Chroń lasy

Śledczy dziennikarze tygodnika „Newsweek” wyciągnęli na światło dzienne papiery, z których wynika, że nasz obecny pan prezydent, w latach kiedy był ministrem sprawiedliwości, zlecił panu prokuratorowi Wassermannowi śledzenie dziennikarzy „Rzeczpospolitej”, którzy byli tropicielami wszelkiego rodzaju przekrętów jak ci z „Newsweeka”.
Pan prezydent i pan Wassermann, koordynator prac budowlanych i infrastruktury krakowskich osiedli, za pośrednictwem swoich rzeczników poinformowali opinię społeczną, że nie śledzili dziennikarzy, tylko Urząd Ochrony Państwa, żeby się dowiedzieć, czy to przypadkiem nie UOP kabluje popularnej „Rzepie”.
Powstaje więc dosyć niepokojące pytanie: kto śledził dziennikarzy, skoro śledzono UOP? I czy następnym w kolejności nie będzie obecny Urząd Ochrony Państwa, który zacznie śledzić swoich agentów, którzy będą śledzić tych, którzy kontaktowali się z dziennikarzami „Newsweeka”.
Inna gazeta, tym razem codzienna, wyciągnęła na wierzch jeszcze bardziej skrywaną rządową tajemnicę, a mianowicie stan doradców na dzień, że się tak wyrażę, dzisiejszy, który już za rządów SLD, jak krzyczało z trybuny sejmowej PiS, był monstrualny. Teraz ta monstruacja czy masturbacja, czy jak ją tam zwał, sięgnęła liczby stu. Tym razem jednak, oświadczył rzecznik rządu, jest to zatrudnienie celowe, ponieważ Leszkowi Millerowi nie byli oni potrzebni, bo przecież sam wszystko wiedział najlepiej. Obecnie rząd dopiero się uczy, a do tego są potrzebni doradcy, i to najlepiej w liczbie stu, ponieważ mniejsza ilość nie zamieniłaby się w jakość, a poza tym ci doradcy są głosem społeczeństwa, którego trzeba z uwagą słuchać, a rząd nie ma tylu uszu, żeby o wszystkim wiedzieć, tym bardziej że UOP śledzi UOP, który śledzi dziennikarzy.
Najlepiej zaopatrzonym w doradców jest pan minister środowiska, ponieważ ma ich aż 11 i w plotkujących sferach okołorządowych są nazywani krewnymi i kuzynami króliczka.
Ja, ze swej strony, doradziłbym panu ministrowi zatrudnić jeszcze dwunastego, który by spróbował rozwiązać tylko jedną zagadkę związaną ze środowiskiem, a mianowicie dojść do tego, co może znaczyć napis, który zauważyłem kilka dni temu na murze: CHROŃ LASY, BO MOŻESZ JESZCZE ZOSTAĆ PARTYZANTEM.

 

Wydanie: 10/2006

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy