Gabinet osobliwości

Gabinet osobliwości

Genialny strateg Jarosław Kaczyński otwiera nowy wielki front. Wróg nazywa się LGBT. Można by stworzyć galerię pisowskich straszydeł: Niemcy, Erika Steinbach, Soros, Żydzi, lewica, liberałowie, tęcza na placu Zbawiciela, postkomuniści, sędziowie, gender, uchodźcy itd. Bez trudu dałoby się tym zapełnić duży gabinet osobliwości. LGBT to zupełna nowość, będzie się teraz nadmuchiwać to monstrum. W nazwie jest kłębowisko lesbijek, pederastów, pedofilów, wszelkich zboczeń. Polskie dzieci będą seksualizowane od niemowlęctwa. Noworodki przejdą kurs masturbacji. Prezes, nawiązując do wprowadzenia karty LGBT, wołał wstrząśnięty: „To jest nie do uwierzenia. To się zaczyna w wieku 0-4. Im bardziej się to czyta, tym bardziej włosy dęba stają. Ma być dokonywana koncentracja na ważnej, ale przecież nie jedynej sferze życia. Ma być podważana kwestia tożsamości chłopców i dziewczynek”.

Prezes oczywiście tej karty nie przeczytał, jakiś osioł mu ją streścił. Wielkie wzburzenie wśród polskiej prawicy, powtarzają bzdury, biskupi też się burzą. Dla Kościoła uświadomienie dzieci to bieda, będą donosić na poczciwych księży pedofilów. Księdza Jankowskiego już lewica załatwiła. Biskup świdnicki Ignacy Dec uważa, że edukacja seksualna w szkołach to „bardzo niebezpieczna pokusa szatana, a wierzący muszą działać, by uniemożliwić coraz śmielsze działania gorszycieli”. Według Deca zajęcia w szkole „tak naprawdę służą demoralizacji. Dzieci na tym etapie rozwoju nie wiedzą, co jest dla nich dobre, a co złe. Natomiast to, co wydaje się chwilowo przyjemne, w przyszłości może prowadzić do nieszczęść”. No właśnie, drogi biskupie, najpierw przyjemność, a potem nieszczęście, bo ciąża. Ale jak bez seksu zwiększyć dzietność narodu, a Kościół optuje za dzietnością.

Widać, że prezes i biskupi to najwybitniejsi w Polsce eksperci od dzieci i wychowania seksualnego. Zeszła wielka lawina dowcipów, czasami doprawdy zabawnych, na temat seksualnej fachowości prezesa. Całe to szaleństwo dzieje się w kraju, gdzie nie ma w szkołach edukacji seksualnej na poziomie, a zarazem wszystko jest pod ręką w internecie. Wielkie zamieszanie w głowach dzieci. To nie tylko cyniczna gra polityczna, ale też ukryta mroczna sfera, kompleksy, seksualne urazy i traumy polskiej prawicy. Prezes nie ma rodziny i zapewne życia erotycznego. Odwołuje się do ludzi o podobnym stanie duszy. To nie jest próba przekonania nowych wyborców, ale krzepienie twardego elektoratu i walka o ten jeszcze bardziej na prawo. Co to ma wspólnego z pytaniami o Europę, z prawdziwymi wyzwaniami, przed którymi stoi Polska?


Mam zgubny wpływ na dzieci, nie dosyć, że je demoralizuję swoimi książkami, to jeszcze jeżdżę na spotkania do szkół. Tym razem spotkanie w szkole podstawowej na Bielanach, z moją nową książką dla dzieci „Antek i przyjaciele”. Najpierw rozmowy z bibliotekarką i z nauczycielami. Wszyscy wściekli na minister edukacji, na ten jej głupawy uśmiech, na samozadowolenie, na brak rozumu. Rozgoryczenie też z powodu niskich zarobków. Podobno coraz więcej wakatów w szkołach, kto może, ucieka od tego zawodu. A dzieci słodkie i mądre, ze dwie setki w dwóch grupach. W każdej klasie jest zawsze mała elita, to dzieci naprawdę zdolne, z zaskakującą wiedzą. Dzieci są dzisiaj o wiele śmielsze niż kiedyś, choćby w czasach, gdy ja byłem dzieckiem. Chcą mówić, debatować, pokazać się. To także efekt permisywnego wychowania. Wielekroć pisałem, że ma ono też drugą, ciemną stronę. Rośnie pokolenie małych bogów i narcyzów. Ale jest pewne, że nasze dzieci mają ogromny potencjał, który fatalna edukacja marnuje. Świat jest teraz nastawiony na wiedzę i kreatywność, jednak nie w naszym kraju, gdzie zastygły dawne systemy wychowawcze. Aż serce boli patrzeć, jak marnujemy potencjał naszych dzieci. Teraz cała energia polskich szkół idzie na niwelowanie opłakanych skutków idiotycznej i niepotrzebnej reformy. A niskie pensje powodują, że mamy bardzo słabych nauczycieli, trwa selekcja negatywna. Nieszczęśliwi nauczyciele, wściekli rodzice, zaszczute dzieci. Walka o lepszą szkołę to walka o lepszą przyszłość Polski.


Prezes na konwencji w Jesionce wołał, że w sprawach wyborczych „trzeba gryźć trawę. Nasza partia często gryzła trawę i zwyciężała”. Trawy u nas dostatek, nawet dla tak wielkiego stada owiec.

Wydanie: 12/2019

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy