Fałszywa misja

Fałszywa misja

Jedziemy do Afganistanu na misję. Tak politycy nazwali udział polskich żołnierzy w tej krwawej wojnie. Ale nawet tak ładnie opakowana fałszywka nie przykryje faktów. Z prawdziwej misji ludzie nie wracają w metalowych trumnach. Tak jak 44 polskich żołnierzy, którzy zginęli w Afganistanie. Prawdziwa misja nie kończy się dla ponad tysiąca ludzi ranami i chorobami, na które będą cierpieć do końca życia. Wojna w Afganistanie była reakcją na zamach z 11 września 2001 r. Po uporaniu się z terrorystami Polacy mieli wrócić w 2012 r. Afganistan miał być wtedy wolny od talibów. Nie był. A po 20 latach talibowie mają wolną drogę, by wrócić do władzy.

Kolejny raz potwierdziło się, że problemów politycznych nie da się rozwiązać przy udziale wojska. Można się nazwać misją stabilizacyjną czy nawet pokojową, ale dla cywilnych ofiar wśród Pasztunów, Uzbeków, Tadżyków i Hazarów nie byliśmy wyzwolicielami, lecz okupantami. Afganistan po 20 latach wojny domowej to kraj szalejącej korupcji. Broń jest na wielką skalę kradziona i sprzedawana na czarnym rynku. Rządzą lokalni watażkowie i handlarze narkotyków.

Zrobiono z tego biednego kraju gigantyczny poligon. Testowano nowe rodzaje broni, wyposażenie żołnierzy i ich odporność na bezpośrednie zagrożenie.

Dla polityków i dowódców ofiary to tylko statystyka. A biliony dolarów utopione w tej wojnie to tylko koszty. Prezydent Duda i minister Błaszczak szczycą się tym, że Polacy ciągle są najwierniejszym sojusznikiem USA. Bilans USA, NATO i Polski po 20 latach tej wojny jest tragiczny. Do niedawna mówiono o naszych władzach, że są koniem trojańskim Amerykanów w Europie. Teraz coraz częściej mówi się, że to osioł.

Wydanie: 28/2021

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy