Czy fałszowanie historii jest dziś przepustką do władzy?

Czy fałszowanie historii jest dziś przepustką do władzy?

Czy fałszowanie historii jest dziś przepustką do władzy?

Prof. Michał Śliwa,
politolog i historyk, UP w Krakowie
Każda jednostka i grupa, by ugruntować swoją pozycję, odwołuje się do przeszłości. Stąd wynika odwieczna pokusa fałszowania jej obrazu, by dostosować go do swoich potrzeb. Historia jest jedną wielką wypożyczalnią kostiumów, dobieranych w zależności od tego, jakie mamy aspiracje i ambicje, jak chcemy się legitymizować w teraźniejszości. Z przykrością trzeba powiedzieć, że dotyczy to szczególnie polityków, którzy manipulując faktami historycznymi i ich oceną, próbują zyskać poparcie. Szczególnie nam, Polakom, przedstawia się obecnie wyimaginowane wizje przeszłości, czego przykładem jest eksponowanie wyidealizowanych wyobrażeń o „żołnierzach niezłomnych”.

Wiesław Gałązka,
dziennikarz, Dolnośląska Szkoła Wyższa
W krajach cywilizowanych polityka historyczna służy raczej wyciąganiu wniosków z przeszłości. U nas – podrabianiu przeszłości w celu wzmocnienia teraźniejszości i przygotowania obywateli na przyszłość, a przynajmniej tak to przedstawia obecna ekipa rządząca. O ile jednak można się zgodzić z Hitlerem, że dobre kłamstwo jest jak magiczne zaklęcie, o tyle w epoce internetu niektóre rodzaje kłamstw historycznych są łatwo wykrywalne i posługujący się nimi podejmują pewne ryzyko. W polskim kontekście tak postrzegam próby fałszowania historii Solidarności oraz Armii Krajowej i „żołnierzy wyklętych”. Sposób myślenia większości członków AK, formacji kojarzonej z inteligencją, nie pasowałby do idei głoszonych przez obecną władzę, która stara się pokazywać swoim wyborcom inne wzorce osobowe.

Dr Mikołaj Mirowski,
Muzeum Historii Polski
W każdych czasach umiejętne tworzenie opowieści o przeszłości może być istotnym czynnikiem w walce politycznej. Wydaje mi się jednak, że wybory wygrywa się przede wszystkim obietnicami „tu i teraz”, a przeszłość jest raczej wykorzystywana do późniejszego legitymizowania zdobytej władzy lub do tworzenia wokół niej korzystnej aury. Sanacja uzasadniała swoją rolę w polityce czynem legionowym, komuniści – reformą rolną i walką z analfabetyzmem. William Faulkner słusznie kiedyś powiedział, że „nic nigdy nie zdarza się tylko jeden raz i nic nigdy nie jest ostatecznie skończone”. Podobnie jest z interpretacją przeszłości, która nigdy się nie kończy, ale mam wrażenie, że fałszowanie jej w wulgarny sposób ostatecznie okazuje się przeciwskuteczne. Efektywna polityka historyczna musi być zakorzeniona społecznie, co jedynie do pewnego stopnia można kreować. Odgórne dekretowanie historii na dłuższą metę musi zakończyć się fiaskiem.

Andrzej B. Izdebski,
czytelnik PRZEGLĄDU
Dziś? To znaczy od kiedy? Przyjąłbym, że „od zawsze”. Natomiast walka o taką wiedzę historyczną i takie rozumienie historii, które pozwalałyby całkowicie zdewaluować poprzedni ustrój i jego dorobek, dając przy tym legitymację do sprawowania władzy nowej ekipie, rozpoczęła się natychmiast po przejęciu władzy w 1989 r. i z różnym nasileniem trwa do dziś. Nie do przecenienia jest w tym kontekście dorobek wydawniczy PRZEGLĄDU, odkłamujący czasy PRL. Gdy zostanie przywrócona normalność, będzie do czego się odwoływać, a i dziś ludzie chcący samodzielnie myśleć i oceniać mają do czego sięgać.

Wydanie: 27/2019

Kategorie: Aktualne, Spis treści

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy