Jak i dlaczego upadał „komunizm”?

Jak i dlaczego upadał „komunizm”?

Książka Jerzego Wiatra będzie wiodącym podręcznikiem akademickim i zajmie poczesne miejsce w kanonie lektur przedmiotu

Fenomen załamania się i upadku w Europie systemów zwanych komunistycznymi doczekał się pierwszej naukowej monografii. Książka Jerzego J. Wiatra, „Europa pokomunistyczna”, imponuje pod wieloma względami. Przede wszystkim zakresem tematyki. Nie tylko przedstawia klarownie i rzeczowo przebieg transformacji ustrojowej w ZSRR i europejskich krajach postsocjalistycznych, ale proponuje także zarys teorii tego procesu, jego genezę i systematykę. Daje popis erudycji, autor zna i wykorzystuje ogromną literaturę zagadnienia, przede wszystkim amerykańską i zachodnioeuropejską. Nieco gorzej jest z literaturą polską, dla przykładu uszło jego uwagi ważne studium Jerzego Holzera o europejskim komunizmie oraz wywołana nim dyskusja. W sumie otrzymaliśmy dzieło niezastąpione pod względem zasobu wyczerpującej, uporządkowanej i wiarygodnej informacji oraz inspirujących propozycji interpretacyjnych. Na wiele lat ta książka będzie wiodącym podręcznikiem akademickim i zajmie poczesne miejsce w kanonie lektur przedmiotu.
Rozważania Wiatra dotyczą w większości problematyki socjologicznej i politologicznej. Skupia się on przede wszystkim na przebiegu procesu transformacyjnego i jego dotychczasowych rezultatach, na formacjach ustrojowych, jakie powstają na gruzach „realnego” socjalizmu. Ma wiele istotnego do powiedzenia również w kwestiach historycznych. Na podkreślenie zasługuje zwłaszcza ze znawstwem poprowadzona analiza różnic i osobliwości

rozpadu wielonarodowych państw

„komunistycznych”. Także ogólniejsze refleksje nad znaczeniem historycznego dziedzictwa, jako klucza do poznania i wyjaśnienia wielu aspektów genezy, kształtu i losów systemu radzieckiego i pokrewnych. Te historyczne rozważania J.J. Wiatra są wielce inspirujące, czasem zachęcają do sporu, a zawsze do dyskusji. Jest to tym cenniejsze, że rzetelna naukowa dyskusja nad tym fragmentem dziejów XX w. na dobrą sprawę dopiero się rozpoczyna. Z trudem uwalniamy się od politycznego koniunkturalizmu i propagandy, a w powietrzu wciąż unosi się pył bitewny zimnej wojny.
Rzetelność badawcza i lewicowe przekonania nie pozwalają Wiatrowi łatwo godzić się z bardzo dziś powszechną tezą o tym, że upadek „komunizmu” był nieuchronny, zapisany w jego społecznym i politycznym genotypie, wynikający z „niereformowalności” i immanentnego zła. Zwraca uwagę na odmienne od europejskiego – przynajmniej dotychczas – doświadczenie azjatyckie, zwłaszcza chińskie i wietnamskie. Ale i odnośnie do europejskich państw „realnego” socjalizmu wydaje się sądzić, że nie wszystko było z góry przesądzone, że walne przyczyny upadku tkwiły w błędach polityki, w spóźnionych reformach lub ich braku, zwłaszcza reform demokratycznych. Podzielam tę nieufność do determinizmu, choć na konkretne kwestie patrzę nieco inaczej.
Upadek reżimów „realnosocjalistycznych” w europejskiej strefie wpływów ZSRR został przesądzony (niezależnie od ich reformowalności lub nie) z chwilą przegrania przez ZSRR zimnej wojny. Ściślej mówiąc, z chwilą, gdy ekipa M.S. Gorbaczowa zdecydowała się uznać porażkę i zawrzeć ze zwycięzcami pokój na podstawie spisanego formalnie porozumienia o rozbrojeniu, a nieformalnej, lecz przecież czytelnej zgody na wycofanie się z jałtańskiego podziału Europy. Musiało to skutkować załamaniem się większości struktur (nie wszystkich oczywiście, ostały się struktury terytorialne, a także część społecznych), które były tego podziału konsekwencją bezpośrednią lub pośrednią, dostosowawczą jedynie. W sposób bardziej złożony, bliższy modelowi proponowanemu przez Wiatra, przebiegał

proces upadania systemu

radzieckiego. Wydaje się, że tu obok wymienianych przez autora przyczyn istotną rolę odegrała odłożona w czasie dekolonizacja imperium rosyjskiego oraz wyczerpanie się społecznych efektów rewolucji rosyjskiej. To, co miała do zaoferowania, już dawno spełniła. Autentyczne rewolucje socjalne, a taką była zarówno rosyjska, jak i chińska, z reguły tworzą państwa despotyczne. Zaczyna się to od rewolucyjnej tyranii większości, od uzbrojonego i wiecującego ludu, a kończy się despotią kolejnych frakcji lub generacji politycznych eksponentów owej rewolucji. Rewolucje i ich państwa żyją krótko. Ale ich wpływ na dzieje najczęściej bywa ogromny, stają się znamieniem epoki.
Nieprzypadkowo wzbraniam się w tym tekście przed przyjęciem w ślad za J.J. Wiatrem terminu „system komunistyczny” na określenie typu struktur państwowych i społecznych panujących w strefie radzieckiej dominacji. Autor zastrzega wprawdzie, że używa tego terminu czysto opisowo do wyodrębnienia państw, w których władzę sprawowały partie zaliczające się do komunistycznych w sensie ideologicznym. Sadzę jednak, że jest to zupełnie zbędne dostosowanie do propagandowej poprawności politycznej. Pojęcie „system komunistyczny” jest równie mylące jak breżniewowski „realny socjalizm”. Andrzej Walicki wykazał to przekonywająco w odniesieniu do PRL i PZPR, które od dawna niewiele wspólnego miały z ideologią komunistyczną. Jestem pewny, że w przyszłości nauka historyczna dopracuje się bardziej precyzyjnego zdefiniowania tego modelu ustrojowego, być może w kategoriach jakiejś formy etatystycznego i autorytarnego socjalizmu.
Definiowanie ruchów politycznych, a tym bardziej struktur państwowych według tego, co same o sobie mówią i jakie deklaracje składają, bywa z reguły zawodne. Trafniej sądzić je po owocach, kierując się Heglowską wskazówką, że sowa Minerwy wylatuje dopiero o zmierzchu. Oglądane z historycznego dystansu rewolucje, rosyjska i chińska, były przede wszystkim chłopskie, zwycięstwo dały im chłopskie armie, ich aparaty rekrutowały się ze wsi, ich oparciem były masy chłopstwa wykorzenionego (termin zapożyczony od Anny Tatarkiewicz), szukające wyjścia z przeludnionej wsi, nieufne jednak wobec prymitywnie kapitalistycznego miasta, łaknące urbanizacji, ale jednocześnie egalitaryzmu i etatyzmu. Były to zarazem wielkie

rewolucje nacjonalistyczne,

jedna odroczyła na trzy pokolenia nieuchronny rozpad imperium rosyjskiego, pozwoliła zwyciężyć w kolejnej wojnie, a nawet otrzeć się o pozycję supermocarstwa, druga odrodziła potęgę mocarstwową Chin po stuleciach upadku. A to, że posłużyły się sztandarem filozofii politycznej wymyślonej na zachodzie Europy do innych celów i warunków – wyjmując zresztą z tej filozofii dość dowolnie różne fragmenty – da się wyjaśnić i zrozumieć. Nie takie dziwa zdarzały się w dziejach. Wystarczy z tego punktu widzenia spojrzeć na losy nauk Chrystusowych, na to, komu i do czego zdołały posłużyć w polityce.


Jerzy J. Wiatr, Europa pokomunistyczna, przemiany państw i społeczeństw po 1989 roku, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR, Warszawa 2006

Wydanie: 12/2007

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy