Oko opatrzności

Oko opatrzności

W bydgoskiej bazylice odbył się niedawno kongres „Stop ateizacji”. Jedną z jego gwiazd był ks. prof. Dariusz Oko. Jeszcze kilka takich kongresów, a ks. prof. Oko będzie równie sławny jak jego niegdysiejszy kolega z Uniwersytetu Papieskiego, ks. prof. Natanek.
Ksiądz profesor zapraszany też bywa ostatnio do telewizji, ma więc szansę się wypromować. Cóż takiego mądrego powiedział ks. Oko w bydgoskiej bazylice, że otrzymał od zgromadzonych tam uczestników kongresu niemilknące oklaski? Wyjawił mianowicie, że największym zagrożeniem ludzkości są ateiści! To oni byli największymi zbrodniarzami świata. Wierny dewizie: „Prawda was wyzwoli” ks. Oko wywodził, że to ateiści byli autorami takich ideologii jak marksizm, stalinizm, maoizm, nazizm, a teraz… gender.
Niezupełnie to ścisłe. Naziści, podobnie jak wszystkie fanatyczne bestie, byli przekonani, że Bóg jest z nimi i dlatego wszystko im wolno. Ich żołnierze mieli to nawet napisane na klamrach swoich pasów: Gott mit uns. Stalin był niedoszłym popem i wychowankiem popów z Tyflisu. Islamscy terroryści wysadzający się wraz z otoczeniem w powietrze też chyba ateistami nie są. Ateiście żal by było doczesnego życia, oni zaś spodziewają się w niebie nagrody.
Seksualni maniacy też wbrew temu, co twierdzi ks. Oko, ujawniani są ostatnio nie wśród feministek, ale raczej wśród księży. Może się mylę, ale chyba Stolica Apostolska nie wysyła w charakterze nuncjuszy ateistów, a nuncjusz Wesołowski, o ile wiem, nie był feministką. Ale może się mylę. W końcu ksiądz profesor chyba wie, co mówi. A już na pewno nie kłamie.
Historia od starożytności aż po czasy nam współczesne pokazuje, że najkrwawsze, najokrutniejsze są wojny religijne. Przekonanie, że Bóg jest z nami, nader często zastępuje sumienie. Heretyków na stosach, z tego, co sobie przypominam, też nie palili raczej ateiści. Pogańskich tubylców w Nowym Świecie również nie mordowali i nie zamieniali w niewolników ateiści, ale jak najbardziej chrześcijanie, absolutnie przekonani, że czynią to na chwałę bożą i że mordowanie pogan jest Bogu miłe.
Metropolita łódzki, abp Jędraszewski, też błyszczał na bydgoskim kongresie. Dostrzegł zagrożenie dla rasy białej. Wieszczył, że w roku 2050 w Europie już jej nie będzie. Ostatni biali będą w Europie żyć w rezerwatach, jak dziś Indianie w Ameryce. Arcybiskup podziela niegdysiejsze lęki posła Artura Górskiego, który w zwycięstwie Obamy w wyborach prezydenckich dostrzegł koniec ery białego człowieka. Może to i początek końca ery białego człowieka, ale czy niebiali nie są ludźmi? Czy Chrystus nie umarł na krzyżu także za czarnych, żółtych, za Mulatów i Metysów? Czy oni nie są ludźmi? Czy na pewno są gorsi od białych?
Bardziej niż końca ery białego człowieka boję się nowej ery polskiej teologii, coraz mniej mającej wspólnego nie tylko z Kościołem powszechnym, z Rzymem, ale w ogóle z chrześcijaństwem. Chrześcijaństwo jest religią miłości bliźniego, nie religią nienawiści, szczucia jednych na drugich. Odbywanie w świątyni takich kongresów nienawiści jak ten pod hasłem „Stop ateizacji” jest jej profanacją. Niedawno żegnaliśmy Tadeusza Mazowieckiego. Prawdziwego męża stanu, a przy tym dobrego, otwartego człowieka. Transmisja z jego pogrzebu, uroczystości z natury rzeczy smutnej, była jednak czymś krzepiącym. Oto zobaczyć można było inną Polskę i inny Kościół. Polskę otwartą, tolerancyjną, Polskę dialogu i patronujący jej Kościół. Jest i taka Polska, i taki Kościół w Polsce. Ściślej: tak jak mamy dwie Polski, mamy i dwa Kościoły. Ten zamknięty, wrogi wszystkiemu, co nie jego i czego nie rozumie, bo zrozumieć nie chce i nie potrafi, tropiący dookoła wrogów, nienawistny i tępy. Zapatrzony w dobra doczesne i butny. Mylący Chrystusa z Dmowskim. I ten otwarty, powszechny, czyli katolicki właśnie. Miłujący bliźniego i szukający dialogu z inaczej myślącymi. Kościół skromny, pokorny Kościół ubogich.
Który wybiorą Polacy? I czy papieżowi Franciszkowi wystarczy siły i determinacji, by zmieniać Kościół także w Polsce? Czy zapatrzeni w przykład idący z Rzymu Polacy wymuszą na swoim Kościele franciszkańskie zmiany? Czy też podzieleni będą trwać każdy w swoim Kościele? Czy jedni wierzyć będą w to, co mówią im ks. Oko i jemu podobni, a drudzy raczej w oko opatrzności?
Niezapomniany ks. Tischner mówił, że nie spotkał jeszcze nikogo, kto straciłby wiarę pod wpływem lektury Marksa, a zna wielu, którzy stracili ją po kontakcie z własnym proboszczem. Nie tylko dla Polski, ale także dla Kościoła bardziej od ateistów i feministek groźni są tacy księża jak ci szerzący nienawiść na kongresach obradujących w świątyniach i sączący jad w eterze na falach niby-katolickich rozgłośni.

Wydanie: 48/2013

Kategorie: Felietony, Jan Widacki
Tagi: Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy