Era wolnych strzelców

Era wolnych strzelców

Zdania na temat ekonomii gig są jednak podzielone. Część ekspertów twierdzi, że jest to integralna część ekonomii współdzielenia, inni natomiast przekonują, że stanowi całkowicie odrębny model, który wraz z dalszym rozwojem technologicznym zastąpi obecny typ rynku pracy.
Szansa i ryzyko

Część mechanizmów charakterystycznych dla ekonomii współdzielenia i gig można zaobserwować już teraz. Trudno jednak oszacować, ile osób obecnie funkcjonuje w ich ramach. Pewien obraz daje raport firmy Intuit, który przewiduje, że do 2020 r. 40% amerykańskich pracowników będzie operowało na rynku szybkich zleceń, jako niezależni przedsiębiorcy.

Nowe sposoby funkcjonowania na rynku pracy najlepiej widać właśnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie ludzie pozyskują środki do życia dzięki aktywności na specjalnych portalach. Na TaskRabbit można zlecić np. opiekę nad dzieckiem lub strzyżenie trawnika. Dzięki platformie e-commerce Etsy osoby trudniące się drobną produkcją mogą sprzedać swoje rękodzieło bez konieczności zakładania własnego sklepu. Na Upwork oferują usługi freelancerzy z różnych branż. Można tu zamówić np. zaprojektowanie logo, stworzenie strony internetowej czy opracowanie tekstu reklamy.

W Polsce rośnie liczba osób udostępniających swoje nieruchomości turystom w portalu Airbnb oraz kierowców zarabiających na przewozie pasażerów za pośrednictwem Ubera. Niedawno polski rząd zdecydował, że nie będzie blokował funkcjonowania tej aplikacji na terenie naszego kraju.

Ignacy Morawski, analityk think tanku WiseEuropa, zauważa, że w ich przypadku nie można mówić o ekonomii współdzielenia, ale właśnie o ekonomii gig. – Nie ma mowy o wymianie. Uber i Airbnb umożliwiają nabywanie konkretnych usług. Co innego aplikacja BlaBlaCar.

Entuzjastów nowoczesnych modeli pracy nie brakuje. Przekonują oni, że pracownicy w końcu będą mieli czas dla siebie. Przecież będą pracowali tylko wtedy, kiedy będą mieli na to ochotę. Nie będą musieli też słuchać poleceń przełożonego. W zasadzie nic ich nie będzie ograniczało. Platformy umożliwią przecież pracowanie dla klientów z całego świata, a to – zdaniem optymistów – daje nieograniczone możliwości zarobkowania.

Medal ma jednak dwie strony. Część analityków rynku pracy zwraca uwagę, że za sukcesem aplikacji takich jak Uber lub Airbnb stoją przede wszystkim ceny, które są niższe niż w korporacjach taksówkarskich lub hotelach. Przewidują oni zatem, że zarobki w ramach nowej ekonomii również będą skromne. W związku z tym jej uczestników czekać będzie nieustanna walka o zlecenia, a konkurować będą przede wszystkim najniższą ceną. Nie ma więc mowy o równowadze między pracą a życiem prywatnym, bo w pracy będziemy w zasadzie cały czas. Nie wspominając już o planowaniu. Jak cokolwiek zaplanować, skoro nie wiadomo, ile pieniędzy zarobi się za miesiąc lub rok?

Powstaje też inne ryzyko. – Mamy już aplikacje, za pośrednictwem których można oddać samochód do zaparkowania (Luxe), kupić i otrzymać zakupy spożywcze (Instacart) i otrzymać drinki (Drizly). Istnieje ryzyko, że stworzymy społeczeństwo, w którym działająca „na żądanie” większość będzie obsługiwała uprzywilejowaną mniejszość – napisał na łamach „Guardiana” prof. Arun Sundararajan z New York University School of Business.

Z tych zagrożeń świetnie zdają sobie sprawę instytucje europejskie. W projekcie opinii Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego dotyczącej zmiany charakteru stosunków pracy z maja tego roku można przeczytać m.in.: „(…) pierwszoplanowe znaczenie ma ochrona jakości i stabilności finansowej systemów opieki i zabezpieczenia społecznego w UE. EKES zaleca, by Komisja Europejska i państwa członkowskie, konsultując się z partnerami społecznymi, przeprowadziły badania dotyczące najlepszych praktyk jako podstawy opracowywania modeli zabezpieczenia społecznego dostosowanych do bardziej elastycznych form zatrudnienia, zapewniających odpowiedni poziom ochrony socjalnej wszystkim pracownikom, w tym pracownikom niezależnym, którzy nie są objęci tradycyjnym systemem opieki społecznej”.

– Kraje mające świadomość zbliżających się zmian już teraz dyskutują o konieczności skrócenia wymiaru tygodniowego czasu pracy i konieczności dzielenia się pracą. Polska jednak do tych krajów nie należy – stwierdza prof. Mączyńska. Dodaje, że w nowym modelu pracy rola państwa będzie zupełnie inna: – Państwo będzie tworzyło ogólne ramy, ale w ich obrębie to ludzie będą tworzyli wspólnotowe regulacje.

Jedno wydaje się pewne: nasz sposób pracy się zmieni. Już teraz się zmienia. Lepiej być na to gotowym.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 28/2016

Kategorie: Publicystyka

Komentarze

  1. Radoslaw
    Radoslaw 17 lipca, 2016, 21:38

    „Sytuacja, w której będzie brakowało pracy dla niemal połowy pracujących, zmusi ich do poszukiwania innych źródeł utrzymania ”
    Caly artykul pelen jest haselek o wolnosci, niezaleznosci – a tu slowo „zmusi”? Taka przymusowa wolnosc? No coz, trzeba bylo odczekac 20 lat, aby przyszlo pokolenie „nieskazone komunizmem”, ktoremu da sie wmowic, ze brak jakichkolwiek zabezpieczen socjalnych to „wolnosc”. No chyba nikt nie wierzy w to, ze kiedy nagle braknie tych zlecen na przystrzyzenie trawnika, to ktokolwiek zaplaci za tych „wolnych strzelcow” rachunek w sklepie? Zycie od zlecenia do zlecenia, tylko jesc trzeba niestety regularnie. Ale to juz nie obchodzi entuzjastow tej nowej, wspanialej ekonomii. Jestem niemal pewien, ze ONI beda spokojnie siedziec na cieplych, pewnych, dozywotnich posadkach w administracji albo na uczelniach, pouczajac innych w kwestiach mobilnosci i elstycznosci.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy