Jak daleko do sztucznego życia

Jak daleko do sztucznego życia

Dzisiejsza medycyna umożliwia wycięcie uszkodzonego fragmentu DNA i wstawienie w to miejsce takiego, który nie zawiera błędu

Prof. Adam Stępień – kierownik Kliniki Neurologicznej Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie

Chciałabym porozmawiać z panem o najnowszych osiągnięciach medycyny i związanych z nimi problemach etycznych.
– Najwięcej mówi się teraz o możliwości naprawy błędów genetycznych i mutacji genowych w obrębie DNA. Dzisiejsza medycyna dysponuje możliwością wycięcia uszkodzonego fragmentu DNA i wstawienia w to miejsce nowego – takiego, który nie zawiera błędu. Dzięki temu jesteśmy w stanie wyleczyć wiele chorób. Przykładem jest zastosowanie nowatorskiej terapii pomostowania genowego w rdzeniowym zaniku mięśni, gdzie nad wadliwą częścią genu wstawia się jego prawidłowy fragment. Do niedawna było to zupełnie niewyobrażalne. A dziś już mamy tak działające leki, które są dostępne także w Polsce.

To rzeczywiście ogromne osiągnięcie. Tylko co może być nieetyczne w takiej terapii?
– Z jednej strony, to przykład postępu biologii molekularnej, której zastosowanie w medycynie klinicznej daje największe sukcesy – wyleczenie pacjenta z choroby dotychczas nieuleczalnej. Z drugiej, sama metoda jest kontrowersyjna, bo stwarza możliwości manipulacji genetycznej; ingerujemy przecież w genom człowieka! Ta nowa dziedzina nauki, którą nazwaliśmy inżynierią genetyczną, może nam się wymknąć spod kontroli. Za chwilę będziemy mogli wymieniać różne części genu ludzkiego, także te, które nie są uszkodzone.

Na przykład odpowiedzialne za kolor oczu.
– Albo włosów…

Mówił pan, że możliwe będzie nawet zaprogramowanie inteligencji.
– To prawda, będziemy mogli prawie dowolnie zaprogramować istotę ludzką. W zeszłym roku amerykańscy naukowcy z Portland przy użyciu specjalnej technologii CRISPR dokonali udanej operacji na ludzkim embrionie, usprawniając jego genom. Ze względów etycznych tak powstały i rozwijający się – prawidłowo – zarodek został zniszczony. Nieco później dokonano udanej naprawy embrionu
mającego w sobie śmiertelną mutację jednego z genów. Ta nowa technologia pozwala na precyzyjne wycięcie uszkodzonego fragmentu DNA i wszczepienie w to miejsce prawidłowej kopii.

Dzięki temu można będzie wykluczyć choroby genetyczne, a przecież większość naszych schorzeń, jak się okazuje, ma podłoże genetyczne.
– Innym doświadczeniem, które w zeszłym roku zadziwiło cały świat, jest stworzenie tzw. sztucznej macicy. To urządzenie, w którym umieszczono zarodek, zapewniając jego prawidłowy rozwój aż do formy płodu.

Dzięki czemu kobiety nie będą musiały chodzić w ciąży.
– Na razie doświadczenie przeprowadzono na zarodku owcy.

Trzeba tylko postawić kolejny krok.
– Te badania są oczywiście fascynujące, ale i niebezpieczne. Budzą też kontrowersje na całym świecie. Mało tego, w zeszłym roku magazyn „Science” opublikował informację o tym, że powstał zarodek złożony z komórek dwóch różnych i niezwykle daleko leżących od siebie w drabinie genetycznej stworzeń – człowieka i świni. Zarodek rozwinął się do poziomu embrionu i tak powstała chimera. Znamy ją z mitologii jako postać Minotaura albo istotę z filmu Stanleya Kubricka „Mechaniczna pomarańcza”, gdzie głowę człowieka przeszczepiono do ciała świni. Wspaniała rola Malcolma McDowella. Pamięta pani?

Tak, choć nie jestem fanką tego obrazu.
– To oczywiście wielka nadzieja dla rozwoju transplantologii! Jednak stworzenie takiej hybrydy może się wymknąć spod naszej kontroli.

Chodziłyby po ulicach, obok nas, różne przedziwne stwory… A inne niebezpieczne odkrycia, pana zdaniem?
– Kolejnym wielkim odkryciem naukowców, budzącym równie wiele kontrowersji, było wszczepienie do genomu bakterii E.coli syntetycznych kwasów nukleinowych – tzw. XNA, podobnych w strukturze do naturalnych cząstek życia DNA i RNA. Czy stoimy u progu stworzenia nowego życia, którego fundamentem będą inne związki chemiczne, produkujące nowe, nieznane białka?

Mamy zagadkę do rozwiązania. Może powstałoby z tego sztuczne życie, sztuczne istoty.
– Może… Naukowcy i etycy na całym świecie zastanawiają się nad tym, co dalej, czy kontynuować tego typu eksperymenty. Budzą one bowiem wiele wątpliwości natury moralnej.

I normalny ludzki lęk.
– Ludzie na całym świecie obawiają się badań genetycznych. Są nieufni nawet w stosunku do żywności genetycznie zmodyfikowanej.

To prawda, zdania są podzielone. Ale chciałabym także zapytać o wynalazki związane z możliwością wydłużania życia. Dotyczą one pana dziedziny, czyli neurologii.
– To prawda. Tak samo jak badania genetyczne, także badania nad mózgiem budzą wiele emocji. I jedne, i drugie mogą bowiem prowadzić do podważenia podstaw człowieczeństwa. Wiele uwagi poświęca się obecnie poznawaniu procesów starzenia się. Uważa się, że jest ono związane z genetycznie zaprogramowaną utratą funkcji komórki nerwowej. Komórka nerwowa starzeje się i umiera. Ale nowością jest, że w tym procesie aktywnie uczestniczy komórka glejowa.

Jaki z tego wniosek?
– Badania idą w tym kierunku, aby przedłużyć życie komórki glejowej. Przypuszcza się, że w ten sposób będziemy mogli oddziaływać na wydłużenie czasu sprawnego funkcjonowania neuronu. Dzięki temu, że coraz lepiej poznajemy mechanizmy obumierania komórek nerwowych, jest szansa, że wydłuży się życie mózgu, a tym samym i życie człowieka.

To budzi optymizm. A jakie przełomowe leki odkryto w neurologii?
– Myślę, że ostatnio największym osiągnięciem w neurologii klinicznej było stworzenie leku, który – mam nadzieję – skutecznie zahamuje rozwój choroby Huntingtona.

To rzadka choroba.
– W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że jest przeciwieństwem choroby Parkinsona. W chorobie Huntingtona człowiek nie panuje nad swoimi ruchami, takiego chorego nazywamy „tańczącym pacjentem”. Choroba jest uwarunkowana genetycznie, dziedziczna, powoduje duże zniszczenie komórek nerwowych w mózgu. Naukowcom z University College London udało się opracować lek, który reperuje uszkodzony gen, by w ten sposób obniżyć poziom wytwarzania białka CAG silnie uszkadzającego komórki nerwowe. Obecnie są prowadzone badania na ludziach, które mają ocenić skuteczność takiego leczenia.

Możemy zatem leczyć coraz więcej chorób, jest szansa na przedłużenie życia człowieka. A co z klonowaniem ludzi?
– Na razie mamy sklonowane zwierzęta. Są na świecie prywatne laboratoria, w których na prośbę właścicieli klonuje się zmarłe zwierzęta, np. psy i koty. Powstają żywe sobowtóry zmarłych istot.

Brzmi jak horror. Ale z drugiej strony rozumiem to, sama straciłam niedawno ukochanego kota i wszystko bym dała, aby go znowu zobaczyć.
– To na razie jest etap eksperymentów. Ale rzeczywiście pojawia się pytanie: na ile nauka może prowadzić takie doświadczenia? I czy jest jakiś kres tego? Czy takie badania powinny być pod jakąś kontrolą? Na ile jesteśmy przygotowani na nową rzeczywistość od strony psychicznej, moralnej, świadomościowej?

Sama nie wiem… Ale dopóki to nikomu nie szkodzi, nie widziałabym problemu.
– Dzisiaj mamy niemałą grupę ludzi, w tym naukowców, przedstawicieli inteligencji, polityków, etyków, którzy zakazują tego typu eksperymentów.

Dlaczego?
– Myślę, że opierają oni swoje poglądy na starych dogmatach, które w ogóle nie zezwalają na prowadzenie podobnych doświadczeń. Ocena metod stosowanych w nauce stanowi trudność, bo jest obarczona emocjami, presją światopoglądów i czynnikami pozanaukowymi. A do tych spraw potrzebny jest dystans. Ale nauka zawsze miała tego rodzaju dylematy. Historia pokazuje przykłady wielu naukowców, którzy borykali się z tego typu problemami. To także dzięki ich doświadczeniu i wiedzy dowiedzieliśmy się, jak trudne było i jest akceptowanie osiągnięć nauki. I wiemy, że gdyby nie zapał i wytrwałość naukowców, dzisiejsze odkrycia nie mogłyby zaistnieć. Przypomnę, że zakazane przez religię w średniowieczu sekcje zwłok zaczęto wykonywać dopiero w XVI w. A przecież dzięki sekcjom zwłok ludzkich wykonywanym legalnie i nielegalnie przez Andreasa Vesaliusa mogliśmy poznać anatomię człowieka. Dziś badanie pośmiertne ciała ludzkiego nikogo już nie dziwi.

To prawda.
– Musimy być przygotowani na nowe osiągnięcia nauki, nawet te trudne do zaakceptowania przez wszystkich. Ale powtarzam – tylko dystans pozwoli na obiektywną ocenę wyników eksperymentów i badań. Ponieważ współcześnie nie da się już zahamować postępu administracyjnymi nakazami, tak jak to robiono w przeszłości.

Nie jestem tego pewna, ale oby miał pan rację. Wróćmy jeszcze do tej możliwości stworzenia sztucznego życia. Trochę mnie to przeraża.
– Dążenie człowieka do tego, aby stworzyć nowe życie, jest znane od początku świata. I tego się nie zatrzyma. Nie możemy ingerować w rozwój nauki. Ludzka żądza poznania jest mechanizmem generowania postępu naukowego. Jest intelektualnie pobudzająca. Jeślibyśmy tę Faustowską ideę zatrzymali, nie mielibyśmy w nauce osiągnięć XX w. Faust był osobą o niepohamowanej potrzebie wiedzy, poznania i za tę żądzę wiedzy zaprzedał duszę. Próbował przez całe życie poznać coś nowego. Przeszedł do historii nie dlatego, że podpisał z Mefistofelesem cyrograf, ale dlatego, że uległ żądzy poznania. Ale czy my dzisiaj jesteśmy w stanie powstrzymać ludzką żądzę poznania? Doświadczamy potęgi wiedzy medycznej, ale czy są jej granice – granice poznania naukowego? Dzisiejsza medycyna potrafi cofnąć porażenie ciała powstałe po udarze mózgu, za pomocą wszczepionych do mózgu elektrod uruchomić przykutego do łóżka chorego na parkinsona i przywrócić go do życia rodzinnego i społecznego, na wiele lat zahamować postęp niepełnosprawności chorych na stwardnienie rozsiane. O takich osiągnięciach medycyny jako student mogłem tylko pomarzyć.

Wydanie: 17-18/2018

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy