Gdyby Srebrenica wydarzyła się dzisiaj

Gdyby Srebrenica wydarzyła się dzisiaj

Ponad 25 lat po masakrze wciąż nie wypracowaliśmy mechanizmów zatrzymania nienawiści


Jasmila Žbanić – reżyserka filmu „Aida”


„Aida” jest świadectwem największego ludobójstwa w Europie od czasów II wojny światowej, czyli masakry w Srebrenicy w 1995 r. To ważny i bolesny film, a jednocześnie wyrzut sumienia dla całej Europy. Dla pani, pochodzącej z Bośni, to osobiste doświadczenie?
– Wojnę przeżyłam w Sarajewie, więc bezpośrednio nie doświadczyłam tego, co wydarzyło się w Srebrenicy, ale dla mnie jako Bośniaczki to coś bardzo bolesnego. Już po wojnie życie w Bośni sprowadzało się do tego, że dosłownie każdego dnia wychodziły na jaw kolejne dramatyczne historie. Matki nie mogły odnaleźć grobów dzieci, zaczęto ścigać odpowiedzialnych za to przestępców, którzy uparcie zaprzeczali, jakoby zrobili coś złego. To wypełniało nasze życie. Widać było ogromny dramat, który wiele mówił o ludzkiej naturze i człowieczeństwie. We mnie jako reżyserce pojawiło się pytanie, jak o tym opowiedzieć. Przez wiele lat nie potrafiłam znaleźć na nie odpowiedzi. Liczyłam na to, że ktoś mnie uprzedzi i zrobi na ten temat film, bo to prawdziwe pole minowe. Jeśli na nie wejdziesz, pojawia się cała rzesza nieprzychylnych ci ludzi. Każdy ma swoją prawdę, własną interpretację zdarzeń w Srebrenicy. Nie było łatwo podjąć decyzję o zrobieniu tego filmu. Jest niezwykle ważne, by o tym mówić. To, co się dzieje aktualnie nie tylko w Europie, ale i na całym świecie, przypomina wydarzenia z Bośni lat 90. A przecież na błędach z przeszłości powinniśmy się uczyć.

Co ma pani na myśli, mówiąc, że dzisiejsza atmosfera przypomina tamtą?
– Chociażby to, w jaki sposób do niedawna Donald Trump wypowiadał się na temat konfliktów, które sam wywoływał. Nieodpowiedzialność, jaka go cechowała, jest dokładnie tym, co robili politycy w Jugosławii w latach 90., nie ponosząc konsekwencji. Mogli zmieniać fakty w taki sposób, by pasowały do ich narracji. Mieli możliwość kontrolowania mediów i publikowania w nich swojego przekazu. To zaproszenie dla wszelkiej maści psychopatów, otwarcie przed nimi szeroko drzwi. Kiedy się stworzy klimat, w którym staje się to dopuszczalne, będziemy zmierzać w złym kierunku. Działalność wielu dzisiejszych polityków przypomina mi tamtą atmosferę. To jawne zaproszenie do przemocy.

Powiedziała pani, że temat Srebrenicy to rodzaj pola minowego. Podobnie chyba było z pani głośnym filmem z 2006 r. „Grbavica”, który miał poważne problemy z dystrybucją na Bałkanach. Czy rany kryjące się za historią z „Aidy” wciąż w Bośni i Serbii są otwarte?
– Niestety, wciąż jesteśmy bardzo podzielonym społeczeństwem. Polityczne siły rządzące naszymi krajami nie różnią się zbyt wiele od tych z lat 90. Jugosławia była krajem socjalistycznym, by później zostać sprywatyzowana. To, co wcześniej należało do ludzi, przeszło w ręce prywatne. Proces ten kontrolowany był przez partie polityczne, których członkowie bardzo na tym się wzbogacili. Im nie jest więc na rękę, by w naszym kraju było normalnie. Potrzebują konfliktu, by utrzymać zainteresowanie. Nie kupuję narracji, że Bośniacy z Serbami się nienawidzą i trwa to od 500 lat. To nieprawda. To sposób budowania polityki jako licencji na zabijanie.

„Aida” jest trudnym filmem do dystrybucji. Pamiętam, jak było w przypadku „Grbavicy”, kiedy dzwonili do nas właściciele kin i wprost mówili, że jeśli będą grali film, kino zostanie zdewastowane, a może i spalone. Co ciekawe, „Grbavica” okazała się przebojem na czarnym rynku, co dowodzi, że ludzie chcieli ją zobaczyć. Zawsze zatem znajdzie się jakiś sposób, nawet, a może zwłaszcza wtedy, kiedy jest to zabronione.

Odczuwała pani dużą presję, by zrobić „Aidę”, a może właśnie jej nie robić?
– Czułam tę presję zwłaszcza w momencie decyzji. Każdy ma swoją wersję zdarzeń, ale i tego, jak powinien wyglądać film. Wielu problemom musiałam po drodze stawić czoła. Temu, że jestem kobietą, temu, że jestem z Bośni. Zdawałam sobie sprawę, że nie wchodzę na spokojne terytorium, gdzie wszyscy witaliby mnie z otwartymi ramionami. Na temat Srebrenicy wciąż toczy się wiele gorących sporów. Chociażby tak absurdalne jak ten, czy doszło tam do ludobójstwa, czy nie. Oczywiście, że doszło, co zostało potwierdzone przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze i nie wiem, jak można to kwestionować. Zdawałam sobie jednak sprawę, że pojawi się po drodze wiele komplikacji. I rzeczywiście były, w zasadzie na każdym etapie produkcji.

W pani filmie udział bierze wielu statystów. To często ludzie, którzy musieli wrócić do swojej przeszłości. Trudno było im przejść przez to raz jeszcze, gdy wspomnienia ożyły?

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 40/2021, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Gutek Film


Jasmila Žbanić – bośniacka reżyserka i scenarzystka. Jej film „Grbavica” w 2006 r. zdobył trzy nagrody, w tym Złotego Niedźwiedzia, na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie. Tam też światową premierę miała jej kolejna produkcja „Jej droga” (2010). Z kolei „Aida” nominowana była do Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy. Žbanić to jeden z najważniejszych kobiecych głosów we współczesnym kinie europejskim.


 

Wydanie: 40/2021

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy