Reportaż
Ostatni klezmer Galicji
Muzyka Leopolda Kozłowskiego to dzisiaj jedyne autentyczne żydowskie nuty na świecie Napis w jidysz: „Hois” (Dom) na frontonie restauracji w centrum Krakowa budzi zdziwienie obcych, którzy skręcą tu przypadkiem z ruchliwej Starowiślnej. W lokalu króluje biedermeier. Na ścianach wiszą pejsate karykatury z „Ikaca”, przyciąga wzrok mapa Galicji i Lodomerii oraz bibeloty przypominające codzienne życie dawnych polskich Żydów. – Pierwszy raz przyszedłem tu, na Kazimierz, dwa lata po wojnie, kiedy 6. Pomorska Dywizja Piechoty, w której służyłem, osiadła
Katolik na katolika, ewangelik na…
W Beskidach za kandydatem na wójta stoi albo proboszcz, albo pastor Danuta Rabin, wójt Trójwsi Beskidzkiej, ewangeliczka, straciła stanowisko z dnia na dzień, w czwartek 24 kwietnia. Jej kontrkandydat w zeszłorocznych wyborach, Józef Michałek, katolik, zgłosił protest wyborczy, który został uznany. Wojewoda śląski unieważnił wybory i wyznaczył na komisarza gminy Jerzego Michałka. Samorządowa awantura pod Ochodzitą odbywa się pod okiem przewodniczącego gminnej rady, Józefa Michałka. Zbieżność nazwisk owych trzech panów, a także ich imion, jest
Śpi już 18 lat
Najlepiej byłoby oddać go do zakładu opieki społecznej, radzą lekarze matce pacjenta w stanie letargu „Proszę pana, proszę pana, jestem w panu zakochana”, śpiewa Barbara Jackiewicz, pochylając się nad potężnym mężczyzną w łóżku. Poprawiła poduszkę, teraz łaskocze go w odsłonięty brzuch, to znów oklepuje ręce i nogi. Plask, plask – rozlega się w pokoiku, a pulchne, czerwone wargi młodego mężczyzny rozchylają się w uśmiechu. Z siłą niezwykłą u tak drobnej osoby pani Barbara przewraca mężczyznę na bok.
Zaginione dzieci
Co drugi dzień ginie bez wieści małe dziecko. Co sześć godzin – uczeń szkoły podstawowej Zima 1995 r. 10-letnia Ania Jałowiczor chce iść do domu, nudzi ją szkolna zabawa. Jest ciemno, ale nauczyciele pozwalają jej wyjść. Nigdy nie dociera do babci, z którą wtedy mieszkała w śląskim Dębowcu. Rodzice Ani wyjechali do Niemiec, pracowali, by kupić mieszkanie. Wrócili, by szukać dziecka. Dziś mają tylko kilka zdjęć. Najbardziej promienne z Wigilii, na miesiąc przed zaginięciem. Marzec 2001 r. 11-letnia Ewa
Nie poznajesz mnie?
Rozłączyła ich wojna. Odnaleźli się po 40 latach, ich ślub był nadal ważny. Ona zapłaciła za to utratą emerytury Chciała zostać wielką śpiewaczką – pojechała do Wilna na konkurs amatorów. Jego ambicje nie były aż tak wygórowane. – Zakochałam się w Janku od pierwszego wejrzenia – wspomina Walentyna Kramicz, z domu Dubaszyńska. – Kramiczowie mieszkali nieopodal mojej wsi Kozaki. Mama Jana na długo przed naszym ślubem mówiła do mnie: „Moja synowo”. Starsza kobieta siedzi w fotelu.
Liczą dni do powrotu
W Brodnicy rodziny żołnierzy, którzy wyjechali na Bliski Wschód, odetchnęły z ulgą – Modliłem się. Każdego ranka i wieczora, a czasem, gdy sen zrywało, nawet w środku nocy – wyznaje ksiądz mjr Bolesław Lichnerowicz, kapelan 4. Brodnickiego Pułku Chemicznego. – I niedzielne nabożeństwa odprawiałem w intencji bezpiecznego powrotu żołnierzy. Bo co innego mogłem robić? No i stało się tak, że lepiej być nie mogło – wojna właściwie skończona, a nasi chłopcy cali i zdrowi. W dodatku ciągle z dala od Iraku,
Prawe ręce Kotana
W Monarze kłócą się o schedę po Kotańskim Został telefon komórkowy. – Po co go wtedy podniosłam? – pyta Hanna Janowska, jeszcze do niedawna nowa dyrektor Centrum Pomocy Bliźniemu przy Marywilskiej 44. – W serwisie powiedzieli, że po dwóch miesiącach numer wygaśnie. Tylu chorych do niego dzwoniło. Dostałam nóż w plecy… Janowska wróciła do starego numeru. Zrezygnowała z funkcji. Nie wytrzymała psychicznie. – On walczy po trupach – mówi o Tadeuszu Przybeckim przez jednych nazywanym koordynatorem do spraw bezdomności, przez innych
Jak się pozbyć pediatry
Dyrektor szpitala oskarżył własnego lekarza o śmierć pacjenta, bo chciał się go pozbyć – Oddajcie nam naszego doktora! – skandowali ludzie zebrani przed Wojewódzkim Szpitalem Dziecięcym w Toruniu. W tłumie przeważały kobiety z dziećmi. Zacięte twarze, łzy na policzkach i pięści wymierzone w kierunku okien dyrekcji placówki. Był początek lipca 2002 r. Kilka dni wcześniej Bogumił Kurowski, dyrektor WSzD, wyrzucił z pracy docenta Marka Orkiszewskiego, chirurga pediatrę specjalizującego się w usuwaniu schorzeń urologicznych.
Prostytutki nastolatki
Same o sobie mówią zarazy. I wyliczają, za ile razy mogły sobie coś kupić Niedzielne popołudnie w małej, popegeerowskiej miejscowości pod Słupskiem. Chałupy Pauliny i Karoliny, dwóch gimnazjalistek, o których wiadomo, że „sobie poradziły” stoją krzywo tuż przy drodze. Dziewczyn nie ma. – Pojechały do lokali zarabiać, z nimi zabrało się jeszcze kilka koleżanek, tych z domu za stawem – wyjaśnia sąsiad. – Wiadomo, na noc nie wracają, bo czasem w przydrożnym barze coś się trafi albo w jednostce wojskowej
Przywołuję cię, panno…
Raz do roku szymborski Klub Kawalerów ogłasza, kto się w kim kocha – Dobry wieczór szanowne obywatelki i obywatele! I wy, mieszkańcy Szymborza. Obchodzimy dziś po raz 171. przywołówki – starokujawski obyczaj odziedziczony po naszych przodkach. Proszę was, byście nas wysłuchali i nie przeszkadzali. A każda z panienek niech sobie przypomni, czy przypadkiem na krytykę nie zasłużyła – grzmi z drewnianej ambony Michał Gawroński, lat 27, prezes miejscowego Klubu Kawalerów. Wokół tłum miejscowych. Szczekają psy,






