Ciągle nic nie wiemy

Przed laty, przed laty było takie francuskie wydawnictwo „Panorama myśli współczesnej”, zdaje się, że była i wersja polska. Od tego czasu pojawiały się takie przeglądówki, pisywał je na przykład Aleksander Rogalski. Współcześnie przybiera to raczej ostać „leksykonów”, „encyklopedii” traktujących o wszelkich możliwych tematach. To bardzo znamienne: można przytoczyć cudze poglądy, zanotować największe, wykluczające się sprzeczności, unikając opowiedzenia się po czyjejkolwiek stronie. Bywają także pozycje pośrednie. Autor zarazem mówi i nie mówi, twierdzi, ale nie twierdzi. Bo co właściwie mógłby zrobić lepszego? Jak mogę dać słowo honoru, że Bóg, dusza i na przykład UFO są albo też ich nie ma? W rezultacie Marcin uczy Marcina i obaj durni.
Czytam właśnie książkę Teresy Lubańskiej wydaną przez Studio astropsychologii pod tytułem „Racjonalizm a wiedza tajemna”. No, pomyślałem, wreszcie się dowiem czegoś o jednym i o drugim. Ale kupując książkę, nie zauważyłem jej podtytułu: „Czy jesteśmy ogłupiani?”. Pewnie bym nie kupił, bo się czuję tak czy owak głupi, więc szkoda czasu na potwierdzenia. Jednak skoro kupiłem, to i przeczytałem, żeby nie wyciągać z kieszeni „Przeglądu” 21,50 zł nadaremno.
Książka Lubańskiej dzieli się na trzy części, w pierwszej prezentując zagrożenia naszego (w tej chwili już minionego) stulecia. Jest to mozaika złożona z poglądów przeróżnych myślicieli, wśród których główną rolę gra Fromm, a trochę chłopcem do bicia jest Fukuyama. Panorama jest zresztą znaczniejsza, a rozciąga się od Mertona do Capry. Człowiek współczesny pozwala sobą manipulować, co nie jest znów tak wielkim odkryciem. Ciekawe, że z tej panoramy wyparował kompletnie egzystencjalizm, czyżby już nie stanowił wcale żadnego punktu odniesienia?
Następna część to różnorakie reakcje między „świętym” i „świeckim”, króluje tu naturalnie Eliade, lecz i wielu innych. Przedmiotem zasadniczego ataku jest fundamentalizm, zarówno muzułmański, jak i chrześcijański. Oprócz tego teoria matriarchatu, już od Bachofena, która jest autorce bardzo bliska – jakoś tak niedawno przeczytałem argumenty przeciw matriarchatowi, zresztą wcale nie uwłaczające kobiecie. Mam wrażenie, że sprawa jest nadal otwarta i już nie polega na odbieraniu kobiecie jakichkolwiek praw ludzkich. Ale w tej sferze Lubańska jest jakoś dziwnie wstydliwa i staroświecka. Nawiasem mówiąc, coś mi się wydaje, że nie natknąłem się u niej na nazwisko Junga, a z drugiej strony, pominięte zostały najnowsze prace z zakresu memetyki. Cóż, książka powstała jeszcze w tamtym tysiącleciu, kiedy jeszcze można było brać na serio złowrogie wieszczby Caycego i innych. Nieszczęściem proroków są daty – nigdy się nie zgadzają.
Wreszcie dochodzimy do zapowiadanej wiedzy tajemnej. Z tego zakresu autorka za udowodnioną przyjmuje reinkarnację, ale też niemal wyłącznie powołuje się na innych. Jednak Lubańska za najistotniejsze zjawiska przyjmuje doświadczenia z „przestrzeni wewnętrznej”, słusznie, słusznie, tylko że to jest taka dziedzina, która najsłabiej poddaje się weryfikacji. Nie sposób sprawdzić, czy delikwent w istocie rozmawia z kwiatem, drzewem lub przybyszem z Alfa Centauri, czy po prostu z samym sobą. Właściwie powinna rozstrzygać treść takich enuncjacji. Szczególnie jeśli idzie o tak zwany channeling. No i co też zaświaty mają nam do przekazania? Otóż kłopot, bo nic jednoznacznego, chyba że zupełnie jednoznaczne bzdury. Takie na przykład, że Atlantyda była ekspozyturą mieszkańców Plejad, a znów Żydzi wywodzą się z jakiegoś innego gwiezdnego plemienia, a wszystko na miarę wiadomości, którymi dysponuje samo medium. Są też inne głupstwa przeokropne, świadczące, że przemądre duchy nie przeczytały choćby najnowszych prac z zakresu genetyki.
Lubańska jest na ogół ostrożna, ale w sprawie channelingu wykracza zdecydowanie poza piątą klepkę. Niech nam wreszcie te byty z zaświatów powiedzą coś mądrego, a nie wyłącznie frazesy i banały. Tak więc ostatecznie książka niczego nowego nie udowodniła, jest natomiast sympatycznym przeglądem stanowisk wobec fenomenu istnienia, świadomości i historii.

 

Wydanie: 15/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy