Dlaczego Polska nie chce ratyfikować konwencji bioetycznej Rady Europy?

Dlaczego Polska nie chce ratyfikować konwencji bioetycznej Rady Europy?

Prof. Zbigniew Szawarski, bioetyk
Zupełnie nie wiem, dlaczego do tej pory jej nie ratyfikowano, bo sprawa ciągnie się od 1997 r. Pracowałem w komisji posła Gowina, która m.in. zajmowała się ratyfikacją tej konwencji. Trudności nasuwały pewne dosyć rygorystyczne zastrzeżenia, które miałyby wejść w życie po przyjęciu konwencji, ale pozostałe artykuły nie wywoływały żadnych sprzeciwów w komisji. Komisja rekomendowała przyjęcie konwencji, z pewnymi zastrzeżeniami.

Marek Balicki, poseł, b. minister zdrowia
Rząd podpisał konwencję w 1999 r. Uczyniła to ówczesna minister sprawiedliwości Hanna Suchocka i od tego czasu czekamy na ratyfikację. Teraz minister Ćwiąkalski musi przygotować ustawę ratyfikującą, a Sejm przyjąć tę ratyfikację. Odbywa się jednak chocholi taniec. Konwencja bioetyczna ma powiązania z Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, u nas jednak sprawa zeszła na spory ideologiczne, choć sam akt nijak się nie ma do sprawy in vitro. Konwencja dotyczy wielu różnych spraw, także stosunków pacjent-lekarz lub szpital-pacjent. Ratyfikacja tej konwencji przyśpieszyłaby korzystne zmiany w prawie i poprawiła sytuację pacjentów w Polsce.

Jarosław Gowin, poseł PO
Nie było takiej woli politycznej i nie miała jej żadna z ekip rządzących po 1997 r., bo nie podjęła się tego zadania. Wymagało ono w pierwszej kolejności ustawowego uregulowania zapłodnienia in vitro, które jest warunkiem przyjęcia konwencji. Komisja bioetyczna zdecydowanie rekomendowała przyjęcie konwencji, przy jednym głosie wstrzymującym się. Najlepiej byłoby, aby konwencja już przez Polskę przyjęta, została ratyfikowana, czyli weszła w życie wraz z ustawą bioetyczną regulującą takie kwestie jak zapłodnienie in vitro. W każdym razie najpierw powinna wejść w życie ustawa bioetyczna w takim kształcie, jaki przygotowała komisja, lub w zmienionym, a dopiero potem można mówić o ratyfikacji konwencji, bo ciąży na nas obowiązek implementowania dyrektyw unijnych, co zresztą miało być dokonane do grudnia 2006 r. Prawo nie nakazuje Polsce ratyfikowania konwencji bioetycznej Rady Europy, ale jest nakaz prawny implementowania do polskiego ustawodawstwa dyrektyw unijnych w sprawach in vitro. Jeśli tego nie uczynimy, na pewno spotkają nas surowe sankcje finansowe.

Janusz Piechociński, wiceprezes PSL
Polska ją ratyfikuje. Jednak równolegle z tymi działaniami zaczęły się prace nad ustawą bioetyczną, ale teraz wyraźnie widać, że ruch idzie w drugą stronę, aby jednak ograniczyć zakres ustawy. W sumie bardzo złożony problem z pogranicza etyki, nauki, technologii. Nie wiadomo, jak daleko ludzkość może ingerować w badania genetyczne, na ile wyniki badań można przekładać na praktykę, czy np. dopuścić klonowanie do celów transplantologii itd. Stoimy przed dramatycznym wyzwaniem, bo grzebanie w genetyce może mieć dramatyczne konsekwencje w przyszłości.

Wanda Nowicka, Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
Jak zwykle w tego typu sprawach istnieją u nas bardzo duże kontrowersje, a nie ma praktycznie możliwości ustalenia stanowiska kompromisowego. W sprawach tego typu Kościół odgrywał tak dużą rolę, że z obawy, iż może się sprzeciwić, odmówiono ratyfikacji. Podejrzewam więc, że Kościół przyczynił się do tego, że ta sprawa uległa zawieszeniu i jej nie podejmowano. Taka sytuacja świadczy o bardzo poważnych słabościach naszej demokracji. Nigdy nie ma w sprawie tego typu debaty publicznej, a taki jest wymóg konwencji bioetycznej. Chodzi oczywiście o debatę na argumenty, a nie na ideologie, nie o stwierdzenie, kto ma więcej władzy, lecz kto powinien mieć więcej do powiedzenia. W Polsce jednak prowadzona jest strusia polityka, nie potrafimy trudnych problemów rozwiązać, nie potrafimy dyskutować i w końcu uznajemy, że najlepiej sprawę odłożyć ad acta.

Agnieszka Damska, Stowarzyszenie na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”
Nie wiem, dlaczego Polska nie ratyfikowała konwencji, ale myślę, że w końcu do tego dojdzie. Nasze stowarzyszenie nie brało udziału w pracach komisji bioetycznej, jednak apelowaliśmy do komisji, aby nas lub inną organizację żywo zainteresowaną leczeniem niepłodności uwzględniono z głosem doradczym. Niestety to się nam nie udało.

Urszula Nowakowska, prezes Fundacji Centrum Praw Kobiet
Nie braliśmy udziału w pracach komisji posła Gowina, nie byliśmy zaproszeni, choć chcielibyśmy się wypowiedzieć na ten temat, bo jesteśmy za tym, by Polska ratyfikowała konwencję. Dlaczego nasz rząd nadal jej nie podpisuje? Przypuszczamy, że wpływ na to ma stanowisko Kościoła w tej kwestii, a z nim rząd się liczy. Nikt nie proponuje dyskusji na ten temat. Kwestie bioetyczne nie są główną dziedziną naszej działalności, jednak podejrzewam, że nie tylko nas pominięto w konsultacjach, bo nasz rząd w ogóle słabo konsultuje, gdy chodzi o sprawy wymagające społecznej akceptacji.

Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 2/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia