślą. A naród
Zadziwienia (z przełomu roku)
Pierwsze jest medialne. I wiąże się z kolejnym show największego figlarza wśród właścicieli polskich mediów, czyli Grzegorza Hajdarowicza. Widać, że chłop ciągle nie może dojść do siebie po sprzedaniu mu przez rząd pakietu gazet z „Rzeczpospolitą” na czele. Po akcji z trotylem i nocnych naradach z Pawłem Grasiem, rzecznikiem rządu, Hajdarowicz ogłosił konkurs na nowego redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”. Kandydaci mieli się zgłaszać do 21 grudnia. Ale Hajdarowiczowi nie starczyło cierpliwości, by odczekać choćby do końca tego terminu, i już 20 grudnia
Dzień słabego wpisu
Prezydent Poznania Ryszard Grobelny tak skomentował na swoim profilu na portalu społecznościowym Facebook koniec świata: „Skoro jednak dziś nie nastąpił koniec świata, to pragnę wszystkim przypomnieć, że dziś jest DZIEŃ ORGAZMU”. Cóż, każdy ma własny pomysł na obecność w przestrzeni publicznej.
Kapelani czy kibice?
Narzekacie na piłkarzy? No to poczytajcie o ich duchowych opiekunach. Kapelani polskich klubów to dopiero jest egzotyka. Ks. Jędrzej Orłowski, kapelan Lechii Gdańsk, cieszy się, że jego praca przynosi efekty, „bo kibice, widząc piłkarza drużyny przeciwnej leżącego na boisku, nie krzyczą już »wstawaj, wstawaj… nie udawaj«, tylko »dobry Jezu, a nasz Panie, daj mu wieczne spoczywanie«”. Z kolei ks. Krzysztof Banasik, kapelan Korony Kielce, wyznaje, że „trudno mu mówić o swoich relacjach z kibicami, bo ich po prostu nie ma. Fani nie odczuwają
Na brytyjskich papierach
Są ludzie, którzy lubią jeść słodkie i kwaśne. Jednocześnie. Takim nietypowym smakoszem jest Andrzej Krauze, ultraprawicowy rysownik. W londyńskiej Chelsea rysuje dla lewicowego „Guardiana” oraz dla prawicowych „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze”. I jakoś w głowie (i duszy) łączy te tak różne światy. Każdemu maluje, co mu miłe. W Anglii jest otwarty i wyzwolony, a dla Polaków, podobnie jak brat Antoni, reżyser, ma twarz wyznawców zamachu smoleńskiego. Niestety, PiS nie może na niego liczyć w wyborach. Pan Andrzej Krauze po prostu nie ma już






