Głosuj, póki jeszcze możesz

Głosuj, póki jeszcze możesz

Jakkolwiek by Prawo i Sprawiedliwość i jego premier – kreator obecnej ponurej rzeczywistości – się nadymali, jakichkolwiek by użyli sił, kogokolwiek by jeszcze zamknęli i ilukolwiek Polaków by znowu obrazili, to jedno jest pewne. W najbliższą niedzielę większość Polaków, dotkliwie doświadczonych dwuletnimi rządami tej kuriozalnej ekipy, powie jej precz. Stanie się tak mimo uruchomienia w tej kampanii wszystkich wcześniej zdobytych i zwasalizowanych struktur państwa. Od prokuratur, służb specjalnych przez media publiczne, aż na głównym inspektorze sanitarnym kończąc. Kolejne telewizyjne spoty reklamowe, tysiące billboardów z pokazowo dobrotliwym obliczem wodza, wstęgi przecinane przy nieistniejących drogach i długa lista obiecanek mogą jeszcze PiS dać parę procent poparcia, ale cała ta fałszywa przebieranka nie wpłynie na werdykt całego narodu. Ten już jest znany! I dla PiS, i Jarosława Kaczyńskiego jest bezlitosny. Większość Polaków gotowa jest zagłosować na każdego, byle nie na nich. Stanie się tak, bo Polacy mają rachunek do wyrównania. Rachunek długi jak zimowa noc. Żadna bowiem władza od dziesięcioleci tak bardzo i na tak wielką skalę nie sprzeniewierzyła się najbardziej elementarnym zasadom służby publicznej.
W słowie na wybory biskupi polscy apelują, by wybierać ludzi kompetentnych i mających szacunek dla każdego człowieka. Piszą, że liczy się postawa dialogu i umiejętność współpracy z innymi oraz zdolność roztropnego rozwiązywania konfliktów. Czy po tym, co i jak pokazali politycy PiS, można dalej brnąć w eksperyment z nimi w roli głównej? Piszę o liście biskupów, bo po pierwsze, w przeciwieństwie do wielu polityków prawicy ja ten list przeczytałem, a po drugie, widzę, że najbardziej od tych intencji odbiega ekipa Jarosława Kaczyńskiego. Jak widać, woli ona pokazowe deklaracje wiary, ogłaszane w czasie uroczystości religijnych, transmitowanych przez telewizję, od zaprzątania sobie głowy uniwersalnymi standardami moralnymi. Pierwsi w krzyku, ostatni w stosowaniu zasad. Jak chociażby w stosowaniu zasady równego dostępu wszystkich partii politycznych do mediów publicznych.
Prawo i Sprawiedliwość z Jarosławem Kaczyńskim królują w tych mediach od rana do nocy. Złamano wszystkie normy. PiS ma więcej czasu antenowego niż wszystkie pozostałe partie razem wzięte. Ale tego jeszcze mu mało. Zadbano o to, by PiS występowało w tych mediach jako ucieleśnienie wszelkiego dobra, jakie spada wraz z nim na kraj, a pozostałe partie obsadzono w roli sojuszników oligarchów, wykształciuchów, agentów i generalnie całego układu korupcyjnego. A skoro taka jest ta opozycja, to trzeba jej obecność w mediach marginalizować i ośmieszać. I tak w żałosnym stylu płynie do mety ekipa, która jeszcze długo nie da o sobie zapomnieć.
Żaden z zawłaszczonych przez nią foteli nie zostanie oddany po dobroci. 21 października zacznie się proces odrywania. I będzie tym skuteczniejszy i tym szybszy, im więcej wyborców poprze koncepcję Lewicy i Demokratów odsunięcia PiS od władzy. Na listach LiD w całym kraju czytelnicy \”Przeglądu\” znajdą kandydatów, którzy gościli na naszych łamach. Nie ma problemu z wyborem. Wszędzie jest ktoś, komu warto zaufać. Głosujmy więc, póki jeszcze możemy. Autobus z napisem Polska musi zmienić kierowcę. Pokażmy, że tego chcemy!

Wydanie: 42/2007

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy