Przebłyski
Nie nadążają za prezesem
W środowy wieczór po pl. Wilsona i na Gwiaździstej na warszawskim Żoliborzu zaczęły krążyć niespotykane ilości radiowozów. Policjanci przyjechali zająć się sprawą nielegalnej manifestacji, na którą rzekomo mieli się umówić internauci. Młodzi ludzie mieli pojawić się z krzyżami pod domem Jarosława K., ps. „Prezes”. Służby porządkowe nie musiały interweniować, wszystko bowiem odbyło się pokojowo. Nikt się nie pojawił. Doniesienie o internetowym zrywie w ratuszu złożyły najwyższe władze PiS. Ponieważ zgromadzenie nie zostało zarejestrowane, ratusz
Nauka przegrywa z misją
Choć w akcie założycielskim stacji naukowej PAN w Paryżu z 1927 r. stoi jak wół: „Państwo polskie będzie zobowiązane wykorzystać przekazany majątek w celach uniwersyteckich i naukowych, a zwłaszcza tak, aby mogli w nich znaleźć schronienie studenci i naukowcy polscy we Francji”, to jest już wstępna zgoda ministra skarbu Aleksandra Grada na przekazanie stacji Polskiej Misji Katolickiej we Francji. Wart 7 mln euro budynek przy ulicy Lamandé od dziesięcioleci stanowił bazę dla polskich naukowców.
PAP z kłopotami
Polska Agencja Prasowa nie ma szczęścia do urzędników państwowych. Ministerstwo Skarbu Państwa przegrało proces za czasów PiS-owskich ministrów Jasińskiego i Szałamachy i przegrało teraz, za rządów wiceministra Leszkiewicza. Za czasów PiS bezprawnie odwołano członka rady nadzorczej, a za rządów PO bezprawnie rozszerzono skład rady do siedmiu osób. Radę powiększono, bo nie chciała wybrać takiego zarządu spółki, który by się podobał ministerstwu. Zastosowano więc wariant siłowy i do rady oddelegowano ludzi, którzy gwarantowali każdy wybór. Warto poznać nazwiska tej desperackiej czwórki: Ewa
Dla każdego coś miłego
Internetowa gazeta www.silesia-schlesien.com, która przedstawia zapewne poglądy tzw. prawdziwych Ślązaków, zachęca do lektury w dość monotonny sposób. Podaje po prostu tytuły poszczególnych publikacji, wszystkie pisane jakby na jedno kopyto. Np. „Zamiast pojednania”, „Pretensje patriotów o nazwę »polski obóz koncentracyjny«”, „Polskie obozy koncentracyjne”, „Powojenne obozy w Polsce”, „Wypowiedzi osób więzionych w polskim powojennym obozie koncentracyjnym Świętochłowicach”, „Obozy na Górnym Śląsku”, „Wojenne i powojenne obozy polskie”, „Powojenne polskie obozy koncentracyjne”, „Polskie obozy koncentracyjne
Zdobywanie szczytów
Tomasz Jagodziński, szef stołecznego Muzeum Sportu i Turystyki, pochwalił się, że jego placówka posiada kartkę, którą na Evereście zostawił wspinacz Pat Rucker. „Pokazujemy pamiątki z wyprawy na Everest, m.in. kartkę pozostawioną przez amerykańskiego himalaistę Pata Ruckera – zdobywcę Everestu w 1979 r., którą znaleźli Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki. Kartkę tę w 30. rocznicę pierwszego zimowego wejścia na Everest Leszek Cichy przekazał do naszego Muzeum”, czytamy w materiałach placówki. Rzecz w tym, że nigdy nie było wspinacza, który tak się
Śpiesz się powoli
Na spotkaniu ministrów transportu Polski i Niemiec z biznesmenami zwrócono uwagę, że droga z Warszawy do Berlina, niezależnie od środka transportu, trwa teraz dłużej niż poprzednio. Samochodem jedzie się dłużej ze względu na przebudowę dróg, pociągiem ze względu na zmianę lokomotywy na granicy, wiele zaś połączeń lotniczych zostało odwołanych. Minister Cezary Grabarczyk odbił piłeczkę, tłumacząc, że samochodem bardzo szybko można dojechać, korzystając z korytarza południowego, czyli autostrady z Krakowa do Drezna, do ciągnięcia zaś pociągu ekspresowego Warszawa-Berlin
Od wujka Bolka do wujka Jarka
Wśród weteranów – zbieraczy koszulek piłkarskich najlepszym dziennikarzem jest z pewnością Stefan Szczepłek. Przez długie i mroczne (o czym później) półwiecze XX w. autor znany był ze szczegółowych analiz walorów lewych i prawych nóg zawodników. O samych zawodnikach niestety nic innego nie dało się napisać, bo jak to mówią, inteligencja poszła im w dolne partie. I dożyłby pewnie Szczepłek z tą unikalną wiedzą do zasłużonej emerytury, gdyby ktoś go nie wrzucił do „Rzeczpospolitej”. A tam, jak wiadomo, aż furczy. Tyle że nie od latających piłek,
Spaghetti w hołdzie
Przed Pałacem Prezydenckim grupa kilkudziesięciu osób złożyła pod kontrowersyjnym krzyżem miski pełne spaghetti. Byli to wyznawcy parodystycznej religii – pastafarianizmu. Czciciele Latającego Potwora Spaghetti istnieją od 2005 r. i wyśmiewają przejawy ingerencji religii w życie publiczne. Ich działalność zapoczątkował protest przeciw wprowadzeniu tzw. inteligentnego projektu do programów nauczania amerykańskich szkół. W stolicy chcą pokazać, do czego prowadzi zawłaszczanie przestrzeni publicznej dla symboli religijnych. Jeden z czuwających pod krzyżem obrońców potraktował pastafarian gazem
Sikorski – lizus doskonały
Oto czym zajmuje się polska dyplomacja. Minister Radosław Sikorski przebywał z ważną wizytą w Afganistanie, gdy przyszedł mu do głowy pewien pomysł. Przyszedł i wyszedł – bo minister natychmiast, wprost z Kabulu, wydał dyspozycję dyrektorowi protokołu dyplomatycznego. Że od 6 sierpnia, czyli od dnia zaprzysiężenia Bronisława Komorowskiego, we wszystkich ambasadach i konsulatach mają wisieć portrety nowego prezydenta. Proszę o zaproponowanie odpowiednich regulacji – zadysponował Sikorski. Zaskoczony tą ekscentryczną propozycją dyrektor delikatnie zaoponował. I przypomniał, że w polskich
Hufce rosną
„Nieprzyjacielskie siły ufortyfikowały się na Galicowej Grupie. Baterie artylerii moskiewskiej rozlokowane są w dziesięciu strategicznych punktach. Należy je zlokalizować i zdobyć”. Taką odezwę – jak czytamy w „Tygodniku Podhalańskim” – usłyszeli harcerze i harcerki Obwodu Tatrzańskiego Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. Zastępy ruszyły do boju, wrogie bataliony Moskali zostały pokonane, a bitwa zakończona. Można powiedzieć: to tylko harcerska gra na kanwie insurekcji kościuszkowskiej, a cytowany tekst to fragment rozkazu Najwyższego Naczelnika Siły Zbrojnej Narodowej. Tylko jakoś tak trudno






