Ciężka zbroja Jaruzelskiego

Ciężka zbroja Jaruzelskiego

Pora cięższą założyć zbroję. Tak przed laty gen. Jaruzelski powiedział do Aleksandra Kwaśniewskiego, proponując mu awans. Z ministra do spraw młodzieży, którym był w rządzie prof. Messnera, Kwaśniewski miał awansować do kierownictwa rządu Mieczysława Rakowskiego. I awansował. Czy Polska źle na tym wyszła? Żołnierskie porównania były i ciągle są najbliższe Generałowi. Sam zakładał na siebie coraz cięższe zbroje, bo tego wymagały racje kolejnych etapów, przez które Polska przechodziła. Dwa tygodnie temu naszej czołówce daliśmy tytuł „Manewry z historią”. Tak, to były prawdziwe manewry. A ich celem nadrzędnym było ugrać jak najwięcej dla Polski w zmieniających się – na szczęście dla nas – realiach międzynarodowych. Bez pierestrojki Gorbaczowa stary system mógł się ostać, choć w zmienionej postaci. A kisząc się i dogorywając, mógłby jeszcze trwać do dziś. Mógł też pójść drogą chińską i wybierając wolnorynkowe reformy gospodarcze, utrzymać silną władzę centralną.
Gdzie byliby wówczas protestujący pod domem Generała 13 grudnia i w dniu jego urodzin? Największe pretensje do Jaruzelskiego mają oni o to, że nie było kolejnego z licznych w naszej historii przegranych powstań, w których tysiącami ginęli Polacy. Równie krwawego, co bezsensownego. Żywiąca się mitami prawica ciągle marzy o takim cmentarzysku wypełnionym mogiłami i krzyżami. Świetnie nadawałyby się one na mit założycielski nowej władzy. Myślenie mitami jest stałe, zmieniają się tylko ci, z którymi trzeba się rozliczyć. Zakompleksiona prawica, niedouczona, nieznająca świata i wyzbyta umiejętności patrzenia na świat w kategoriach geopolityki, nawet po 30 latach nie może pojąć, że Jaruzelski był w czasie swoich rządów przywódcą realnym i poważnie traktowanym przez wszystkich najważniejszych liderów ówczesnego świata. Dali zresztą tego dowody w licznych wystąpieniach. Piszą też o tym w pamiętnikach. Ale czy nawet list gratulacyjny George’a Busha, byłego prezydenta USA, wcześniej szefa CIA, coś zmieni w zakutych głowach wszechpolaków i ich starszych mentorów? Jak oni sobie poradzą ze słowami Busha o „pełnym osiągnięć życiu Jaruzelskiego”? A może do myślenia sprowokuje ich refleksja Gorbaczowa zawarta w liście otwierającym księgę pamiątkową wręczoną Jaruzelskiemu: „Generał, podobnie jak ja, znajdował się między młotem a kowadłem – partyjnymi konserwatystami a bezkompromisową, jeśli nie wściekłą, opozycją. Mało kto wie, jak trudno powstrzymać od intryg, walk i podżegania, a co najważniejsze – od podziału w społeczeństwie i kraju na walczące obozy”?
No właśnie! Jaruzelski na szczęście oprócz ciężkiej zbroi miał jeszcze wystarczająco wiele roztropności i rozwagi, i determinacji, i odwagi, by nie urzeczywistnił się czarny scenariusz. Czarny dla Polski i czarny dla rodziców, których dzieci prawica bez skrupułów chciała pchnąć do bratobójczej walki. Byłem na spotkaniu urodzinowym Generała. I podobnie jak tysiące innych Polaków doceniam jego zasługi i bilans życia.
Dobrze się stało, że śladem byłych i aktualnych szefów rządów wielu państw także prezydent Bronisław Komorowski złożył życzenia Jubilatowi, zapraszając go wraz z rodziną do Belwederu.

Wydanie: 29/2013

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy