Ekologia i Przegląd

W poszukiwaniu złotego środka

Ekorozwój to ścieranie się racji gospodarczych, społecznych i ochrony środowiska

Rozmowa z Wojciechem Stodulskim, ekonomistą z Instytutu na rzecz Ekorozwoju

– Od lat 90. politycy kładą nacisk na realizowanie polityki z uwzględnieniem rozwoju zrównoważonego. Czym jest ekorozwój i dlaczego jest on tak ważny?
– Ekorozwój to proces ścierania się racji, równoważenia interesów gospodarczych, społecznych i ochrony środowiska. Zasoby przyrody są ograniczone, przybywa natomiast ludzi z nich korzystających, zwiększa się liczba samochodów, rozwija przemysł – to w coraz większym stopniu obciąża środowisko naturalne. Chodzi więc o wypracowanie takich rozwiązań systemowych, które pozwalałyby, z jednej strony, na dynamiczny rozwój gospodarki, a z drugiej, chroniłyby przyrodę. Ekorozwój to także podejmowanie decyzji przez przedsiębiorcę czy osobę prywatną o zakupie, konsumpcji, transporcie, produkcji i inwestycji z uwzględnieniem interesów ochrony środowiska. W praktyce wygląda to tak, że jeśli nie jadę do marketu swoim samochodem, ale robię zakupy w najbliższym sklepie, to podejmuję indywidualną decyzję, która respektuje zasady ekorozwoju, bo oszczędza paliwo, a pośrednio przyrodę.
– W 1995 r. przeprowadzano badania, w ramach których pytano, czy Polacy płaciliby dodatkowy podatek, aby Bałtyk był czystszy. Wtedy ponad 60% wyraziło zgodę. Czy rzeczywiście jesteśmy skłonni płacić za czyste środowisko?
– Są to w dużej mierze deklaracje słowne. Kiedy gmina przeprowadza wywiad, kto się podłączy do wspólnego kolektora odbierającego ścieki, wszyscy deklarują, że tak zrobią. Ale kiedy trzeba zapłacić za podłączenie, wiele osób się wycofuje, uznając, że nie stać ich na to.
– Czyli nie ma co liczyć na świadomość ekologiczną Polaków?
– Bardziej skuteczne jest wprowadzanie różnego rodzaju rozwiązań prawnych i administracyjnych określających nakazy i zakazy, opłaty i kary za zanieczyszczenie środowiska. Obecnie na większą skalę zaczynamy wprowadzać rozwiązania ekonomiczne. Podwyższa się ceny za energię elektryczną, wodę, w gospodarce odpadami wprowadzono opłaty produktowe i depozytowe (np. w przypadku akumulatorów). Nakładana jest akcyza na paliwo czy, ostatnio, na energię elektryczną. Dobrze by było, aby część przychodów z tej akcyzy była przeznaczana na inwestycje ekologiczne. W ten administracyjny sposób ogranicza się presję społeczeństwa i gospodarki na środowisko, a więc wymusza się na użytkownikach środowiska zachowania proekologiczne, tj. zgodne z zasadami ekorozwoju.
– Organizacje ekologiczne zazwyczaj narzekają, że trudno jest przekonać polityków do realizowania polityki uwzględniającej potrzeby przyrody.
– Myślę, że teraz łatwiej ich przekonać niż w przeszłości. Ale niestety, z tego nic nie wynika, bo uchwalona ustawa może nie być respektowana. Obecny kryzys gospodarczy nie sprzyja realizowaniu polityki ekologicznej. Przedsiębiorstwa ograniczyły wydatki na inwestycje proekologiczne. Część z nich nie ma pieniędzy na opłaty i kary z tytułu zanieczyszczania środowiska. Do tego w latach 90. zakłady przemysłowe poczyniły spore inwestycje proekologiczne, w wyniku czego nastąpiła poprawa stanu środowiska. To oczywiście bardzo dobrze, ale z drugiej strony, oznacza mniejsze pieniądze z tytułu kar za zanieczyszczanie. Automatycznie spadły więc wpływy do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który wspomaga finansowo inwestycje proekologiczne. Politycy czy samorządowy mając dylemat, czy przy podziale środków budżetowych pieniądze przekazać np. na szkoły, opiekę zdrowotną, czy na ochronę środowiska, rezygnują z tej ostatniej. Nastąpiło też ogromne obniżenie aktywności ekologicznej gospodarstw domowych, których często nie stać np. na opłaty za wywóz śmieci, energię. Pokazuje to sprzężenie między rozwojem gospodarczym i społecznym a ochroną środowiska. Ochrona środowiska też została dotknięta głęboką recesją.
– W 1992 r. w Rio de Janeiro na Szczycie Ziemi określono 27 zasad zrównoważonego rozwoju, ustalono także, że każde państwo opracuje dokument Agenda 21 – zbiór zaleceń, co należy zrobić dla środowiska. Zdaniem organizacji ekologicznych, polska Agenda 21 to tylko zbiór pobożnych życzeń.
– To bardzo obszerny dokument zawierający wiele słusznych pomysłów na poprawę sytuacji ekonomicznej, społecznej i ekologicznej świata. O ochronie środowiska mówi się w odniesieniu do każdego sektora gospodarczego. Są rozdziały poświęcone turystyce, gospodarce odpadami, sytuacji demograficznej, zmianie modelu konsumpcji itd. Podejmuje się również temat walki z ubóstwem. Dobrze, że powstał taki dokument, ale tak naprawdę zalecenia, które się w nim znalazły, są nie do zrealizowania, bo na wszystko potrzeba pieniędzy, a tych po prostu nie ma.

Rozmawiała Joanna Tańska


Rozwój a środowisko

Rozumieć potrzeby środowiska i pokonać złe nawyki

Każdy z kolejnych wyższych czy niższych urzędników ochrony środowiska może z dumą rzec, że jego kraj, Polska, podąża świetlistą drogą rozwoju zrównoważonego. Porozumiewawcze uśmiechy oznaczają, że mówcy i słuchacze pojmują, o co chodzi. Tymczasem każdy owo zrównoważenie rozumie inaczej. Gdyby decydenci rozumieli je prawidłowo, nie byłoby tak powszechnej akceptacji naszego akcesu do Klubu Rio.
Epokę otwartą na Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro poprzedziły spektakularne publikacje Klubu Rzymskiego, Ala Gore’a, a także polskich „przebudzaczy” ekologicznego myślenia. W tym roku w Johannesburgu ekologia znów będzie najważniejsza.
Można wymieniać setki zasad i cech tego nowego scenariusza rozwoju ludzkości. Ekonomiczna teoria wykorzystania zasobów naturalnych zajmuje się przede wszystkim badaniem optymalnego rozłożenia w czasie pozyskiwania odnawialnych bądź wyczerpywalnych zasobów naturalnych. Uwzględnia potrzebę zachowania tych zasobów dla przyszłych generacji oraz tempo ich eksploatowania.
Z kolei ekonomiczna teoria zanieczyszczenia i ochrony środowiska bada warunki osiągania określonych celów ekologicznych. Porównuje ogólnospołeczne koszty dochodzenia do założonego poziomu jakości środowiska w alternatywnych, ekonomicznych lub administracyjnych strategiach ochronnych. Ten obszar działań można określić jako analizę statycznych aspektów optymalnego poziomu zanieczyszczenia i działalności ochronnej. Wymiar mikroekonomiczny dotyczy głównie wpływu kosztów ochrony środowiska na funkcjonowanie przedsiębiorstwa, wymiar makro – kosztów informacyjnych i koordynacyjnych oraz warunków instytucjonalnych odpowiadających różnym strategiom ochrony środowiska. Ta ekonomiczna teoria bada także długookresowe, dynamiczne następstwa ponoszenia przez gospodarkę wydatków na redukcję określonych zanieczyszczeń do społecznie akceptowanego poziomu.
Ekonomiczna teoria zachowania przyrody zajmuje się przede wszystkim badaniem warunków wykorzystania zasobów środowiskowych z punktu widzenia rekreacji, czasu wolnego czy ze względu na walory estetyczno-psychologiczne. Chodzi tutaj o różne sposoby wykorzystania zasobów środowiskowych w stosunku do użytków gospodarczych. Ważnym elementem tej teorii są badania porównawcze, które analizują wpływ eksploatacji gospodarczej i wykorzystania rekreacyjnych walorów środowiska na dobrobyt społeczny. Teoria zachowania przyrody analizuje korzyści i koszty związane z ochroną zagrożonych gatunków flory i fauny, a nawet całych ekosystemów.

Najpierw należy zrozumieć dzisiejszą sytuację świata i kraju,

dostrzec potrzeby naszych potomnych, zauważyć pozamaterialne sfery zadowolenia, zauważyć potrzeby przyrody, pokonać złe przyzwyczajenia. Powinniśmy nauczyć się nieskrępowanie czerpać ze świata to, czego nigdy nam nie zabraknie. Dopiero w takim stanie umysłu i ducha można zabrać się do technicznej realizacji rozwoju zrównoważonego. Nie obrażamy chyba nikogo, jeśli piszemy, że stan taki nie jest powszechny wśród decydentów.
Dobrym wstępem na temat retardacji, czyli spowalniania materialnej „obróbki” świata, są wypowiedzi Gandhiego, a zwłaszcza odpowiedź na pytanie, czy Indie podążą wspaniałą angielską drogą rozwoju: jeśli Anglicy dla swego dobrobytu potrzebowali bogactw połowy Ziemi, iluż Ziem potrzeba nam, Hindusom?
Ograniczać należy konsumpcję, szczególnie tę, która wydaje się szkodliwa czy zbyteczna. Zasoby nieodnawialne powinny być użytkowane tylko w sytuacjach, gdy jest to uzasadnione możliwością rozszerzania korzystania z zasobów odnawialnych. Żywności nie można przetwarzać wielostopniowo. Transport towarów musi znaleźć się poza sferą dochodów, jest to przecież jawna strata – ale często konieczna. Ruch konsumencki powinien wyeliminować z rynku towary grzeszące jednorazowością, nadmiarem zbytecznych technicznych „ceregieli”, wymagających natychmiastowego zakupu przeróżnych dodatków. Wszelkie rozpasanie materialne (domy do pokazywania, jachty do dekoracji portów itd.) powinno być odbierane jako snobistyczne nadużycie. Oprócz tego zauważamy drobniejsze, ale bardzo niepokojące tendencje do uzbrajania mieszkań w przeróżne zupełnie zbędne energo- i materiałochłonne urządzenia (elektryczne rolety, wanny-stawy czy podgrzewane trawniki). Pamiętajmy, że standard amerykański nie jest powszechnie możliwy do osiągnięcia bez pełnej degradacji planety i wyczerpania wszystkich jej zasobów, także energii.
Nie można sporządzić listy przedmiotów i wytworów wykluczających wypełnianie zadań ekorozwojowych. Powtórzmy: rzecz polega na retardacji, spowalnianiu, ograniczaniu, stopniowym eliminowaniu „zachłannych” środowiskowo zwyczajów i technik.
Jedną z trudniejszych do zrealizowania zasad rozwoju zrównoważonego jest zwiększanie udziału dóbr lokalnych w niezbędnej konsumpcji. „Moda” na zwiększanie samowystarczalności najmniejszych jednostek administracyjnych objęła już wiele krajów. Fakt, że nastąpiło to w momencie konstatacji, że

tylko 2% żywności pochodzi z najbliższej okolicy,

reszta z nieznanych, dalekich stron. Stąd już blisko do postulatu ograniczania łapczywości przestrzennej. Tej bezpośredniej, to znaczy do odgradzania, wydzielania oraz rezerwowania dużych przestrzeni na inwestycje niekonieczne i spełniające potrzeby bardzo egoistyczne. Ale też pośredniej, polegającej na bezmyślnym rozstawianiu różnych funkcji o kłócącym się sąsiedztwie, wymagających zwiększenia terenów na infrastrukturę, generujących kłopoty logistyczne i utrwalających wrażenie bezładu.
Należy uznać, że Polska jako ważna część Europy przyjmuje i realizuje ogólne założenia rozwoju zrównoważonego zapisane w dokumentach rangi państwowej, tj. strategii rozwoju zrównoważonego, polityce ekologicznej Polski czy koncepcji polityki przestrzennego zagospodarowania kraju. Choć wszystkie te dokumenty uzyskały ostateczną treść i formę w 2000 r., nie przekazują identycznie zasady rozwoju zrównoważonego. Są dyskutowane, a nawet krytykowane. Ich ranga we wzmacnianiu ekorozwojowych tendencji będzie jednak rosła wtedy, kiedy planowanie branżowe i regionalne oraz programy społeczno-polityczne zaczną korzystać z zapisów w nich zawartych.
Omówione zasady wyprzedzają tradycyjne pojmowanie ochrony środowiska jako walki z zagrożeniami fizycznymi, chemicznymi, biologicznymi i społecznymi. Zmuszają do wprowadzenia kategorii retardacyjnych, to znaczy samoograniczających działania wsteczne w stosunku do celów głównych rozwoju zrównoważonego, i każą szukać takich stymulatorów rozwoju społecznego, które zastąpią sfery ograniczane i zapewnią wzrost dobrobytu społeczeństwa.

Witold Lenart

Z satysfakcją informujemy, że publikowane w tegorocznej wkładce ekologicznej – jako artykuły wiodące – teksty dr. Witolda Lenarta, pod hasłem „Zielona Polska”, zajęły pierwsze miejsce w „Konkursie na cykl najlepszych artykułów dotyczących problematyki związanej z ekologią proponowanej przez dziennikarzy danej redakcji” zorganizowanym przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.


Dlaczego opłaca się inwestować w ekologię?

Dr Zbigniew Karaczun,
wiceprezes Polskiego Klubu Ekologicznego
Zdecydowanie opłaca się inwestowanie w ochronę środowiska, bo to przynosi najczęściej podwójne korzyści zarówno dla środowiska, jak i dla samych inwestorów, którzy uzyskują lepsze wyniki ekonomiczne. Tak jest z inwestowaniem w efektywne wykorzystanie energii czy ochronę wód. Tam, gdzie stawia się oczyszczalnie ścieków, możemy mieć pewność, że wody będą czystsze, będziemy je mogli wykorzystać na potrzeby rekreacji i jednocześnie mniej zapłacimy za uzdatnienie wody do picia. Zanieczyszczenie środowiska przynosi konkretne straty przez zmniejszenie dochodu narodowego, natomiast wyeliminowanie zanieczyszczeń zwiększa plony, pomnaża produkcję drewna i zmniejsza działanie korozji. Korzyści często niewymierne to poprawa stanu naszego zdrowia, bo większość zanieczyszczeń sprzyja powstawaniu negatywnych zjawisk zdrowotnych. Inwestycje powodują też zwiększenie atrakcyjności turystycznej Polski.

Marek Papuga,
prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie
Nie mamy innego wyjścia poza inwestowaniem w ochronę środowiska. Mówi się, że nie otrzymaliśmy przyrody w spadku od naszych dziadów, ale pożyczyliśmy ją od naszych wnuków i powinniśmy ją im przekazać w stanie zdatnym do użytkowania. Niestety, nie zawsze stać nas na realizację poważnych inwestycji ekologicznych. Tutaj, całe szczęście, pomocą służy fundusz. Dzięki niemu możemy sporo zrobić dla środowiska naturalnego.

Wiesław Zawadzki,
dyrektor Biura Lobbingu Regionalnego BCC
Inwestycje ekologiczne opłacają się, ale tylko wtedy, gdy są długookresowe. Okazuje się także, że korzyści z takich inwestycji nie
mają tylko materialnego, ekonomicznego wymiaru, ale wpływają np. na wydajność pracy, na poziom optymizmu pracowników, na poprawę funkcjonowania całej firmy. Coraz więcej prywatnych przedsiębiorców zdaje sobie z tego sprawę.

Sławomir Golonka,
wiceprezes PKN Orlen SA
Inwestowanie w ochronę środowiska w Polsce na pewno się opłaca. Niszczenie środowiska to jak odłożony rachunek – płaci się później, ale za to znacznie drożej. Oczywiście, jest i druga skrajność – ekologiczne ekstrawagancje i wydawanie wielkich pieniędzy, aby zabezpieczyć się przed każdym ryzykiem. Fundamentalizm w ochronie środowiska jest niedobry. Trzeba poszukiwać rozwiązań optymalnych, które umożliwiają zrównoważony rozwój bez szkody dla otoczenia.

Krzysztof Filipek,
przewodniczący sejmowej Komisji Ochrony Środowiska
Lata zaniedbań w ochronie środowiska doprowadziły do zaległości, które ciążą nam przy staraniach o przyjęcie do Unii Europejskiej. Musimy uniknąć sytuacji, że opóźnienia we wprowadzaniu norm unijnych spowodują nałożenie na nas kar. Takie sytuacje zdarzają się np. w Grecji, a kary są bardzo wysokie, sięgające kilkunastu tysięcy euro dziennie. Lepiej teraz zainwestować pieniądze i wydawać na ochronę środowiska, niż później płacić kary.

Notował BT


eko-informacje

– Światowy Fundusz na rzecz Przyrody protestuje przeciwko planowanej wycince stuletnich drzew w Puszczy Białowieskiej. Obowiązujące do tej pory moratorium na wyrąb chce uchylić Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Białymstoku. Twierdzi ona, że drzewa powinno się wyciąć ze względów sanitarnych. Ta argumentacja nie przekonuje ekologów, którzy przypominają niedawną sprawę wycięcia w leśnictwie Lipiny kilkusetletniego dębu. Teraz obawiają się, że z puszczy znikną cenne okazy dębów, jesionów i klonów. Na uchylenie moratorium nie zgadza się także główny konserwator przyrody.
– W podkarpackiej gminie Wiśniowa odkryto pod jedną z łąk ogromne i praktycznie niewyczerpalne złoża gorącej solanki. Według wstępnych szacunków, jest jej tyle, że można by nią ogrzać pobliskie Jasło, a nawet Rzeszów. Wprawdzie użycie gorącego złoża do tego celu byłoby idealnym rozwiązaniem z punktu widzenia ekologii, jednak jest zbyt kosztowne. Może być natomiast wykorzystane w leczeniu i rehabilitacji. Władze gminy liczą na pomoc inwestorów w urządzeniu kąpieliska.
– 60% Polaków nie ma pojęcia o tym, że w polskich sklepach sprzedawana jest żywność zmodyfikowana genetycznie (GMO) – wynika z badań przeprowadzonych przez CBOS. Natomiast 15% ankietowanych nie wie nic na temat GMO. Trzy czwarte pytanych zastrzega, że nie ma zamiaru nabywać takich produktów.
– 22 maja przypada Dzień Praw Zwierząt. Odbędzie się on po raz szósty z inicjatywy Klubu Gaja. Pomysłodawcy tego święta zachęcają, aby miłośnicy zwierząt organizowali pod koniec maja różnego rodzaju akcje mające na celu uświadomienie ludziom, że „zwierzę nie jest rzeczą”. Mogą to być happeningi, prelekcje, koncerty, wystawy albo zbiórki pieniędzy na rzecz zwierząt.
– Miesięcznik „Przegląd Komunalny” i fundacja RECAL wspierająca i promująca w Polsce recykling puszek po napojach ogłosiły konkurs o „Srebrną Puszkę”. Konkurs ma wyłonić tych, którzy realizują programy edukacji ekologicznej w zakresie odzysku aluminiowych puszek po napojach oraz zmniejszenia ilości trafiających na składowiska odpadów. Na nagrodę mogą liczyć także organizatorzy selektywnych zbiórek aluminiowych puszek. Zgłoszenia przyjmowane są do 10 września pod adresem redakcji „Przeglądu Komunalnego”, ul. Zeylanda 6, 60-808 Poznań.
– Targi ekologiczne IFAT 2002, które jeszcze w tym miesiącu odbędą się w Monachium, poświęcone są kwestii zaopatrzenia w wodę i oczyszczaniu ścieków. Poruszone zostaną także zagadnienia zbiórki i utylizacji odpadów. Powierzchnia wystawiennicza tej międzynarodowej imprezy wynosi aż 140 tys. m kw. w 13 halach. Dla porównania poznańskie targi POLEKO muszą się zadowolić 12 tys. m kw.

JT


Nie ma obiadów za darmo

Straty spowodowane złym stanem środowiska mogą sięgać 10% PKB

Przez lata człowiek korzystał ze środowiska naturalnego, nie uświadamiając sobie nawet ceny, jaką za to płaci. Rozwój przemysłu wpływał na podniesienie standardu życiowego, ale jednocześnie w znacznym stopniu degradował przyrodę. Zasoby naturalne zdawały się nieskończone. Dopiero w latach 70. naukowcy uprzytomnili politykom, przedsiębiorcom i zwykłym ludziom, że rozwój gospodarczy może zostać wyhamowany przez barierę środowiskową. Ekolodzy przekonywali, że „nie ma obiadów za darmo”.

Zaczęto przeliczać szkody
ekologiczne na pieniądze.

Straty podzielono na bezpośrednie, związane ze zmianą jakości powietrza, wody, gleby i krajobrazu, i pośrednie – gospodarcze (np. spadek plonów, korozję maszyn przemysłowych), wreszcie – społeczne (jakość życia i zdrowia). Okazało się, że nadmierna eksploatacja środowiska i beztroska produkcja zanieczyszczeń prowadzą do uszczuplenia majątku narodowego (np. zmniejszenia wartości lasów, wyczerpania się zasobów węgla kamiennego), utraty możliwości zwiększenia produkcji (wynikającej np. z gorszej jakości gleby). Co więcej, pociągają za sobą wzrost kosztów produkcji i konsumpcji poprzez np. konieczność zwiększenia nakładów na doprowadzenie do aglomeracji miejskich wody zdatnej do picia. Innym istotnym problemem są skutki zdrowotne życia w zanieczyszczonym środowisku.
W Polsce pierwsze raporty dotyczące tego, ile tracimy na degradacji środowiska, powstały pod koniec lat 60. W latach 1990-95 przeprowadzono – jak twierdzą niektórzy eksperci – najdokładniejsze dotychczas wyliczenia. Według nich, straty ekologiczne w 1990 r. wyniosły 8,1% produkcji globalnej w gospodarce narodowej oraz 15,2% PKB. Pięć lat później dane były już bardziej optymistyczne. Straty oszacowano na 5,6% produkcji globalnej i 11,3% PKB. Przy czym zarówno produkcja globalna, jak i PKB wzrosły w tym okresie o 17%. Z uzyskanych danych wynika, że straty ekologiczne zmniejszyły się o 30% w porównaniu z rokiem 1990. Oznacza to tym samym, że

jakość środowiska się poprawiła,

i stało się tak za sprawą inwestycji proekologicznych, a nie ze względu na zmniejszenie produkcji.
Trudno oszacować precyzyjnie straty ekologiczne, dlatego często analizy obarczone są sporym marginesem błędu. Aby uzyskać wiarygodne dane kosztów związanych z transportem, trzeba wziąć pod uwagę ok. 20 czynników dotyczących kosztów: posiadania pojazdu, czasu spędzonego w podróży, wypadków, parkingu, budowy i utrzymania dróg, ziemi w pasie drogowym, paliwa, spalin i hałasu emitowanych przez samochody, zanieczyszczenia wód oraz skutków hydrologicznych ruchu pojazdów i istnienia dróg, usuwania odpadów samochodowych, stresu, niedogodności, jakie ruch samochodowy stwarza pieszym. Ocenia się, że straty związane z zanieczyszczonym środowiskiem w zakresie zdrowia mieszkańców wynoszą nawet ok. 20%, w rolnictwie – ok. 30%, w leśnictwie – 6%, w gospodarce wodnej – 7%, w majątku trwałym (z powodu przyspieszonej korozji) – 14%, surowców i materiałów odprowadzanych do wód, powietrza i gleby – 16% (dane zaczerpnięte z książki „Straty i korzyści ekologiczne w gospodarce narodowej” Józefy Famielec).
Straty ekologiczne z pewnością uszczuplają dochód narodowy. Musimy jednak pamiętać, że aby je zmniejszyć, trzeba ponieść pewne koszty – budowy oczyszczalni, opracowania i wdrożenia nowych technologii produkcji itp. Według ekspertów, z ekonomicznego punktu widzenia opłacalne jest wyeliminowanie 60-90% strat spowodowanych degradacją środowiska. Wyeliminowanie reszty strat wiązałoby się z tak wysokimi kosztami, że stałoby się to nieopłacalne. Gdyby np. na rynku pojawiła się superenergooszczędna i pobierająca bardzo mało wody pralka, mogłaby być tak droga, że zwróciłaby się dopiero po kilkudziesięciu latach użytkowania, wątpliwe więc, by znalazła wielu nabywców.
Magdalena Orzechowska


Ekopaliwo z odpadów drzewnych

– Jak informuje kwietniowo-majowy numer „Energii”, w sierpniu br. rozpoczyna działalność Eksperymentalny Zakład Produkcji Paliwa Wtórnego z Biomasy Leśnej w Kossowie (woj. świętokrzyskie). Produkować będzie biomasę, która zostanie wykorzystana jako ekologiczna domieszka do kotłów węglowych oraz do produkcji biogazu. Początkowo zakład będzie przerabiał odpady z produkcji leśnej i tartaków. Planuje się również wykorzystanie szybko rosnących roślin wysokoenergetycznych, których plantacje zakładane są na nieużytkach. Życzymy sobie więcej takich eksperymentów.
– Wybuch reaktora w Czarnobylu w 1986 r. był największą katastrofą elektrowni jądrowych i wyzwolił najwięcej pyłu promieniotwórczego. Do dziś nie wiadomo, ile było, jest i będzie ofiar. W czwartym numerze „Zielonych Brygad” przeczytamy komentarz brytyjskiego „Observera”, który wybuch reaktora traktuje jako największą tragedię spowodowaną przez człowieka, oraz raport ONZ, z którego wynika, że największy uszczerbek zdrowia nastąpił wskutek hipochondrii i prób pomocy ludności. Komu wierzyć? „Observerowi”, ONZ czy… Europejskiemu Komitetowi Ryzyka Promieniotwórczego?
– Majowy numer miesięcznika „Łowiec Polski” zaprasza do odwiedzenia Pienińskiego Parku Narodowego. W artykule znajdziemy wiele ciekawostek na temat roślinności i zwierząt zamieszkujących park. Najrzadziej wymienianym w folderach turystycznych środowiskiem parku są zajmujące ponad dwie trzecie jego obszaru lasy. Dzięki stromiznom utrudniającym eksploatację w dużym stopniu zachowały naturalność. Na wyróżnienie zasługują luźne laski sosnowe w szczytowych partiach gór.

ELŻ


Wkładka ”Ekologia i Przegląd” powstaje dzięki finansowemu wsparciu Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej 

Wydanie: 20/2002

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy